CZO TEN ERILL w 2015

BOOBSKIE_ 7Ja wiem.
Pewnie macie absolutnie dość wszelkich podsumowań, list i innych typowo końco rocznych notek.
Nie zamierzam robić listy rzeczy które się zmieniły, rozliczać się z postanowieniami czy robić listę kreacji jakie można ubrać w Sylwestra.
Po prostu napiszę co u mnie, gdyż albowiem ostatnio dzieje się sporo i to poza blogiem a głupio mi tak pozostawiać bloga bez opieki by kurzył się w sieci i ginął w zapomnieniu.

YOUTUBeu

Generalnie od roku bardziej angażuje się w twórczość wideło również w czasie – tak zwanym – wolnym.

Zaczęło się niewinnie od stania za kamerą i klepiąc montaże o tańcu do późnych godzin nocnych. Pozwoliło to poszerzyć Erillkowe horyzonty na temat tego jak różna, od twórczości typowo profesjonalnej (teledyski, filmy, etc), jest twórczość na YT, która obecnie zmierza w kierunku coraz większej profesjonalizacji. Choćby w zachowaniu własnych, autorskich zasad, które niekoniecznie zgodne są z normami w telewizji, na vevo czy kinie.
Erillki duchem i sercem zawsze będą bliższe snuciu opowieści w oparciu o filmowo teledyskowe inspiracje; niż po prostu dobrego contentu ale ze średniej jakości dźwiękiem, przepalonym obrazem i jakością z kalkulatora.

Obecnie moje myśli, palce na klawiaturze oraz aparaty skierowane są w stronę nowego kanału jaki powstał z misz maszu charakterów mojego i SoKaykowego.

Mimo, że nie jesteśmy dwoma całkiem różnymi i osobnymi żywiołami a w wielu punkach na świat patrzymy podobnie, to jednak są pewne docharakteryzowujące (trudne słowo, wiem) różnice, które sprawiają, że kanał TheBoobskie zyskuje coraz większą popularność.
I spotyka się z naprawdę wartościowym feedbackiem.

Jakby co to polecam. Tam jestem ciut częściej niż tu.
Nie żebym miała całkiem przestać pisać, ale filozoficznie ujmując coś jest kosztem czegoś, więc albo tworze wideło albo piszę. Więc mało piszę.

Jak będzie w roku kolejnym, zobaczymy jak mi pójdzie poprawa organizacji czasu.

PRACeu

Jakby mi było mało wideło, to w pracy również robię wideło.

O tyle zmieniło się w stosunku do zeszłego roku, że udało mi się zrobić (of kors we współpracy. Nie ma tak, że samemu jest się sterem, motorem i koordynatorem wszystkiego, bo to niemożliwe. Jak ktoś tak mówi to najpewniej przypisuje sobie zasługi ludzi, których nie widać. Za sukcesem jednostki zawsze stoi więcej niż sama jednostka. To myśl roku 2015), trochę teledysków muzycznych a nie jedynie ślubnych.

Oczywiście, że nie zrezygnowałam ze snucia opowieści emocjami o tym co potrafi połączyć dwoje ludzi.
Po prostu dodaje do tego opowieść do rytmu jakiegoś numeru.

Jakbyście nie byli na bieżąco, a chcielibyście to linkuje do kanału filmów Llire a także playlisty twórczości radosnej wespółludzkowłasnej typowo teledyskowej.

Zrobiliśmy też w naszej stałej ekipie kilka ładnych obrazków, jedne już hulają w sieci inne dojrzewają i warto na nie poczekać bo jest na co.

ŻYCIEu

Najbardziej znamienna w tym roku – co również wpłynęło na częstotliwość wpisów typowo osobistych – jest decyzja o udaniu się na terapie.

Kiedyś dowcipkowałam, że każdy z nas jest chory psychicznie tylko nie każdy jest zdiagnozowany. Dzisiaj przychylam się do tego, że terapia pozwala poukładać półki w głowie na które wrzuciliśmy myśli i uczucia a potem szybko zamknęliśmy na siłę drzwiczki.
Nie dlatego, że jest coś z nami jakoś spektakularnie nie tak. Ale chociażby po to by dojść do tego dlaczego co jakiś czas docieramy do punktu w którym okazuje się, że jest konkretnie jedno źródło problemu, które co jakiś czas wraca. Tyle, że pod innymi postaciami.
Albo po to by powiedzieć na głos rzeczy, które są tak głęboko schowane i “poukładane”, że strach je budzić ale jedno pytanie od dobrego terapeuty rozwiązuje nam język.

Linia porozumienia jaka zawiązuje się na etapie terapii jest nieporównywalny z niczym innym.
I mimo, że mam w swoich gronie osoby bardzo zaufane, które wiedzą o mnie wiele, które znają moje emocje, lęki czy żale to są tematy, które są dla mnie zbyt trudne do wypowiedzenia.
A w okowach pokoju terapeutycznego łatwiej się z nimi mierzyć i na nowo układać. Nie do końca pojmuję dynamikę tego procesu – mimo, że jestem po studiach kierunkowych – ale to tak działa.

Niebawem napiszę o tym szerszą notkę.

Ponad to nabrałam sporej pokory w tym by mówić otwarcie o szczęściu.
To paradoks w czasach, gdy zalewa nas tak wiele złych, negatywnych i dołujących treści. Ale nie żyję w szerokości geograficznej która wybacza spełnienie i szczęście.
Więc zachowuje je dla siebie, w domowych pieleszach.

Skupiam się na chwaleniu innych, docenianiu pracy, twórczości i wkładu.

LUDZIEłe

Wbrew obiegowej opinii; jestem osobą o dwubiegunowym podejściu do ludzi. Uwielbiam spędzać czas z tymi, których już znam; ale stresuje mnie poznawanie nowych. Na spotkaniach szerokoblogowych nie lada wyzwaniem jest dla mnie podejście do osób które kojarzę i zaczepienie ich tak po prostu.

Na szczęście celem tego roku było przełamanie tychże barier i – Boge – chwała Ci za to.
To, w jaki ogrom wartościowych ludzi trafiłam nie jestem w stanie opisać słowami.
Oczywiście, że żałuje, że nie zdecydowałam się na tą otwartość wcześniej. I oczywiście ciesze się wielokrotnie bardziej, że w końcu to zrobiłam.

Jaram się gdy ludzie wiedzą, że Erillek to ja i nie uciekają w popłochu a nawet wykazują elementy sympatii wobec bytu Erillkowego, który to łapie czwartą ścianę jak to ktoś ładnie powiedział od razu.
Zetknęłam się z ogromnym zaufaniem osób, które po prostu są otwarte i przyjęły mnie do siebie jak dawno nie widzianego domownika. Z sympatią i docenieniem jestejstwa i po prostu takim ludzkim “lubię i szanuję”.
Ja wiem, że dla ogromu ludzi to frazes i takie tak lukrowe gadanie.

Ale w świecie w który, jest tyle zawiści, nieufności i złych intencji stykanie z czymś totalnie innym jest rozlewającą się – niczym Jack Daniels po trzewiach – odmianą.

EVENTeu

Po wielu latach starań, płaczu, jęku i ciężkiej pracy w końcu dotarłam na Blog Forum Gdańsk. Dla niektórych norma ale mnie coś absolutnie magicznego, niesłychanego i do tego roku totalnie nie osiągalnego.
W istnieniu tego spotkania najbardziej niesamowitym jest brak pewności bytu w kolejnym roku, z samego faktu bycia w tym.
To motywuje, daje kopa i energii by starać się zostać docenionym na tyle by zasłużyć na to by się tam znaleźć ponownie.

2016eu?

Jakie mam plany na kolejny rok?
Póki co się wyspać. Idzie mi naprawdę nieźle. Zobaczymy jak będzie w Blue Monday.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s