MARZENIA ZABIJAJĄ ZWIĄZEK

Zrzut ekranu 2015-06-12 o 11.34.34Wyobraźmy sobie Gosię.
Gosia jest młoda, atrakcyjna i wykształcona. Mieszka na co dzień w dużym mieście, które daje jej dużo więcej perspektyw, niż to, z którego pochodzi; gdzie stawiała swoje pierwsze kroki.
Nie jest to różnica miedzy wioską pod Słupskiem czy Bydgoszczą; ale często miedzy Krakowem a Warszawą, bądź Wrocławiem a Poznaniem.
W dowolna stronę.

Studia skończyła na kierunku pozwalającym jej zacząć pracę w każdej większej firmie. Jeśli jest dość kumata wie, że na początku nie będzie kawioru – tylko kasza jaglana z jogurtem z biedronki; bardziej pokój niż osobno wynajęte mieszkanie, a także zakupy odzieżowe raz na dwa miesiące, niż co weekend.

Po kilku latach ma już czas i możliwości, w wolnych chwilach, wyskoczyć na kawę poplotkować przy stoliczku o nowych butach, wakacjach na Wyspach Kanaryjskich a także osiągach na siłce.
W tym tygodniu powtórzeń było już pięć i zadyszka nastąpiła przy końcu piątej serii. Nie zaś na początku pierwszej.

Gosia lubi szpilki, sukienki z dekoltem na nogi albo na biust. Ewentualnie oba naraz. Także fryzjera, kosmetyczkę i masaż raz w miesiącu.
Do niedzielnej prasówki; na balkonie mieszkania na kredyt; zakupuje kilka popularnych kolorowych czasopism, które czyta z wypiekami na twarzy.

Czyta i marzy.

O mężczyźnie mówiącym o emocjach równie sprawnym i barwnym tonem, co poeci okresu romantyzmu, albo jak przyjaciółka.
Mężczyznę który będzie ją wspierał. W samorealizacji, akceptował w całości; bo tak przecież trzeba; rozumiał jej gorsze nastroje. W dalszym toku relacji będzie spełniał się w takiej samej jak ona Gosia nirwanie mając pod swą piecza ich wspólnego potomka.

Gosia również w gazecie naczyta się porad i gorliwych zapewnień o tym, że seks gorący jak letnia noc i szumiące morze jest w zasięgu ręki każdej pary, dowolnego, nawet wieloletniego stażu oraz temperamentu.
Pani w gazecie napisała powołując się na fachowe źródła.

I tak siedzi na tym balkonie, na fotelach z Ikea wizualizując sobie partnera idealnego, wobec którego będzie miała konkretne wymagania, których spełnienia będzie oczekiwać.
Coby była jasność, Gosia doskonale wie iż ona rownież musi włożyć w relacje pracę.

Nie jest egoistką.

Jest jedynie przesiąknięta całkowicie nierealistycznym wyobrażeniem na temat tego czym są związki. 
Solennymi zapewnieniami, że jak związek przestanie ja uszczęśliwiać; wszak w poradniku napisano że relacja nie dająca szczęśliwej satysfakcji to zależność toksyczna; należy ją przegadywać. A gdy to nie pomoże; po prostu z niej zrezygnować.
I zacząć z nowym partnerem, od początku.

Gosia nie wie jednak iż treści które tak ochoczo przy kawie na mleku sojowym, przyswaja robią jej ogromna krzywdę.

Jej i jej potencjalnym partnerom.

Jej, ponieważ sadzi, ze związki są głównie po to by latać w chmurach. By czuć sie szczęśliwym, spełnionym i radosnym; a gdy się przestaje to nagle są ciężarem, który nie daje satysfakcji.
Jej, przepełniona bełkotem z gazet, głowa dozna szoku, gdy parter nie będzie przeżywał z nią ciąży i stanu błogosławionego dokładnie tak jak ona to sobie wyobraziła, siedząc na tym balkonie.

Nie udźwignie świadomości, ze jej partner nie będzie chciał każdego powracającego problemu przegadywać w jałowych dyskusjach, które nie są w stanie ot tak zmienić zachowań, nawyków a także wzorców wyniesionych z domu.
Tych o których się w stanie upojenia fascynacją tak rzadko rozmawiało, a jeśli w ogóle to w kontekście litowania sie nad fatalna sytuacja nie zaś uświadomieniem tego, ze to może mieć realny wpływ na ich relacje.

Jej frustracja wzrośnie gdy zrozumie, ze on po pięciu latach nie będzie chciał z nią dwa razy po trzy razy. Albo będzie mu suszyć głowę ze on jej potrzeb nie rozumie.
Bo jej teraz starcza raz w tygodniu a on chce pięć. Jego temperament który ja tak pociągnął okaże się koronnym argumentem, że on jej nie rozumie. A przecież powinien.

Jemu, ponieważ będzie musiał zmierzyć się z ogromem oczekiwań bez poszanowania jego odrębności, historii które opowiadał i charakteru, który ona przez lata akceptowała i nagle przestała.

Przyjdzie mu też mierzyć się z wyścigiem w to, kto jest lepszy. 
W pracy, na siłowni czy w opiece nad dzieckiem. Bo oto ta pociągająca, swym wyzwoleniem i samorealizacja kobieta, traktuje go jako rywala, a nie jako partnera.
Bo pani w śniadaniowej telewizji po porodzie wygląda jak super modelka i z błogim wyrazem buzi opowiada z jaką lekkością ogarnia samorealizację zawodową, sylwetkową a także macierzyńską.
To, że telewizja wytnie fragment o mamie albo niani i ilości pracy jaką oddaje innym, Gosia już nie usłyszy wszczynając kolejna awanturę Jemu, że jej nie wspiera tak jak obiecywał wedle jej konkretnych wytycznych.

I właściwie nie ma takiego wielkiego znaczenia, czy Gosia ma na imię Gosia, czy pracuje w korpo czy na freelancingu czy może w małej firmie rodzinnej. Nie jest ważne czy ubiera sukienki czy woli legginsy albo wyłącznie jeansy.

Największe znaczenie ma to, że kobiety bez względu na swój status popadają w pułapkę wygórowanych i nie dopasowanych; do możliwości swoich a także ich partnerów; wymogów. Które zamiast pomagać osiągnąć jakiś satysfakcjonujący stan relacji, mogą budzić jedynie złość, frustrację i myślenie, że z kolejnym partnerem będzie inaczej.

I ta myśl doprowadza potem do stanu kiedy co kilka lat taka Gosia wymienia swojego partnera bo przestał spełniać jej oczekiwania i nie dostrzega, że zawsze z relacji wypisuje się w identycznym miejscu jej dynamiki.

Ale przecież inni piszą, pokazują zdjęcia i ochoczo przy kawie opowiadają, że się da. Na imprezach brylują wspólnie i stawiani są na piedestał idealnie dopasowanej pary. Nikt tak naprawdę nie wie jak wygląda ich relacja za zamkniętymi drzwiami. Ważne, że mają ładnie zdjęcie na instagramie, ona go trzyma za ramię jak wypije za dużo; a on ochoczo przynosi jej drinka z uśmiechem.

Ważne są pozory na podstawie których inni budują swoje marzenia.

Jakbyście byli ciekawi jak eksperci; pracujący latami z parami oraz dominującymi wyobrażeniami na temat związków, mających za zadanie wyłącznie uszczęśliwiać i spełniać, które obecnie przeżywają swoją lukrowanie stokrotkową złota passe; podchodzą do tematu, oraz jak zgrabnie obalają mity dając tym samym przyjemnie czytającą się widzę jak naprawdę działa mechanika wieloletnich relacji zajrzyjcie do książki „Kochaj wystarczajaco dobrze” Agnieszki Jucewicz i Sroczyńskiego Grzegorza.

zdjęcie do wpisu grymuza PHOTOGRAPHY

Reklamy

5 comments

  1. yoschimoto · Czerwiec 16, 2015

    Jakie to prawdziwe, nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, chyba odpuszczę sobie dziś ten masaż ha ha ha :P Świetny tekst !!!

    • Erill · Czerwiec 16, 2015

      Dzi∂ękuje ;)
      A masaż jest spoko, ja bym tak na przykład poszła na ten mój wysiadywany kregosłup ;)

  2. Spotlight · Czerwiec 17, 2015

    Zawsze wyobrażałam sobie ta babkę piszącą porady do gazet jako panią w dresie ze szklanka whisky nadwagą i okruchami chipsów na bluzie. Pani myśli sobie ,, a macie, i tak wam sie nie uda ,, dlatego nie czytam kolorowej kobiecej prasy ;) Pozdrawiam ! ;)

    • Erill · Czerwiec 20, 2015

      A ja sobie wyobrażam Carrie Bradshaw, która nie potrafiłąa ogarnąć się ze swoim życiem a z pasją doradzała innym jak to zrobić ;)
      Również pozdrawiam :)

  3. Pingback: ŚLUBY SĄ TANDETNE | ERILL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s