PRACUJESZ NA ŚLUBACH??

PNS240Ślub i Wesele; to jedne z tych słów, które Polakowi kojarzą się trochę żenująco.
Trochę nawet bardzo.
Przed oczami staje wujek Stefan, który nie wie kiedy powiedzieć dość wódce, ciotka Zosia co to zawsze wszystkich pyta czemu jesteś bez kawalera, czemu bez pierścionka, obrączki, dziecka, drugiego albo wnuczka.
W głowie brzmi fałszujący zespół, tania; na ogół; i ciepła; nie rzadko; wódka, żenujące zabawy oczepinowe opierające się na najniższych seksualnych instynktach a także koszule z krótkim rękawem i kamizelka, kilometry tafty i osławiona beza. Nie na torcie. Na Pani Młodej.

Już sama impreza wywołuje w nas litościwy uśmieszek, po którym najczęściej następuje długi; niczym u samego Kordiana; monolog o tym jak to bez sensu jest wesela w ogóle organizować. Wydawać kupę kasy na pijanych gości i żenujące zabawy. No a poza tym na co komu ta kiecka za dychę? Dychę! Tyle można na samochód przecież wydać. Albo na wakacje, kredyt, aparat, telefon, niepotrzebne skreślić.

Co dopiero gdy ktoś nam mówi, że w tej branży pracuje. No cóż, krzyż na drogę, uprzejme i współczujące uśmiechy na twarze i zakwasy od nabijania się jak można w tak żenującej branży cokolwiek.
Jeszcze pół biedy jak delikwent powie, że robi bo musi. Wiadomo hajs się musi zgadzać, a ten podobno branżuni zgadza się bardziej niż w innej.
Tak mówią.

Problemy zaczynają się w momencie gdy ktoś, nie dość, że otwarcie mówi że w branży pracuje; to bez krępacji czy zażenowania się do przyjemności z tej pracy przyznaje.
No jakże to tak? Mieć frajdę z pracy? I to na weselu? Wśród tych wszystkich pijanych ludzi, lycrowych rajstop, trumienkowych trzewików i ogromu żarcia oraz fontanny z wódki?
Litości (jak to mawiał John Cage, nie mylić z Nicolasem).

Otóż śpieszę tu poinformować iż wesela żenujące wcale nie są jedyną słuszną normą w tym kraju. Pijani ludzie i wyłącznie żałosne zabawy, takowoż. Coraz częściej wesele jest eleganckim przyjęciem, z ładnie i gustownie ubranymi ludźmi; przypomina raczej coctail party na ogrodzie u Królowej Angielskiej nie zaś biesiadne przyśpiewki i tańce w kółeczku. Podobnie oprawa tegoż przestałą reprezentować sobą wyłącznie pochodne FotoKnyta.

Pracuję na Ślubach.
Jestem jedną z tych osób, której praca wywołuje uśmiechy, łzy wzruszenia albo uruchamia pamięć skupiając się na detalach które w emocjach umykają.
Nie, nie robię fotografii. Zajmuję się filmowaniem.
Część z Was pewnie o tym wie, inna nie ma pojęcia, kolejna ma to głęboko w miejscu gdzie słońce nie dochodzi; ale ta ostatnia grupa raczej nie jestem odbiorą treści na tym blogu.

Nie dość iż niezwykłym jest fakt, że zajmuje się akurat tą odnogą branży która jest dość męska; acz oddać należy honory że coraz częściej przenikana jest również przez kobiety. To do tego sprawia mi ogromną frajdę.
Nie na niby, nie że tak wypada i nie dlatego, żer to dobry PR.
Dlatego, że tak jest.

Lubię emocje.
Łatwo się wzruszam, jeszcze łatwiej się śmieje i ogromną radość sprawia mi uwiecznianie szczęścia.
Bo wiecie co? Szczęście jest fajne. Szczęście jest zaraźliwe, szczęście nawet w gorszym momencie jakoś pcha Cię do przodu. Nawet jeśli cudze. Tak, wiem jak dziwne jest to myślenie w kraju nadwiślańskim. Cóż, moja mentalność jest bliższa tajskiej po prostu.

Fakt, bywały takie momenty kiedy chciałam podziać oczy gdzieś daleko, na przykład na drugi koniec miasta albo najchętniej wysłać je do Australii.
Ale to są naprawdę bardzo rzadkie momenty.
Bardzo.

Branża ślubna się bardzo zmieniła na przestrzeni lat. 
Wielu ludzi dojrzało do tego, że zależy im na czymś ładnym, urokliwym i klimatycznym a nie wielkim, przaśnym i najgorsze; dlatego, że tak wypada.
Podobnie jak wielu twórców dojrzało do tego, że można zrobić coś świeżego, eleganckiego i z pomysłem.
Oraz tego, że jest to powód do dumy.

Reklamy

7 comments

  1. Sernik z pieprzem · Styczeń 20, 2015

    Ja tam troszeczkę zazdroszczę takim, których praca jest również pasją :) pozdrawiam

    • Erill · Luty 7, 2015

      Ja chyba nigdy nie pracowałam bez pasji. Umiem się dość szybko wkręcić w to co robię i zaczyna mnie to z czasem fascynować. W tym wypadku po prostu wróciłam do tego co mnie kręciło kiedyś, czyli tworzenia obrazków. W liceum były to obrazy akwarelowe i rysowane ołówkiem, a teraz są dodatkowo ruchome :)

  2. Pingback: BABY SĄ JAKIEŚ INNE | ERILL
  3. Pingback: ŚLUBY SĄ TANDETNE | ERILL
  4. qbanez · Styczeń 28, 2016

    Też pracuje na ślubach, robię zdjęcia. lubię to, a nawet uwielbiam, gdyby tak nie było to bym tego nie robił, ot co. Ale przyznać muszę że śluby są różne, od ekstremalnie żenujących z fałszującym zespołem i mnóstwem pijanych ludzi o iq zdawać by się mogło ekstremalnie niskim, poprzez fajne i przyjemne śluby na poziomie, aż do wytwornych i mega kulturalnych przyjęć, na których panuje kultura, a ja jestem tam osobnikiem, któremu się wydaje że ma najniższe iq wśród wszystkich zgromadzonych ;) Może kiedyś się na jakimś ślubie spotkamy, do zobaczenia :D

    • Erill · Styczeń 28, 2016

      Śluby to chyba jedno z wydarzeń które pokazuje przekrój społeczny :) Ja lubię pracować na ślubach i chwytać emocje :) I faktem zdarza mi się na niektóre pomysły zespołu chcieć ucieać oczami w tył głowy, ale generalnie szybko wymazuje takie rzeczy z pamięci i zastępuje je tymi naprawdę mile wspominanymi, ładnymi, z fajnymi emocjami i dobrym flow na samą myśl o konkretnym reportażu :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s