CZŁOWIEK WSZECHWIEDZĄCY

BLOG_barokJak mi podpięli pierwszy kabel internetowy to jarałam się jak Neon naprzeciwko Dworca Wrocławskiego.
Jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobiłam było wyszukanie informacji na temat książek, które tak kochałam w tamtym okresie.

Zaraz po tym było przegrzebanie każdej strony dość ograniczonego jeszcze wtedy internetu; celem znalezienia informacji, które na wyrywki dawało bravo i inne popcorny.
Jako, że byłam wtedy nastolatką oczywistym było, że jednym z głównych interesujących mnie zagadnień były te związane z seksualnością. Przeczytałam większość artykułów pisanych ręką lekarską i tą ciut mniej by tą wiedzę zdobyć.

Chwilę później wyszukałam wszystkie możliwie grafiki z Sailor Moon, Evangeliona i X; bo jak wiadomo bycie nastolatką i owszem zobowiązywało; ale jednak hobby i pasje były szalenie ważnym elementem Erillkowego życia.

Początkowo używałam internetów po to by czytać w nim o tym czego sama nie dostrzegałam lub nie miałam jak się dowiedzieć.
A potem odkryłam fora php i chwilę później grono.

I miast wiedzy zaczęłam przyswajać ludzkie postrzeganie, wiedzę i przekonanie o racjach.
Miejsce ciekawości, którą można zaspokoić przy pomocy dwóch kliknięć zajęło spalanie się energetyczne na słowne kłótnie i próby zrozumienia czy przeforsowania czyjegoś zdania względem oponenta.

Nie wiem w którym momencie stałam się stroną w tych konfliktach.

Wiem, że trwałam w nich bardzo długo, nie potrafiąc dostrzec tego jak krzywdzą moje świeże spojrzenie. Nie skażone potrzebą udowodnienia swojej racji, a jedynie poznania kilku stron.
Nie jestem pewna ile czasu minęło, nim stałam się takim samym krzykaczem jak wszyscy Ci, których z wypiekami na policzkach śledziłam chcąc mieć swoją opinię. A także Ci, którymi pogardzałam, że tylko się rzucają na prawo i lewo nie mając racji.

Musiało minąć kilka lat bym zrozumiała, że mówienie do kogoś idioto bo ma inną niż ja wiedzę, nie jest sposobem na racjonalną rozmowę.
Musiało wypłynąć wiele liter z pod moich palców bym nauczyła się tego, że odnosić się należy do argumentów; nie zaś do osoby.
Bo tylko tak można prowadzić dyskusję.

W końcu musiało przewalić się przez mój zadek wiele kopów pokory bym zrozumiała, że jałowa dyskusja nie jest wartością samą w sobie.
I wrócić do punktu w którym szukam wiedzy nie zaś racji.

Wtedy wyszłam cała na biało ciesząc się, że och Boge jakaż jestem mądra teraz.

Odpuszczam wiele dyskusji.
Nie podejmuję polemiki z ludźmi dla samego jej prowadzenia, nie podejmuję nawet racjonalnych prób przekazania swojego punktu widzenia jeśli się na czymś konkretnie znam,
Sam fakt wypowiadania się wyłącznie na tematy o których wiem coś – bo studia, bo doświadczenie indywidualne albo zawodowe – uznałam za kolejny level bycia masterem w internety.

No bo czyż można wejść wyżej skoro wie się, że ma się wiedzę by coś powiedzieć i umieć całkiem sprawnie operować słowem?

Otóż można.

Można nauczyć się tego, że ze zdaniem jest jak z zamawianą kawą.
O to drugie się prosi.
To mądre zdanie przeczytałam ostatnio na twitterze.

Czasem żałuje, że mimo trzydziestki na karku nie nauczyłam się jeszcze zamykać swojej buzi gdy trzeba.
Jednocześnie otwierać ją gdy powinnam zawalczyć o swoje bo czasem daję sobie wchodzić na głowę, samobiczując się za drobne potknięcia.

Z drugiej strony cieszę się, że mimo tej trzydziestki wciąż jestem w stanie nauczyć się czegoś nowego.
Jak widać rzeczy oczywistych uczymy się jednak na samym końcu.

Advertisements

One comment

  1. Kayka · Wrzesień 17, 2015

    Bardzo trafnie podsumowuje to cytat: „Słuchamy nie po to, żeby wysłuchać, ale żeby odpowiedzieć”, bądź bardzo podobnie, jednak sens jest zachowany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s