BŁĘDY WESELNYCH KREACJI

EwDa DVD SPOto przyszedł maj. Poza maturami i stresami przyniósł również białe sukienki; muszki pod gardłami oraz słodkie torty wielopiętrowe na dobrą wróżbę dla Młodej Pary.
Tak jest. Sezon się rozpoczął.

Era brzoskwiniowych i limonkowych kreacji o różnej długości, srebrno błyszczących garniturów. Także trzewików, które po czterech godzinach i tak panie zdejmują; ponieważ na co dzień nie wychodzą poza but z dwu centymetrowym obcasem, a tutaj na stopie dumna czternastka się znalazła.
W końcu to wesele.

Powiedzmy sobie szczerze.
Mało jest w naszym radosnym kraju okazji, by przeciętny śmiertelnik miał okazję odziać się ciut bardziej elegancko niż tylko ładnie z okazji świąt bądź urodzin. A i tutaj rzadko kiedy ktoś zaopatruje się w kreację; nad którą, myśli równie długo jak sama Panna Młoda.
Dotyczy to głównie damskiej części populacji.

Mężczyźni mają o tyle prościej, że mają dwa garnitury w swojej szafie; o ile ich praca czy wewnętrzna potrzeba nie skłania ich do posiadania większej ilości tychże.

Panie natomiast; stereotypowo zakładając na potrzeby uogólnień; za punkt honoru nie rzadko stawiają sobie wyglądać olśniewająco. W końcu okazja jest nie tuzinkowa.
Nie tylko kuzynka, koleżanka, przyjaciółka, siostra czy znajoma ślubować zamierza w białej kreacji; ale też jest pełne przyzwolenie na ciut bardziej czerwono dywanowy look oraz zapierające dech w piersiach trzewiki. Najlepiej jakby oba elementy charakteryzowały się świeżo odlepioną metką.

KWESTIA TRZEWIKÓW

Nikt od Erillka bardziej nie rozumie zdaje się tego; jak kochać można obuw miłością wręcz nieczystą, nosząca znamiona patologii ilościowej.

Jakkolwiek, nie skromnie przyznać należy iż ja w tych trzewiczkach chadzam na co dzień. Znam się z nimi dość blisko; zatem wytrwanie w nich godzin nastu nie stanowi dla mnie większego problemu.

W przeciwieństwie jednak do sporej części goszczącej na weselu damskiej nacji.
O ile spektakularny look jaki fundujemy cioci Zeni oraz tej wrednej kuzynce Gosi, robi wrażenie już w kościele i chwilę po pierwszym tańcu; tak nagle około trzeciej godziny wesela efektowny look zastępować zaczyna się wygodnym.

I w zasadzie to nie jest jakoś specjalnie dziwne czy godne potępienia. Wszakże nie każdy lubuje się w katowaniu stóp własnych butem który komfortem zbliżony jest do homonta.

Co dziwi, to fakt jakim trzewikiem zastępuje się widowiskową szpilkę, w której jeszcze chwilę temu wytańcowywało się piruety ze swym parterem.
Na ogół jest to wymemłany baletek, który widział już sporo kilometrów chodnika, a czasem nawet i błota; trawy czy kamieni. Albo równie atrakcyjny sandał, koniecznie na pseudo espadrylowym koturnie lub nawet podeszwie, który przypomina bardziej chodak do ogrodu niż but, który ma w sobie chociaż iskierkę elegancji.

Nie żebym miała potępiać wygodne sandały, czy jeszcze bardziej wygodne baletki.
Ale drogie panie.
Skoro wydajemy i tak swoją pensję na spektakularny look na jedną sobotę sezonu (sporadycznie do trzech) to nie warto by pomyśleć, by ten zastępczy trzewik, skoro już musi się pojawić, był chociaż zadbany i ładny?

KWESTIA KREACJI

Poza tym, że coś warto mieć na stopie; to przydaje się również kreacja górna która owy podkreśli.

Na całe szczęście z wolna do lamusa odchodzą wszelkie tafty i satyny, które swym błyskiem robiły więcej szkody niż uroku swoim modelkom. Coraz częściej kreacje, które jeszcze dekadę temu przypominały te rodem z mrocznego balu w zamku; obecnie bliższe są tym z wyścigów konnych w Anglii.
Z ozdobami na głowie łącznie.

Erillkowi, jako osobie która na estetykę zwraca uwagę mocno; taki kierunek więcej niż bardzo odpowiada.
Miast długich posuwistych kiecek coraz częściej napotykam ładnie podkreślone dodatkami kombinezony. Same kiecki zaś częściej dobierane są z rozmysłem pod sylwetkę i jej atuty.

Przyznać jednak trzeba, że obecna moda na odzienia w klimacie lat pięćdziesiątych (rozkloszowane spódnice) jest równie ładna co i niebezpieczna.

Ładna bo rzadko się zdarza by ktoś w takim fasonie miał źle wyglądać. Niebezpieczna bo owy charakteryzuje się formą z koła, która w ruchu do owego dąży. Bezceremonialne odsłaniając przy tym, nie tylko linie pośladków, ale również bieliznę w całej okazałości.

Jeśli więc twym marzeniem jest mieć takową sukienkę polecałabym sprawdzenie jak zachowuje się w obrotach jeszcze w sklepie; i zastanowienie się czy chcesz pokazywać gościom, z których przynajmniej połowy nie znasz; jakiego koloru i fasonu bieliznę nosisz tej soboty.

Szczęściem innych błędów na tyle karygodnych by wartych nadmienienia już nie spotykam. Ale może jestem w tym wymiarze jakimś wyjątkowym farciarzem tudzież na pewne rzeczy przestałam zwracać już uwagę.

Reklamy

12 comments

  1. isaBela · Maj 13, 2015

    Haha zapomniałaś dodać o japonkach zakładanych wprost na cieliste rajtuzy :)))) no ale może takiego okazu jeszcze nie widziałaś. Ja z prowincji, wiec widziałam już wiele :) nawet sama kiedyś o tym posta dodałam.

    • Erill · Maj 13, 2015

      A widziałam!! :D
      Tylko to była tak bardzo dawno temu, że doświadczenia ładne i estetyczne zdążyły zastąpić mi to w pamięci ;)

  2. mafashima · Maj 13, 2015

    super post :) zgadzam sie w 100 % z kwestia obuwia na zmiane – powinno pasowac w dalszym ciagu do kreacji oraz byc zadbanym obuwiem przede wszystkim ! rowniez jestem zwolenniczka kombinezonow na wesela – to swietny wybor :)

    • Erill · Maj 13, 2015

      Ja tam nawet się nie upieram, że jakoś bardzo pasowały; ale żeby chociaż zadbane były. Szczególnie, że nie jest to okazja z cyklu „wyszłam rano, padał deszcz więc trzewik się ubrudził”.
      Bardzo mi się podobają kombinezony. Tym bardziej, że sama w nich nie wyglądam tak bardzo jak to tylko jest możliwe ;) Więc z tym większą przyjemnoscią podglądam sobie innych :)

  3. Mess by us · Maj 13, 2015

    Oj tak, sukienki z koła bywają niebezpieczne! Już nieraz obserwowałam pośladki, których wcale ochoty oglądać nie miałam.

    • Erill · Maj 13, 2015

      A jeszcze w tańcu „to ja teraz będę machała tęże kiecką na prawo i lewo” tym bardziej ;)

  4. Aneta · Maj 27, 2015

    Muszę się zgodzić z sukienkami z koła – jako fotograf ślubny mam już w swoim komputerze tyle pośladków… że niezłą aferę bym mogła nimi wyrządzić ;-)

    • Erill · Czerwiec 10, 2015

      Ja jestem filmowcem ślubnym ;) Możemy się wymienić doświadczeniami w tym zakresie ;)

  5. Pingback: ŚLUBY SĄ TANDETNE | ERILL
  6. drapichrust · Lipiec 22, 2015

    Fajny tekst, ostre pióro, tylko jedna uwaga: bardzo rzucają się w oczy błędy pisowni przysłówków i przymiotników z partykułą „nie”. Powinno więc być łącznie, czyli: „nierzadko”, „nieskromnie”, „nietuzinkowa”. Może to tak jest, że gdy tekst bardziej wyrazisty, to i błędy, choćby małe, mocniej krzyczą?

    • Erill · Lipiec 29, 2015

      Dziękuje za zwrócenie uwagi. Wciąż pracuje nad tym aby teksty były dobre nie tylko czytelniczo ale również technicznie; domyślając się ze może to stanowić o jego lepszym lub gorszym odbiorze :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s