OKIEŁZNAŁAM PERFEKCJONISTĘ

Zrzut ekranu 2015-05-10 o 20.38.32Jestem perfekcjonistką.

Zawsze sądziłam, że jestem zbyt niechlujna. Na dodatek lubię chodzić na skróty, a w ogóle to większość życia; wedle własnego mniemania; obijałam się niczym piłka o bandy w trzeciej lidze polskiej piłki nożnej.
Gdzie mi do perfekcjonisty?

W tym chaosie twórczym i przesypianiu budzików.


Każdego dnia okiełznuje rozgardiasz w którym potrafię się znaleźć.
Nie przestałam chodzić na skróty. Przede wszystkim dlatego, że nie lubię robić czegoś dookoła, skoro da się wprost.
Leniwość dopada mnie gdy jeden dzień odpoczywam na kanapie gapiąc się przed siebie; i mam ochotę na drugi, wyglądający tak samo jak ten miniony. No ewentualnie zamieniający kanapę na hamak albo kawałek trawy w parku.

Sprawdzę coś trzy razy zanim to opublikuje, albo cofnę po wszystkich obliczeniach; jeśli będę miała dość trzeźwy wzrok by zauważyć lub usłyszeć, że mi nie pasuje.
Będę zaczynała od początku i siedem razy. Nawet mając większość zrobioną; jeśli efekt mnie nie zadowoli.
Zaprę się i pięć godzin (po dwunastu pracy) poświęcę na to by zrobić coś czego nie umiem; a co ma wyglądać dokładnie tak jak zaplanowałam.
I nauczę się.
Klnąć na siebie w myślach; niczym Czesio na Wiolę w parku, że go rzuciła, dziwka jedna; że czegoś nie potrafię robić z lekkością jak wykonują coś moi idole, będę siedziała jeszcze dłużej ucząc się, obserwując i próbując nabyć umiejętności, których nie mam a które mieć chce.

Jak przystało na purystę, do równej perfekcji opanowałam Trójcę Sztuk; które pozwalają mu jako tako funkcjonować w świecie ludzi, którzy nie rozumieją, że te dwie klatki w prawo, albo dwa centymetry niżej; to dla mnie naprawdę duża różnica.

Sztuka odpuszczania

To ten stan gdy krwawią oczodoły, bo oczy są już dawno w piwnicy ale Ty i Twój mózg wciąż uparcie twierdzicie, że to tylko powierzchowna rana. Albo ten, gdy mówisz sobie, że wszystko zależy ode mnie; więc pracuję za siebie i piętnaście innych osób; bo to ma wpływ na efekt pod którym się podpisuję.
Nope.

To nie jest powierzchowna rana.
Należy wstać od kompa, trzasnąć klapą i udać się spać. Powiedzieć sobie: „Ok; odpuszczam. Najwyższy czas, żeby wykazał się też ktoś inny dbając o dobro ogółu”.

Na własnym przykładzie sprawdzając wiem; że pobudka rano, będąc wyspanym; magicznie sprawia, że robię to nad czym siedziałam naście godzin wczoraj, szesnaście razy szybciej, dzisiaj. Podobnie jak pozwolenia na to, by ktoś zdecydował o wszystkim i dźwignął na własnych barkach ciężar swoich decyzji.

Sztuka godzenia

Cobym nie chciała i sobie nie wymarzyła; nie istnieje coś takiego jak warunki idealne.
Choćbym nie wiem jak wypruwała sobie żyły na trzymaniu się terminów za chwilę się okaże, że kogoś boli palec przez 21 dni roboczych i stoję w miejscu z postępami prac. Oczywiście, nigdy też nie zdarzy się aby taki przypadek był jeden na raz.
Na ogół występują w przyrodzie w stadach, więc czasem po miesiącu przestoju; nagle masz 200 maili i każdy chce coś na tydzień temu.

Od momentu kiedy pogodziłam się z tym stanem rzeczy, znajduje czas na sen, książkę, spacer a nawet wyjście na kawę.

Co najważniejsze jednak, przestałam się tym negatywnie nakręcać. Skoro i tak na coś wpływu nie mam w żadnej mierze, to po co się tym stresuje?

Sztuka wiary

Najważniejsze żeby samemu wierzyć, że to co robię jest dobre.
Nie; że to będzie kiedyś tam. Kiedy opanuję miliard umiejętności, tylko już teraz. Gdyby nie było; nie żyłabym z tego.

Czas spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że takiego Boga ziemia jeszcze nie dźwigała i oto nadchodzę. 
Bo jeśli ja sama nie wierzę, że to co robię jest świetnie; to czy mogę oczekiwać, że zrobią to inni?

Nie mogę.

Reklamy

6 comments

  1. justekmakemesmile · Maj 11, 2015

    Podstawą każdego sukcesu jest dla mnie miłość i szacunek do samej siebie…

    • Erill · Maj 11, 2015

      Dokładnie tak :)

    • vwpatryq · Maj 11, 2015

      I wiara we właśne możliwości i w to, że wszystko to co się chce, się uda ;)

      • Erill · Maj 11, 2015

        Oj tak. Wiara we własne możliwości to wyjątkowo potężna broń. Zarówno w rozwoju, jak i w obronie przez różnymi ludźmi; których się spotyka na swojej drodze :)

  2. Tochybaomnie · Maj 11, 2015

    Świetnie! I tego się trzymaj!
    Paradoksalnie to perfekcjoniści popadają w prokrastynację, właśnie z lęku przed porażką lub zrobieniem czegoś niewystarczająco dobrze.
    Też dochodzę do wniosków, że warto po prostu trochę odpuścić.

    • Erill · Maj 11, 2015

      Chyba bardziej, że tak na swoim przykładzie powiem, perfekcjoniści spalają się na tym, że chcą coś umieć robić doskonale od momentu kiedy się za to zabierają. I zabiera im to dużo więcej energii, żeby nie tylko coś potrafić, ale robić to na poziomie który pozwala im na realizowanie swoich zamierzeń toczka w toczkę z tym co mają w głowie.
      Ja się nigdy nie bałam porażki tak naprawdę; ale wiem, że poświęciłam dużo czasu i energii na to by opanować środki do osiągnięcia jakiegoś celu; kosztem na przykład dokańczania otwartych rzeczy.
      Z drugiej strony jak się człowiek naoogląda tych zapędzonych w róg ludzi, którzy nie potrafią robić nic poza kolejnymi zadaniami to człowiekowi serio siada ciśnienie. I ogarniacza sobie rzeczy w których perfekcje osiągnie.
      I jaki spokój to generuje :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s