517. Nie jestem BASIC

Nie przypominam sobie, w swoim całym życiu, żadnego momentu w którym wyglądałabym prosto. Tak wiecie; jak w tych wszystkich pinterestowych inspiracjach. Prosta koszula, basic’owe spodnie i klasyczne szpilki.

Nie umiem nawet sobie kupić klasycznej torebki. Kończę zawsze z fioletową zamiast czarnej, albo granatową nawyklejaną ćwiekami i innymi błyskotkami. Mimo, że do sklepu szłam z przekonaniem, że kupię ewentualnie srebrną.

Do bluzy, sportowej zaznaczmy, odzieję najmniej pasujący naszyjnik, do prostych spodni odjechane buty, a jak tego będzie mało to na ręce przyodzieje sobie zegarek. W kota. Bo dlaczego nie.
Nie umiem nosić lekkiej, subtelnej biżuterii, choć uważam, że jest piękna. Musi być wyrazista, duża, i nie rzadko błyszcząca.

Myślałam, że może tak mam, bo artystyczne korzenie swoje robią.
Liceum plastyczne, mama śpiewaczka, dziadek architekt, a babcia zawsze hodowała miliard rodzajów kwiatów. Tajemniczy Ogród to był pustą polaną przy jej kolekcji. A Botaniczny mógłby się od niej uczyć.

Wczoraj mnie naszła jednak myśl, że być może przyczyna leżeć może w przestrzeni w jakiej się wychowałam.
Próżno szukać było u mnie prostych mebli, gładkich ścian i minimalizmu. Na szafkach dominowały kwiaty, wazony i kurzołapy. Za gablotami; poza książkami, które nigdy nie stały od linijki; rzeźby z kurzu nabierały kieliszki i szkło. A także nieśmiertelne kryształy. Szare eminencje domów i mieszkań lat dziewięćdziesiątych.
W każdym pokoju dominowała inna tapeta lub kolor ścian oraz wyposażenie. Przy starym, czekoladowego koloru stole, stał czarny fortepian; a obok niego w metalowym kwietniku dumie prężył się język teściowej, jak nazywało się w mym domu Sansewierię. Pod konewnikiem w kuchni meble były beżowe, ale te przy lodówce były już szaro białe. Podłoga była żółta.
Mój pokój miał różowe ściany przez wiele lat. Dlatego moim ukochanym prześcieradłem było to w kolorze szmaragdowym. Kiedy znudziły mnie beżowe meble postanowiłam je własnoręcznie przemalować. I tak stworzyłam jagodową, świńsko różową, meblościankę. Chwała Bogu, że ściany były wtedy już białe.

W swojej obecnej przestrzeni aż tak chętnie nie powielam wielowątkowości wyposażenia. A także kultywowania polskiej tradycji „nasrać wszystkiego i dolepić fototapetę, żeby było ładnie”. Zauważam jednak, że proste kroje, wnętrza czy design nie stają nigdy na mojej drodze dłużej, niż przez czas otwarcia zakładki w przeglądarce.

Dlatego wyglądam jak wyglądam.

Zestaw:

Bluzeł – sh/ Spodzień – Cubus/ Trzewiki – StyloweButy/ KróliczeUcha – DIY/ Naszyjnik – RI

Reklamy

One comment

  1. Kayka Sadowska · Wrzesień 16, 2014

    Cóż, amen. Ale jeszcze przestrzeń miałaś też taką, która Ci pozwalała na wypełnienie jej niestandardowo :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s