BĄDŹ ARTYSTĄ, MÓWILI

Zrzut ekranu 2014-11-23 o 4.12.24 PMWiecie jak to bywa w legendach.
Białe konie, rycerze, lśniące zbroje, piękne dziewice i elfy w lasach. Na polach kukurydza i zdrowa pszenica a wojny to jedynie gdzieś w oddali.
Rzeczywistość jednak budzi zimnym murem, na dodatek nadającym kloaką z każdego kąta bo przecież nie ma toalet, o łazience i myciu się nie wspominając. Zamiast elfów są gnomy, które kradną Ci sakiewki a na polach grasują kruki i wrony wygrzebujące resztki ze zdechniętych słoneczników. Albo ciał.

I tak to, mniej więcej, jest z branżą artystyczną.

Wedle podań miało być w dowolnych godzinach, zadaniowo. Robisz co kochasz a ludzie Ci za to płacą.
Idylla, no nie?

W rzeczywistości odbierasz telefony i maile od dziewiątej rano do jedenastej w nocy; wszystko ma być na przedwczoraj, tylko, że ktoś zapomniał wysłać korektę w mailu odnośnie terminu.
Z tymi cenami to też różnie, bo po co komu filmy czy zdjęcia czy inne grafiki? Przecież dzieci w afryce głodują a psy domów nie mają. Da się obejść bez tego.
Więc czemu, pani, tak drogo??
Poza tym, sąsiad kuzyna, który ma ciotkę w Gwatemalii ma siostrzeńca, którego koleżanka z klasy umie Painta. Więc Pani przesadza z tymi stawkami za trzymanie aparatu, tworzeniem logo czy jakichś tam ruchomych obrazków. Przecież każdy umie montować. Co to tam takie składanie obrazków.
Poświęcasz komuś swój cenny, kreatywny, czas, a ogrom z niego zajmuje tłumaczenie, że Twoja praca kosztuje a „Będzie miała pani do portfolio” nie jest walutą, którą przyjmuje pani Krysia w piekarni pod domem.
Dziwnym trafem.
Też tego nie rozumiem, ale jest twarda. Jajek na te magiczne monety również mi nie daje. A to przecież taki „prestiż”, żeby Mnie te kurze owoce sprzedawać.

Nie tylko zarywasz noce i rzadko kiedy spotyka się to z szerszym zrozumieniem (szczególnie osób 8-16), to jeszcze musisz każdorazowo tłumaczyć komuś, że wysłanie poprawek do projektu video o czternastej nie sprawi, że w pełnej rozdzielczości pojawi się on, na serwerze, o szesnastej.
O tym, że piszesz wyraźnie o 8 rano, że właśnie skończyłeś i idziesz spać i prosisz o telefon w południe najwcześniej; a ktoś ma to w dupie i dzwoni już o 9.30; nawet nie wspominam. Zbiorowe nie szanowanie cudzego czasu, jest już w dzisiejszych czasach normą. 
Tak samo jak to, że ma się do Ciebie potem pretensje, że nie odbierałeś bo przecież to takie ważne.
Do szesnastej. Albo konkretnego dnia. Bo potem przez tydzień albo i dłużej jest ciszą, bo komuś przestało się spieszyć.
Z 99% prawdopodobieństwem przypomni mu się w momencie kiedy będziesz się zastanawiał czy spać czy jeść; gdzie są poprawki i dlaczego nie będą na rano.

Żyjemy w kraju, w którym nie ma szacunku dla twórców. Nie tylko u szarego użytkownika. U drugiego twórcy, również. A wydawać by się mogło, że kto jak kto; ale osoba która zna realia będzie potrafiła respektować cudzą pracę.
Jak się jednak okazuje wybiórczość jest na tym samym poziomie co brak szacunku czy dyskredytacja.
Wymaganie dla siebie dużych stawek z jednoczesnym negocjowaniem stawek dla innego twórcy, któremu trzeba zapłacić i strzelanie z zadka, że czemu tak drogo. Wymaganie ogromnego zaangażowania we własny projekt bez umiejętności powiedzenia Dziękuję, Proszę, i Doceniam.

Kocham być twórcą.
To moje życie, moja codzienność, powietrze i adrenalina.
Nie wyobrażam sobie tego bym miała kiedykolwiek zrezygnować z tego co robię.

Czasem tylko gdy patrzę w tył za siebie, jest mi przykro w jak wiele rzeczy przestałam już wierzyć. 
I jak wiele złego potrafię od innych oczekiwać.

Advertisements

2 comments

  1. noutmeg · Listopad 24, 2014

    Erillku, pamiętaj, każdy ma cudzą pracę w dupie… dopóki na własnej skórze nie przekona się, że to wcale nie jest tak łatwo i miło jak powinno być ;)
    moja branża od roku z hakiem to gastronomia. w teorii – całe życie na najebce, drogie dragi, tipy liczone w tysiącach, szybkie samochody, co tydzień podrywanie przez innego przystojniaka, drinki takie kolorowe wow.
    tymczasem… ktoś musi te cholerne szklanki umyć, ktoś musi te (za przeproszeniem) rzygi w łazience posprzątać. to przykre, że kiedy przychodzi co do czego, ludzie zapominają o zwykłym szacunku – szacunku dla cudzej pracy. machanie łapami na barmanów, darcie mordy że jeszcze nie zostałem obsłużony, nie taka piosenka, zaczynanie zdania od „ej” (moje ulubione), pchanie się do kolejki, wyłudzanie drinków/szotów/piwa, kradzieże napiwków (!!!) – to tylko przykłady (i to i tak niewiele) wręcz standardowych zachowań/tekstów typowego KLIJĘTA w knajpie (ale co najciekawsze, nie tylko polskiego!). to że kolejka pod drzwi, a my zapierdalamy jak roboty to już nieważne. OBRAZA MAJESTATU – PRZECIE KLIJĘT NASZ PAN. to że ja ze szkłem chcę przejść, a ktoś notorycznie zastawia mi sobą wejście za bar – nieważne. CO MJE TU BENDZIE GÓWNIARA PRZESTAWIAĆ PRZECIE JO SIE PRZYSZED POBAWIĆ!
    parę takich sytuacji i 100 na 10 w skali wkurwu osiągam szybciej niż Hamilton setkę na torze formuły 1.
    w przeciwieństwie do Ciebie, ludzkie chamstwo i głupota notorycznie mnie dziwi. dziwi nawet, jeśli sytuacja się powtarza. a dziwi szczególnie, kiedy sytuacja staje się regułą (z cyklu „czy wiesz, że?…”: w damskiej toalecie zawsze jest większy syf niż w męskiej. ZAWSZE), jednak z czasem głośno wyrażane zdziwienie przekształciło się w cicho przeżywaną codzienną melancholię.
    ostatnio doszliśmy z chłopakami do wniosku, że praca w gastronomii powinna być obowiązkowa dla każdego na okres minimum jednego miesiąca. od razu by było przyjemniej.
    ale mimo wszystko kocham swoją pracę. jakaś nienormalna chyba jestem ;)

  2. imsokayka · Listopad 25, 2014

    No niestety, taka prawda. Pani jest tylko tancerką, ja chcę (nawet nie poproszę), żeby pani mi tu dupką pomachała, bo przecież pani płacimy. Jak to pani nie chce, od czego pani w końcu jest? że niby tylko pokaz i animacje? A potem już koniec? to ja nie płacę, menadżera poproszę. ja już z nim pogadam, oj pogadam. Nosz kurde, serio?! Czy tancerz/rka jest narzędziem, ładnym widoczkiem do pomachania dupą za darmo facetom przed nosem, jak już im się nic na imprezie nie podoba a stężenie we krwi wynosi o wiele za dużo? A jak za tzw joba mówoą, że za dużo sobie zażyczyliśmy to widać od razu, że nie biorą pod uwagę dojazdu, treningów, lat nauki, kosztów poniesionych na stroje, zresztą… wobec muzyków jest niestety dokładnie takie samo podejście, nikt nie docenia ich nakładu pracy, bo ocenia się efekt końcowy i każdy ma w dupie, co się dzieje, żeby taki efekt osiągnąć i być tam, gdzie się jest jako Twórca. Ale mimo wszystko ja też i tak kocham moją pracę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s