BEZ BAROKU, PROSZĘ

BLOG_barok

Dzwoni Telefon. 
Patrzę od kogo jest połączenie. Numer zapisany w książce; ale ostatnia łączność miedzy nami miała miejsce pół życia poprzedniego smartfona temu. Trochę dawno. 
Odbieram.
– Halo?
– No siema! Kopę lat! Co słychać, jak życie? – pyta uradowany głos w słuchawce.
– A dziękuje, wszystko w porządku. Rodzina zdrowa, biznes zdrowy, siostra zdrowa – odpowiadam, cytując klasyka.
– No to bardzo się cieszę. Szczególnie, że biznes idzie. Klienci są?
– Ano są. Zbierają się z dużą rezerwą czasową –  uśmiecham się na wewnętrzny dowcip.
– No to super. Słuchaj.
– Mhm
– Mam taką sprawę, czy mogłabyś..?

Znacie? 
Znacie.

To jedno z tych drobnych draństw, które robią nam inni ludzie. Niewinne, w zasadzie prawie nie szkodliwe. W końcu; co komu stanowi drobny small talk przed przejściem do rzeczy? Większości na ogół nie robi to różnicy.
Ale mnie owszem. I to bardzo.

Nie dlatego, że jestem nieczuła, pozbawiona serca, empatii i generalnie ludzkiego odruchu. Nie.
Dlatego, że jeśli dzwonisz do mnie bo masz sprawę, a opatrujesz to barokiem to traktujesz mnie protekcjonalnie i jak idiotę.
A tego nie lubię.

Masz do mnie interes? Nawet po latach milczenia? Ok. Zadzwoń i przejdź od razu do rzeczy.
Ja nie potrzebuje Twojego sztucznego zainteresowania moją osobą. Ty przecież też masz w nosie co u mnie słychać. Potrzebujesz ode mnie czegoś konkretnego – po prostu zapytaj o to. Bez zbędnych pseudo psychologicznych przygotowań.
Nie obrażę się. Co więcej; docenię.

Jeśli jednak zastosujesz na mnie tanią technikę miłego smalltalku po to by coś zyskać, stracisz. Podobnie jak wtedy gdy spróbujesz mnie kupić miłym gestem by za chwilę czegoś ode mnie potrzebować.
Nie przekupuj mnie upominkami. Nie przekupuj słowami.
Podziękujesz mi potem.

Nie jestem zimną suczą, która Ci nie pomoże.
Gdybym nią była, to byś przecież nie zadzwonił.
Wiesz, że Ci pomogę. Ale obrażasz mnie gdy udajesz, że się mną interesujesz tylko dlatego, że masz biznes.

Proste przekazy.
Nie komplikuj niepotrzebnie banalnych rzeczy.
Kiedy dzwonisz do mechanika, nie pytasz go co u niego słychać, jak mu idzie. Dzwonisz w konkretnej sprawie. Zepsuło Ci się auto, i potrzebujesz je naprawić.

Jeżeli od wielu miesięcy milczysz, nie wchodzisz ze mną w interakcje; i w zasadzie nasze ścieżki nie splatają się w żadnym aspekcie; to serio nie wymaga wielkiego wysiłku by domyślić się, że Twoje nagłe zainteresowanie moją osobą ma jakieś dno.
To szybko widać.

Proste przekazy.
Interesuje Cię co u mnie – chodź ze mną na kawę.
Chcesz coś ode mnie – powiedz od razu.

Proste przekazy.

Reklamy

13 comments

  1. Joacianna · Luty 8, 2015

    Świetny tekst! Też tego nie znoszę i nie robię. Pogaduszki ewentualnie po sprawie, wtedy to zupełnie inaczej się odbiera.

    • Erill · Luty 9, 2015

      Dziekuje.
      O zdecydowanie. Przynajmniej mamy klarowność sytuacji i motywacji. Mimo, że pewnie u podstaw leżą te same pobudki tak naprawdę. Na spotkaniu biznesowym po obgadaniu szczegółów umów czy innych; zdarzają mi się swobodne rozmowy na dokończenie kawy.

  2. Anna Łuka · Luty 8, 2015

    Gdyby wszyscy mieli takie podejście, świat byłby piękniejszy ;)

    • Erill · Luty 9, 2015

      No niestety, my ludzie lubimy sobie komplikować, potem innym a na końcu się okazuje że żyjemy w świecie niuansów, między którymi chodzi się tak jak po rzece w trakcie odwilży. Całkiem bez sensu. Przecież można tak prosto..

  3. szenszen · Luty 9, 2015

    Choć ze mną na kawę! :)

  4. noutmeg · Luty 9, 2015

    ojj, ja z kolei zawsze robię taki, jak to nazwałaś, small talk, nawet do dobrych znajomych i przyjaciół, bo nie słowo „proszę” nie przechodzi mi przez gardło bez odpowiedniego przygotowania ;) i kto tu jest suczą?

    • Erill · Luty 9, 2015

      Do dobrych znajomych i przyjaciół. To jest coś innego. Znacie się na tyle dobrze, że oni wiedzą, że Ty tego potrzebujesz, poza tym też nie wydaje mi się, żebyś miała mieć jakoś specialnie w zadku to co Ci na tym smalltalku powiedzą. W końcu to Twoi dobrzy znajomi i przyjaciele.
      Ja mówię raczej o sytuacji osób znajomych. Takich z cyklu, widujecie się raz na rok, bo akurat kupujecie bułki w tym samym sklepie.
      Do mnie jak dzwonią moi przyjaciele to dzwonią i od razu przechodzą do rzeczy bo jedną z rzeczy jaka nas łączy jest konkretność przekazu :) Czasem to do rzeczy to konkretne pytanie o coś, a czasem zapytanie jak życie po melanżu wspólnym :) W zaufanym gronie to kwestia wewnętrznych zasad. W dalszym to kwestia tego, że ktoś jest ignorantem że mu się wydaje, że mnie jego rozmowa poza korzeniem jego motywacji w ogóle interesuje.

  5. Frogly · Luty 9, 2015

    Bardzo podoba mi się forma twojego bloga. Uważam, że świetnie piszesz i w wielu sprawach masz rację ;) Też tego nie znoszę, bo po co ktoś ma pytać się co u mnie, jeżeli w ogóle go to nie obchodzi, a na dodatek w głowie już chce przejść do rzeczy. A szczególnie nie lubię, gdy zadaje to fałszywe pytanie; „co tam u ciebie”. Totalnie bez sensu. Dobrze, że są strony, na których porusza się takie tematy ;)

  6. Pingback: SPAM ROKU | ERILL
  7. Pingback: BABY SĄ JAKIEŚ INNE | ERILL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s