GARDZĘ TOBĄ!

IMG_3374Nie jestem w stanie zrozumieć, co kieruje bandą idiotów, którzy wchodzą w miejsca opuszczone i postanawiają zaznaczyć swoją zchamiałą obecność debilnymi napisami, których wstydziłoby się nawet dziecko w pierwszej klasie na lekcji ze szklaczkami.
Czy Ty durny łbie myślisz, że jesteś super spoko jak wybijesz szybę? Pomażesz szybę lub ścianę bazgrołami niepełnosprawnego umysłowego który dorwał się do sprayu w promocji? 

Spędzam długie godziny na poszukiwaniu lokalizacji w które warto pojechać i zobaczyć miejsca zapomniane przez czas, ludzi i właścicieli. Ogromną frajdę sprawia mi chodzenie po korytarzach budynków i wyobrażanie sobie historii, które mogły się w nich wydarzać. Jak tylko mam okazje to dokumentuję takie miejsca, żeby potem móc je pokazać i coś o nich opowiedzieć. Czasem też wykorzystać do autorskiego projektu.
I pojąć nijak nie mogę, że znajdą się jednostki, które włamują się do takiego budynku tylko po to by nabazgrać jakieś kreski i linie. Zostawić butelki, wybić szyby, zdemolować drzwi. O kradzieży metalowych elementów na złom nawet nie wspominam.
Co to jakiś list dla potomnych? Zobaczcie, tatuś/dziadek/wujek taki wspaniały. Daje oto pokaz swojego debilizmu, schamienia i totalnego braku szacunku.
Po gębie sobie popisz jak masz potrzebę bazgrania gdzie popadnie. Albo najlepiej nabazgraj sobie nożem. Albo siekierą.
O jednego kretyna mniej na tym świecie będzie.

Rozumiem, że miejsca opuszczone przyciągają. Każdy jest ciekawy co jest w środku, a jak mamy do czynienia ze szpitalem lub pałacem to wyobraźnia pracuje na super obrotach. A to może jakiś zapomniany trup w piwnicy albo leki, albo tajne przejście do skarbca gdzie może będzie można się dorobić. Na wino marki leśny dzban.
Ciągnie, nęci, intryguje. Ok. Mnie też.
Ale na Boga.
Ja nie wchodzę tam zaopatrzona w zgrzewkę piwa, by zostawić wszędzie puszki, nie mam w kieszeniach kamieni, żeby słuc każdą szybę, nie szczam do basenu, w którym spokojnie od wielu lat stoi woda i nie piszę tanim mazakiem pseudomądrych znaczków, które mają sugerować że opętał mnie szatan. Nie opętał Cię szatan.
Opętała Cię głupota, kretynizm i skrajne zdebilenie.
Nie ma od tego egzorcyzmów.

Zdaje sobie sprawę, że dla wielu ludzi moja frustracja jest niezrozumiała. Przecież to „tylko” opuszczone miejsce. Nikt go nie używa, nikt tam nie pracuje, nie mieszka. Więc o co ten szum.
Mnie generalnie denerwuje wandalizm. 

Wkurza mnie, że ludzie muszą niszczyć by pokazać swoją siłę, która tak naprawdę jest żałosną demonstracją słabości.
Zniszczone przystanki, podpalone kubły, wybite szyby, wyrwane z aut lusterka. Czy wiecie co się dzieje na Krupówkach w okresie Sylwestra? Miejscowi zabijają witryny deskami; bo ludzie w szale zabawy, zamiast zachowywać się jak cywilizowane jednostki, wylewają się na ulice jak banda nieskoordynowanych górskich trolli i niszczy wszystko co popadnie.
No ludzie drodzy! To na co nam były te lata ewolucji? I rzekomo cywilizowania się skoro jesteśmy w stanie tak wszystko niszczyć. I to nie w imię głębszej idei tylko zwyczajnego skretynienia i schamienia?

Jak upośledzoną trzeba być jednostką żeby tak robić? I o ile bardziej, żeby coś takiego imponowało.

Advertisements

16 comments

  1. aleksandranajda · Grudzień 29, 2014

    Uwielbiam Cię za ten tekst, czytasz mi w myślach.
    Najgorsze jest to, że ta banda jełopów tego nie przeczyta, bo pewnie zanikła u nich ta umiejętność, oraz to że faktycznie ktoś kiedyś będzie do nich mówił TATO, a to się nie powinno rozmnażać.

    • Erill · Grudzień 29, 2014

      Dziękuje :)
      No niestety masz rację. Też jestem zdania, że pewne geny powinny naturalnie wyginąć. Cała nadzieja w tym, że może kiedyś jednego z drugim uderzy ta cegła która wybija szybę i wybije mu zdolność do rozsiewania takich genów.
      Nie mam ani grama litości dla wandali.

  2. noutmeg · Grudzień 29, 2014

    mnie też coś takiego wkurwia. rączki świerzbią? to weź se kartkę i se pobazgraj, a nie jeździsz markerem po ścianie. ok, z ręką na sercu przyznam, że zdarzyło mi się coś takiego z dwa czy trzy razy w życiu, ale sądziłam, że każdy podobnie jak ja wyrasta z tego typu zachowań w liceum, ewentualnie krótko po. teraz dodatkowo patrzę na to zjawisko z perspektywy osoby ogarniającej jakąś miejscówkę, no i widzę, że niestety niektórzy z tego nie wyrastają. i nie masz racji co do tego, że każdy kto tak robi to zwykły jełop – najczęściej się okazuje, że większość tych wandali to ci „normalni”. w moim przypadku dodatkowo okazuje się, że są to moi „znajomi”. a najlepiej to jak coś namalują i potem myślą, że ja nie wiem kto to zrobił… żenada to za małe słowo w odniesieniu do czegoś takiego.

    • Erill · Grudzień 29, 2014

      Nie no wybacz, ale dla mnie każdy kto niszczy jakieś miejsce dla samego niszczenia jest jełopem. To, że na co dzień wykazuje cechy „normalnego” szarego człowieka w ogóle nie jest tutaj wyznacznikiem. Sorry no nikt normalny nie pisze po ścianach gdy skończył ileś tam lat i jeszcze udaje, że to nie on..
      Pewnie taki troll myśli, że jest super sprytny. Zwłaszcza po napoju wyskokowym..

      • noutmeg · Grudzień 30, 2014

        miałam na myśli, że są jełopy jawne, czyli zwykłe, i są takie jełopy, które się dobrze kamuflują ;)

        • Erill · Styczeń 1, 2015

          Aaaa ok ;))

  3. miki · Grudzień 30, 2014

    To jest niestety cały ten osławiony HUMANIZM… kiedyś rodzic był autorytetem, nauczyciel też był autorytetem, dyscyplina wisiała w każdej szkole, łapy się dostawało zamiast totalnie nieskutecznych uwag w dzienniczku, policja (milicja) też prała żulików za samą twarz. I co? I przynajmniej normalni ludzie się nie bali. Dziś można nauczycielowi kubeł na głowę włożyć i nie ma problemu, ale nie daj Bóg któryś belfer przywali rozwydrzonemu smarkaczowi co to niby ma ADHD (tak na zdrowy rozum ten skrót się tłumaczy Syndrom Chronicznego Nieużywania Pasa) – ojojoj, co za nadużycie! Gestapo, panie kochany, z NKWD do spółki! Horror!
    Niestety – bez powrotu do XIX – wiecznych metod wychowawczych na jakiekolwiek zmiany chyba nie mamy co liczyć…

    • Erill · Styczeń 2, 2015

      To jest ten osławiony źle pojmowany humanizm. Sama idea humanizacji i bycia bardziej wyrozumiałym i mniej żołnierskim w wychowaniu była ok. Ale; jak to bywa z modą która przychodzi do nadwiślańskiego kraju z zagramanicy, został źle pojęty. I tak wyrozumiałość zastąpiła pobłażliwość a humanizm zastąpiło bezstresowanie chowanie pod dachem potomstwa, które mogło robić co chce; bez wiedzy czym jest dyscyplina, kara za przewinienia czy szacunek dla innych (starszych, mądrzejszych, czy współkolegów).
      Jak dla mnie nie trzeba wracać aż do XIX wieku, bicia linijką po łapach czy klęczenia na grochu. Trzeba nauczyć ludzi, że ich zachowanie ma określone konsekwencje.
      Jeśli dziecko daje klapsa psu bo myśli, że to fajne – daj mu takiego samego. To zrozumie, że to nie jest fajne a wręcz bolesne. Może to hardkorowy przykład; szczególnie przy obecnym boomie na „złowrogie skutki uboczne klapsów, które nieodwracalnie niszczą biedną dziecięca psychikę bo zły rodzic kat, nie dał rady”. Ale to przykład na to, że młody człowiek testuje a zadaniem dorosłego jest pokazanie gdzie jest granica tych testów, oraz co najważniejsze, co się dzieje po jej przekroczeniu.

      • miki · Styczeń 3, 2015

        „Trzeba nauczyć ludzi, że ich zachowanie ma określone konsekwencje” – święta prawda! Niestety, współczesny patologiczny system promuje myślenie wprost odwrotne. Każdy złodziej, bandzior, żul jest chroniony przez państwo do obłędu, a obywatele którzy – zgodnie z przysługującym im prawem moralnym – bronią swojego mienia są traktowani jak przestępcy.
        Mój sąsiad kilkanaście lat temu kupił nowego poloneza. Ponieważ wtedy kradzieże tego bolidu były powszechne, zmajstrował sobie sprytne zabezpieczenie. Na siedzenie kładł poduszeczkę, w której było z pięćdziesiąt kotwiczek na szczupaka, ustawionych na sztorc. I co? Włamali się któregoś dna gnojki, jeden usiadł i oczywiście sąsiad miał proces o „uszkodzenie ciała”. Działanie złodziejaszków uznano za „znikomą szkodliwość społeczną czynu”.
        To jest po prostu CHORE. Chory, prymitywny, pseudohumanistyczny system prawny, wywracający do góry nogami cały etyczny dorobek ludzkości. Wchodząc na cudzy teren każdy powinien liczyć się nawet z najpoważniejszymi konsekwencjami, a właściciel ma prawo się bronić – w sposób, który poza potencjalnym agresorem nikomu innemu krzywdy nie zrobi. To żul ma się liczyć z tym, że naruszając czyjeś prawo własności, może napotkać na różne „niespodzianki”: nóż sprężynowy wyskakujący z fotela, kłusownicze wnyki zaciskające się na nodze, haczyki na siedzeniu itp. Że został kaleką do końca życia? Cóż, trzeba było zachowywać się jak CZŁOWIEK, byś miał dwie ręce, nogi, oczy, sprawny kręgosłup.
        W ogóle mnie nie interesują traumy żuli. Współczuć to można właścicielowi takiego samochodu, mieszkania, domku na działce. Prawda jest taka, że włamanie na działce rzadko kiedy kończy się samą kradzieżą – bydło dla draki demoluje wszystko, co znajduje się w takim domku. Motłoch jest bezkarny, a państwo jeszcze go w tym umacnia, ile się da – ulegając terrorystom z różnych „organizacji praw człowieka”. Prawa właściciela, posiadacza dla tych psychopatów nie mają oczywiście żadnego znaczenia, liczy się motłoch.
        Niebezpieczne w tym wszystkim jest jeszcze jedno. Ludzie już mają tej żulerii coraz bardziej dość. Z kolei wszelkie odpowiedzialne ruchy polityczne liczą się z „pseudoobrońcami praw człowieka”, a ci nie odpuszczają. Oby z tego wszystkiego nie pojawił się jakiś kolejny pan z wąsem, który obieca że zaprowadzi porządek – i co gorsza słowa dotrzyma, bo obrońców praw człowieka będzie miał tam, gdzie słońce nie dochodzi.

  4. Pingback: ZAKURZONE : Pałac Hochbergów | ERILL
  5. Pingback: ZAKURZONE: OPUSZCZONA SZKOŁA | ERILL
  6. qbanez · Styczeń 28, 2016

    Mnie też to wkurza, ale to kwestia mentalności. Nie potrafię tego zrozumieć i wyjaśnić, ale ciekawe jest to że im dalej na zachód tym ludzi dewastujących jest mniej. Byłem w takich miejscach w Belgii, które są opuszczone od około 30 lat i są prawie nienaruszone, lub w ogóle nie naruszone przez dewastujących. W polsce takie miejsce jeśli nie było by chronione i nie było by na totalnym zadupiu zapomnianym przez ludzkość to zachowało by się przez miesiąc, może dwa, a po roku wyglądało by tam jak na tym zdjęciu we wpisie. A w zachodnich niemczech, belgii, czy francji, czy też na południe od nas, czyli w austrii miejsca opuszczone od 20-30-40-50 lat często są nienaruszone mentalnością dewastujących debili, albo naruszone tylko lekko. Zdarzyło mi się nawet być w opuszczonym domu, w którego garażu był samochód, a w pokojach prąd, a dom był opuszczony co najmniej kilkadziesiąt lat. Pytanie brzmi: dlaczego na zachodzie ludzie niby tacy jak my szanują takie miejsca, a w Polsce ludzie niby tacy jak tam dewastują do bólu takie miejsca. Dlaczego? Jak to się dzieje, że tam można, a tu nie można. :(

    • Erill · Styczeń 28, 2016

      Ja bym się nie ddopartywała tego mentalu wyłącznie wobec miejsc opuszczonych. Zobacz co się dzieje na przystankach w weekend, z jubłami wokół centrum rozrywkowego. My tu na wschodzie generalnie lubimy niszczyć mam takie wrażenie.
      A zdjęcie do wpisu to od nastu lat opuszczone mury, wszechdosępne i w zasadzie większość tych obrazków tam jest całkiem ładna i fajna.

      Co do Niemiec – taki na przykład Berlin jest w koszmarnym stanie moim zdaniem. Zwłaszcza w poziomie zabrudzenia grafitti które jest po prostu brzydkie i ma niszczyć powierzchnie a nie ją zdobić. Ale faktem w Austrii czy jeszcze dalej na Południe, w Chorwacji takich rzeczy nie uświadczysz, a potem znów Grecja i już znów się zaczyna.

      Może to nie geograficzne a historyczne lub systemowe podłoże?

      • qbanez · Styczeń 29, 2016

        No Berlin akurat jeśli chodzi o urbexy to podobnie zdewastowany jak większość polskich opuszczonych miejsc, ale to pewnie dlatego że w Berlinie mało niemców generalnie jest, a wiele różncyh innych nacji, w tym polaków, ruskich i innych takich, którzy lubią niszczyć. Chorwacja jeśli chodzi o opuszczone miejsca jest też bardzo bardzo zdewastowana, ale w niemczech trafiałem na nienaruszone, lub pięknie zachowane obiekty, może nie w berlinie, ale w mniejszych miastach tak :)

        • Erill · Styczeń 29, 2016

          Co do Berlina do prawda. jesli chodzi o Chorwacje to mam bardzo skrajne obserwacje. Z jednej strony opuszczone miejsca przypominają smietniska z drugiej jeśli trochę trudniej do nich wejść mają niesamowity klimat, zachowany w zasadzie w całości :)

          • qbanez · Styczeń 29, 2016

            To aż tak nie zwiedzałem takich miejsc tam, a chciałbym kiedyś :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s