NIEWOLNICY SZCZĘŚCIA

Zrzut ekranu 2015-08-12 o 13.33.34Jednorożców, kolorowej tęczy i puchatej różowej chmurki na której siedzą słodkie cherubinki.

O ile gdzieś tam łapie i kumam to, że przyszło nam żyć w czasach tworzenia mitów na temat swojego życia; że jest super, codziennie jesz posiłek w fancy knajpeczkach, jeździsz po świecie i masz same kolorowe i pozytywne emocje wokoło.
Taka zaleta możliwości budowania swojego wizerunku w internetach.

Czego jednak nie łapie to tego, że wraz ze wzrostem popularności budowania mitów na własny temat, stopniowo odbiera się otoczeniu możliwość wyrażania się w mniej różowo ciasteczkowym tonie.

Rozumiem, że można nie mieć ochoty otaczać się ludźmi z negatywną energią.
Ja również ich nie lubię.

Problem w tym, że nie chodzi o zachowania osób, które jedyne co potrafią to jęczęć, płakać i narzekać.
A bo to życie takie niesprawiedliwe, a bo to przyciągam złych facetów, a bo to przytrafiają mi się złe sytuacje.
To jest generalnie temat na osobny wątek.

Rzecz się rozchodzi o to, że doszło do absurdalnej sytuacji, że nie wolno wyrazić zdania innego niż pochlebne by nie wpaść w wór hejterów albo ludzi z bólem dupy.

Tak bardzo staraliśmy się dbać o to by nikt nie wyżywał się na nas za swoje niepowiedzenia. Usuwaliśmy wszystko co nosiło znamiona cudzej frustracji wylanej akurat na nas. Bo się komuś zdawało, że można.
Aż doszliśmy do momentu w którym zaczęliśmy myśleć, że wszystko co niepochlebne jest nacechowane skrajnie negatywne.

Nie każde powiedzenie “przykro mi” oznacza „mam ból w miejscu na którym siedzę”.
Nie każde powiedzenie “nie podoba mi się to” oznacza, że „obrażam śmiertelnie kogoś kto to stworzył, albo komu się to podoba”.
Nie każde “nie lubię Cię” oznacza „nienawidzę Cię jak ostatniej szmaty i zniszczę Twoje życie oraz rodzinę”.

Oczywiście, że jest rzesza wręcz komentarzy czy treści, które dokładnie takie przesłanie mają. Najczęściej pochodzą z jednego miejsca i podpisują się cudzym nazwiskiem a także nie swoim zdjęciem.

Ale to wciąż nie znaczy, że – szczególnie w gronie swoich znajomych – mamy taką właśnie łatkę przykładać. A już tym bardziej, żeby ludziom których nie kojarzymy jako postaci negatywnie nastawionych do życia, odbierać prawo do wyrażenia mniej przyjemnych myśli.

Ja przecież nie biłam nikogo po twarzy, krzesłem, za to, że nie podobał mu się Interstellar.

Nie tylko nie tępię kogoś za wyrażanie, odmiennych od moich, poglądów. Nie zakładam również z zasady że wszystko co nie jest słodkie jak muffin w jego treściach oznacza, że się skarży czy narzeka.

Jakiś czas temu jechałam pociągiem do Gdańska.
Pociąg był ładny, nowy, ciepły i z prądem. Ale posiadał wyjątkowo twarde i źle dopasowane do sylwetki człowieka siedzenia. I gdy wyraziłam taką opinie, zetknęłam się z odbiorem, że narzekam i przesadzam.
Jakby nie można było uznać, że to jest zwyczajne stwierdzenie faktu. Potwierdzonego empirycznie przez moje plecy, nogi oraz zadek.

Czy my jeszcze potrafimy odbierać jakieś treści jako fakt, jeśli nie są pochwałą?

Czy przyszło nam już na stałe żyć w rzeczywistości w której każda treść z gamy mniej miłych będzie już trafiała na hejtującą półkę wraz z autorem?

Reklamy

6 comments

  1. Joacianna · Sierpień 12, 2015

    Kiedyś zwróciłam uwagę jakiejś dalszej koleżance na FB, ponieważ wrzucała nagie zdjęcia swojego dziecka do folderu i to nie tak, że dostęp był tylko dla znajomych. Wszystkie zdjęcia były publiczne. Wszystkie jej bliższe koleżanki z nią na czele zjechały mnie od góry do dołu za to, że tylko mi się to nie podoba.
    Nie ważne jak absurdalna jest sprawa, strach się odezwać ;)

    • Erill · Sierpień 12, 2015

      Wrzucanie zdjęć swojej pociechy i to jeszcze takich i to ogólnie dostepnych dośc mocno mi kategoryzuje typ mentalności takiej osoby.
      Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że zanim się wrzuci zdjęcie dziecka to trzeba sobie zadać pytanie czy ja sam chciałbym aby takie moje zdjęcie znalazło się w necie i każdy mogł je obejrzeć.

      A poza tym to mam podobne przemyślenie. Strach coś powiedzieć bo zaraz się wpada w wór hejtera..

  2. Martiarti · Sierpień 12, 2015

    Coś w tym jest… Spróbuj skomentować na jakimś blogu, że nie podoba Ci się to czy tamto – zostaniesz znienawidzona przynajmniej przez autorkę :D Zauważyłam, że teraz nie pisze się nikomu szczerych komentarzy, tylko ochy i achy nad np. stylizacjami. Mi to nie odpowiada i wolałabym jednak znać szczerą opinię na temat tego, co robię ;)

    • Erill · Sierpień 13, 2015

      Jeszcze o ile na blogach takie coś jestem w stanie zrozumieć, bo w końcu to autor decyduje o tym co ma się na nim znaleźć. Tak w ogóle nie mam dla tych zachowań zrozumienia w realnym życiu lub w miejscach, które mają Cię ukazać z tej naturalnej a nie wybudowanej marką, stronie.
      Ja też wolę szczerość. Nie tylko przy treści czy zdjęciach na blogu; ale też dając prawo innym do tego by powiedzieć „mam zły dzień” i nie wpadania w grono narzekających i wiecznie niezadowolnych.

  3. Angel · Lipiec 28, 2016

    Kurczę, Erill, zgadzam się w stu procentach. Od jakichś dwóch lat jestem administratorką pewnej społeczności fanowskiej, ale również autorką fanowskich opowiadań z dużym doświadczeniem. Mam to szczęście, że wielu użytkowników się mnie boi, dlatego ilekroć ktoś zaczyna się rzucać i traktować konstruktywną krytykę jako hejt, mogę go przywrócić do pionu. Niektóre opowiadania są tak koszmarne, że aż ma się ochotę wydrapać sobie oczy, a mimo to zbierają pochwały. To jest bardzo niezdrowe zjawisko, ludzie przestają sobie radzić z krytyką, nie umieją zaakceptować porażki i przez to się nie rozwijają. Swego czasu napisałam nawet taki apel, w którym objaśniałam różnice między krytyką a hejtem. Sądziłam jednak, że jest to zjawisko występujące w grupie wiekowej gimbazjalnej, do głowy by mi nie przyszło, że to aż taki problem i na taką skalę. Kiedy ja dostanę negatywny komentarz, jestem głęboko wdzięczna, chłonę jak gąbka każdą sugestię poprawki, bo wtedy się rozwijam. Ręce i cycki opadają, jak widzę teksty typu „nie podoba się to nie komentuj” albo „mam dysleksję, nie wytykajcie mi błędów”. A potem ludzie się dziwią, że rządzą nami ameby umysłowe, skoro sami je sobie hodują. Nienawidzę ludzi z przerośniętym ego, którym przez ochy i achy sodówa uderzyła do głowy i zawsze życzę im od życia bolesnej lekcji pokory.

    • Erill · Sierpień 8, 2016

      Ja się obawiam, że ludzie z takim ego nawet jak dostają lekcje pokory to jej tak nie odbierają. Obawiam się, że zaczyna nam się społeczeństwo z uszkodzonym mózgiem pod katem przyjmowania rzeczy „nie po myśli wspaniałej jednostki” i jeśli dzieje się coś złego to nie patrzą na swoje zachowanie tylko zakopują się w bazie „świat jest zły i mnie nie rozumie”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s