ERILLKOWE PRZYPAŁY

DCIM108MEDIA

Każdy z nas ma te kilka czipów w mózgu które nie do końca działają tak jak powinny. U jednych połączenie cyfr rodzi problemy, u innych który to zawsze kótry a ktoś tam dalej nie kmini że jak masa i prędkość to skąd ten wektor.
I ok, no wiadomo, jak geniuszujemy w jednej dziedzinie to najpewniej będzie to kosztem innej.

Tak mnie nocą spontanicznie naszło coby się podzielić Erillkowymi bugami systemu.

 

PAMIĘĆ

 

Generalnie ludzka pamięć to dość skomplikowany temat. Jeden z najbardziej obszernych podzespołów, który najłatwiej zmanipulować. Do tego stopnia, że gładko nam wplecie wspomnienia, których de facto nie mamy. Siła sugestii, magia i te sprawy.

I tak na przykład pamięć Erillkowa działa na sobie tylko znanych zasadach. Zapamiętać nazwiska badaczy o pamięci – nope; zapamiętać że na 47 kilometrze na Rawiczem skręca się w prawo w zjazd i tam kiedyś byłam na zleceniu – naturalnie! Pamiętać który odcinek serialu o 7 sezonach był o czym i czy go widziałam – żaden problem, zapamiętać – po 32 latach! – czy moja mama ma imieniny 15 czy 16 nie ma opcji.
Generalnie Erillek i daty to duet który nie zaistnieje nigdy. Chwała Bogu od niedawna mam kalendarz, ale mądrze wyłączyłam powiadomienia z fejsa – bo przecież po co mi one – przez co dalej nie wiem kiedy komu składać życzenia.
Bhawo ja.

 

SPRZĘT

 

Jak na człowieka utrzymującego się z pracy opierającej się na technologii dość nietypowym talentem jest posiadanie rozstrajającego wszelkie sprzęty czipa w mózgu. I nie, nie robię sobie w tym momencie jaj.
Siadam do kompa – nie ma internetu. Siada mój mąż, stojący metr dalej – działa, siadam zaraz ja – nie działa.
Kupuje aparat, naturalnie właśnie mój model jest wadliwy i do tego reklamacja nie zostaje uznana. Dostaję telefon, naturalnie też wadliwy i muszę dwa tygodnie czekać aż dadzą mi nowy – pozdro ajfonie czwarty.

Napisałabym coś o drukarce ale wiem, że te mroczne istoty mają w planach przejęcie ludzkości przy pomocy doprowadzania ich do jasnej kurwicy więc zdaje sobie sprawę iż mogę nie być wyjątkiem, któremu coś nie działa.

 

WSZYSTKONARYZM

 

A to chyba ma większość istot ludzkich a nie tylko Erillek. Wiadomo, że jak auto nie ruszy, radio się rozłączy, droga jest śliska, telefon się zwiesza to prawdopodobieństwo, że w ciągu kolejnych 12 godzin się cokolwiek zmieni jest równe zeru.
Albo mocnemu poniżej zeru.

Są takie dni, że wypada Ci z ręki pełny słoik majonezu, herbata się wylewa, butelki spadają a osłona na maselniczkę ginie w tajemniczych okolicznościach kiedy to szafka otwierając się nagle robi armagedon w kuchni. Mimo, że nigdy wcześniej nie robiła.

Bikoz fak ju, that’s why.

 

CZAS & WTEJCHWILOWOCHCETYM

 

Czyli innymi słowy – jeśli Erillkowi się śpieszy, musi spakować kilkanaście rzeczy, ubrała się za ciepło – właśnie wtedy absolutnie cały kosmos będzie coś od Erillka chciał.
Telefon będzie dzwonił, fejs będzie pisał, smsy zawibrują i przyjdą maile na które musisz odpisać od razu, plus zegar tyka jakoś tak nagle szybciej.

Jest też opcja, że akurat jak pójdę do łazienki, auta, na strych, odmrażać szyby w coltowozie ktoś zadzwoni z czymś bardzo pilnym bo przestałam mieć telefon tuż obok siebie.

Ewentualnie jak już się położę na chwilę bo mam 20 minut i już prawie zasnę właśnie w tym momencie okaże się, że nie przełączyłam się w tryb priorytetu i dzwoni do mnie pan z ofertą w banku.

Opcja ostatnia, jeśli tylko następnego dnia muszę gdzieś jechać, dzień ma być długi, intensywny i wymaga ode mnie skupienia przez dobre 12 godzin – na pewno się nie wyśpię.
W opcji pierwszej po prostu się zasiedzę i położę spać tak że wyjdzie mi 2-4 godziny snu. Opcja druga pójdę do łóżka tak, że będę z zapasem miała 7,5 godziny snu, obudzę się wyspana po dwóch, trzy pogapię się w sufit, półtorej pokręcę z boku na bok i zasnę tuż przed tym jak zadzwoni budzik. Oczywiście wykończona tak, jakbym nie spała tydzień.

Nigdy nie udało mi się wyspać przed trasą lub zleceniem.
Wysypiam się po. Hurtowo, 18 godzin na raz.

Zapewne mam tych wadliwych czipów dużo więcej, ale są na tyle zdominowane przez te powyższe, że nie do końca jestem w stanie zdać sobie sprawę, że w ogóle istnieją.

Advertisements

6 comments

  1. zosiako · Styczeń 18, 2016

    „…zegar tyka jakoś tak nagle szybciej.” hehe w takie dni to u mnie i zegarek wyłącza opcję funkcjonowania, po co przecież i on może dokopać? ;)

  2. imsokayka · Styczeń 18, 2016

    THUG LIFE, DEAL WITH IT. Nie ma letko! :D

  3. Maya Zann · Styczeń 19, 2016

    Co do sprzętu też tak mam, mnie zawsze trafi się felerny.

  4. Autopogoń · Styczeń 27, 2016

    a myślałam,że to tylko ja mam tak, że wszystko psuję!

  5. gierunie · Marzec 20, 2016

    Wspaniały wpis :)

  6. PaniUznam · Marzec 28, 2016

    Ja przepraszam bardzo, ale drukarki na 100% są produkowane przez jakieś wredne chochliki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s