4 RZECZY, KTÓRE ZMIENIAJĄ

Zrzut ekranu 2015-04-01 o 10.45.46Zastanawiacie się jakoś czasem nad tym; co zmienia w Waszym podejściu do życia długoterminowe stykanie się z jakimś tematem?

Z okazji iż śniło mi się dzisiaj zombie które chciało zeżreć naszą radosną społeczność w jakimś wielkim domu, w którym się mieliśmy ukrywać ale coś nie wyszło; a cały sen był wypadkową kilku obrazów jakie były tłem do mojej pracy dzisiejszej nocy, po północy; natchnęło mnie do stworzenia wpisu.

Siadłam i pomyślałam sobie, że jest parę okularów, przez które patrzę na świat; ni mniej ni więcej dlatemu, że w jakimś temacie siedziałam dłuższy okres czasu.
I jak być może część z Was nie wie, lub wie za dobrze, lat temu kilka; w czasach gdy programy TapMadl nie śniły się autorom a mity na temat modelek ograniczały się jedynie do łatwej pracy i łatwej panny; stanęłem i ja; na padole zwanym podestem przez obiektywem ówczesnego Canona.

STRIKE THE POSE

Pierwszymi okularami jakie zostają Ci na stałe; to podejście do aparatu.
I nie mówię tutaj o tym, że wiesz, że kosztuje fortunę albo robi fotografie a pan który to narzędzie trzyma to tylko se tak klika.

Bardziej rozchodzi mi się o pewien rodzaj, wieloletnio wypracowanego, zboczenia wobec obiektywu
I tak praktycznie zawsze wiesz, kiedy aparat w Ciebie celuje.
Trafność na poziomie 95%.

Co więcej; Twoja umiejętność ustawienia ciała do zdjęć jest opanowana do takiej perfekcji w zasadzie, że naturalniejszym jest dla Ciebie ustawienie się pod aparat niż ludzkie oko.
Pamiętasz o ramionach, szyi, oczach, brzuchu, nogach, pośladach i wszystkim co było zawsze widać. To, że masz w tej chwili kurtkę wielkości szesnastu XL bo taka moda, spodnie z dresu, które w ogóle nie pokazują Twoich nóg a włosy ukrywają Twój bad faceday w ogóle nie mają znaczenia.

JAKI WSTYD?

O ile na sam pokaz czeka się długimi godzinami, tak w czasie jego trwania na backstage’u panuje istny reisefieber.

Nie ma, że krepujesz się bo widać Ci kawałek sutka, czy pupę a między wieszakami buszuje jakiś reporter. Masz cztery dziewczyny przed sobą do przebiórki (jakieś półtorej minuty), to ściągasz z siebie wszystko od chwili zejścia z widoku publiki.
Za chwilę musisz mieć na sobie inne spodnie, inną bluzkę, nie rzadko tez buty, kapelusz i torebkę a w między czasie ktoś Ci jeszcze poprawi usta bo mogłaś je zjeść w trakcie jednego przejścia.

Nic nie nauczyło mnie większego dystansu do swojego ciała jak pokazy i modeling.

Jednocześnie, nic mi postrzegania tego ciała; bezpowrotnie; nie skrzywiło bardziej.

WYMIARY

Poza książką, kompozytką i pozami to trzecie najważniejsze przykazanie modelki. 
Wiele lat centymetr krawiecki był dla mnie taką normą jak obecnie jest poranna kawa. Swoje wymiary recytować potrafiłam nocą, bo w każdej chwili mógł zadzwonić booker zapytać o aktualne, subtelnie sugerując Ci abyś nie jadł za dużo makszita.

Niestety, skrzywienie dotyczące tego co jest szczupłe i chude zostaje w człowieku na długie lata; nawet na modelingowej emeryturze.
I o ile trzyma się rozmiar 34/36 to jeszcze pół biedy. Ale kiedy z tym pożegnałam się na etapie roku 2009; by na stale codziennością stał się 38/40 a czasem i większy; jak mi się zamarzy luźny sweter; to już bywa problematyczne.

I choć problemów z samooceną nie odnotowuję ani ja ani psycholog, tak skrzywienie i przesunięcie postrzegania rozmiarów szczupłości po prostu już zostaje w Twojej głowie.
Tłumaczenia, że mając prawie metr osiemdziasiąt nie można ważyć 56 kilogramów bo to niezdrowe, nie zawsze są przekonywujące.

WYGODA

Jeśli w Waszej głowie funkcjonuje obraz jakoby do każdej modelki odzież była zawsze idealnie dopasowana a rozmiar trzewika zawsze się zgadzał; to muszę Was rozczarować.

Nie bywa tak w zasadzie nigdy.
Buty są za małe lub za duże, za wysokie, za niewygodne. Ciuchy ledwo się dopinają albo bywają za luźne; więc masz kilogram szpilek wszędzie; by na zdjęciu to dobrze wyglądało.
Włosy przyzwyczajają się do wiecznego kołtuna, kilometrów sześciennych lakieru, niedelikatnych fryzjerów, oczom przestaje przeszkadzać, że na powiekach mają półkilogramowe rzęski, a skóra twarzy nic sobie nie robi ze szpachli którą nakładają na Ciebie z okazji zdjęć beauty.

Innymi słowy drastycznie przesuwa się granica Twojego komfortu.

Na tej fali człowiek potem kupuje tony niewygodnych butów i daje w nich radę bo to takie normalne.
Odciski? Pęcherze? Paląca stopa? Co tam! Trzewiczek jest piękny, można pocierpieć na rzecz zazdrosnych spojrzeć, że chodzisz – i to z jaką gracją – w butach o wygodze kołka od fortepianu.

Na szczęście z tego ostatniego się jednak częściowo wyrasta.
Zwłaszcza w kwestii butów.

Reklamy

2 comments

  1. justekmakemesmile · Kwiecień 1, 2015

    Wszystko się zmienia…

  2. FASHIONDOLL · Kwiecień 2, 2015

    GENIALNY WPIS! O TAK ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s