KLĄTWA ORYGINALOŚCI

Zrzut ekranu 2015-01-11 o 20.39.04

Przyszło nam żyć w radosnych czasach kiedy z jednej strony trudno odkryć coś nowego, z drugiej zaś dominuje w odbiorcach – chora wręcz – potrzeba wyartykułowania, że to na co patrzą “już było”.

Ten temat siedzi we mnie od kiedy usłyszałam prelekcje Austina Kleona na tegorocznym Blog Forum Gdańsk. Szczególnie, że poprzedniego wieczora zetknęłam się z bardzo bezpośrednim komentarzem od kreatywnego twórcy o zżynie pewnego pomysłu.

Od wielu lat jestem orędowniczką zasady, że absolutnie nic nie powstaje w próżni. Każdy, nawet największy artysta, inspiruje się innymi by móc tworzyć.
Nie da się inaczej wykreować czegoś, jeśli nie jest w odniesieniu do czegoś co już powstało. Chociażby ilość dźwięków jakie istnieją jest ograniczona. Serio. Nie da się wymyślić nowej gamy. Można jedynie zagrać na niej trochę inaczej brzmiące akordy. Ale to jest zawsze jeden i ten sam zakres dźwięków.
To co przekazał Kleon można by sprowadzić do podobnej tezy. Nie tylko nie stworzysz już nic nowego, ale masz pełną gamę powtórzenia tego co już jest – byle zrobić to w swój sposób. Czyli unikalny i przefiltrowany przez to jak Ty widzisz, odbierasz i opisujesz świat.

Współcześnie stykam się z groteskową nagonką na artystów, twórców klipów, filmów czy fotografii którzy pod świetnymi zdjęciami są atakowani przez kuce, że “było”. Chorobliwa chęć dopieprzenia komuś jest tak silna, że ludzie przestają już nawet logicznie myśleć i łączyć fakty.
Pamiętam jak kiedyś Honoratę ktoś oskarżył, że zerżnęła teledysk od Rihanny. Mimo, że publikacja Hon była dobę wcześniej.
Ale przecież komcionauci wiedzą lepiej.

Pod naprawdę dobrymi utworami znajdują się specjonauci, którzy wyliczają z jakich numerów ktoś ukradł brzmienie. Pod naprawdę fajnymi klipami wedle jakiegoś konceptu inna mądra głowa uzna, że jak już był ktoś wcześniej kto to zrobił to już kij – nie ma się prawa w ogóle tego używać. Jakby to była jakaś autorska, opatrzona znakiem nadgryzionego jabłka czy coca coli myśl, której nikt poza autorem tej pierwszej nie ma prawa użyć.
I jak podejrzewam, ktoś taki nie zadał sobie nawet trudu dostrzeżenia, że to co on uznaje jako pierwsze – taki wcale nie było. Że to też jest wtórne.

Wszystko jest wtórne.
Wszystko już było, ktoś już to napisał, namalował, narysował i zaśpiewał.

Nasze życie składa się z powtórzeń. Podobnych do siebie dni, zachowań czy planów codziennych. Co roku obchodzimy święta, codziennie korzystamy z łazienki, ubieramy buty czy jemy śniadanie.
Tego też mamy nie robić, żeby ktoś nie zarzucił nam, że “było” i to “zżyna”? Czy siadamy w wigilie do stołu tylko raz w życiu; bo kolejny to już kopia? A może w ogóle rezygnujemy z jakichś czynności bo robił ją ktoś przed nami?
No przecież nie.

Dlaczego więc mamy taką cholernie wielką potrzebę wyrażenia swojej pogardy wobec wykorzystania tego co już zaistniało?
Czemu nasze pseudo eksperckie umysły wciąż nie pogodziły się z tym, że – tak jak wraca na coś moda – to co jakiś czas w sztuce pojawia się z powrotem coś co już ktoś wymyślił?
W innym kontekście, określone przez innego artystę i w oparciu o bardziej współczesne czasy niż chociażby XVII czy XX wiek.

Kiedy w końcu przestaniemy udawać, że jesteśmy taaacy wyjątkowi i oryginalni będąc zagnieżdżonym w określonej kulturze, która wpływa na wszystko co robimy. I na twórców też.

Kiedy w końcu dotrze do nas, że tylko wiedza a także umiejętne korzystanie z inspiracji sprawia, że jesteśmy w stanie w ogóle coś tworzyć.

Myślicie, że blogi miałyby racje bytu, gdyby nie pisały tak często o tym samym? Filmy tak dobrze się oglądały, gdyby nie opowiadały znanych nam już dobrze historii o rozmijaniu się w początkowej fazie miłości? Patrzenia jak oto zabili bohatera a on uciekł i uratował świat, albo ameryki zbawiającej planetę – przed zagładą z rąk obcych bądź samej ziemi.

Nie miałyby.

Cała siła wtórności tematyki polega na tym, że twórca ją opisuje w tak unikalny sposób, że chętnie zapoznajemy się z tym konkretnym autorskim spojrzeniem.

Mimo, że temat jest nam doskonale znany.

Reklamy

3 comments

  1. Alicja N. · Listopad 30, 2015

    Świetny post. Całkowicie się zgadzam i cieszę się, że ktoś chce mówić o tym problemie. ;)

  2. Mortycja · Grudzień 6, 2015

    Amen!

    Kiedyś miałam taką sytuację – napisałam tekst o tym, że swoimi pieniędzmi głosujemy, tym, co kupujemy, jakoś tam kreujemy świat, w jakim chcemy żyć. Jakież było moje zdziwienie, gdy jakiś mądrala walnął mi w komentarzu, że ostatnio już czytał taki tekst i – uwaga, uwaga – wysłał wiadomość o tym, że rzekomo coś splagiatowałam, do moich znajomych na fejsie :D Z czystej ciekawości poprosiłam o linka do tekstu, z które niby coś zżęłam, ale się, niestety nie doczekałam :(

  3. Hultaj Ali Baba · Grudzień 9, 2015

    Oryginalność polega na opowiedzeniu o tym, co było wcześniej w nowy, wyjątkowy sposób, często z uwzględnieniem kontekstu społecznego i czasu, gdy się tworzy (i zabrzmiało jak definicja z encyklopedii;) ). Nie da się dogodzić każdemu, zwłaszcza ludziom z kategorii wiecznie niezadowolonych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s