Ludzie to kurwy

somecards1Nie oczekuje cudów. 
Wyleczyłam się z tego już jakiś czas temu.
W głębi duszy jednak, wciąż żywię nadzieję, że jeśli ludzie nie zachowują się wobec mnie tak jak ja wobec nich; to może chociaż mogliby w miarę w porządku.

Kiedy ktoś, coś ode mnie pożycza, to zwróci w tym samym stanie. Jeśli potrzebuje ode mnie przysługi, to chętniej zaproponuje mi swoją pomoc. Gdy to ja będę jej potrzebowała. Kiedy robię coś dla kogoś; kosztem swojego czasu, energii i zaangażowania, to wypadałoby chociaż powiedzieć dziękuje. Albo przyjść z winem.
W momencie gdy komuś coś oddaje za darmo, bo mi nie potrzebne; to serio, słowo dziękuję to nie jest wielka cena, że ja mu to coś przywożę i oddaje. To tylko trzy sylaby.

Tak samo kiedy ktoś do mnie pisze, ponieważ czegoś potrzebuje. Nie wymagam by zawsze płacono w diamentach czy euro (choć byłoby miło, nie ukrywam). Ale jeśli nie ma się waluty, to wypadałoby napisać trochę baroku. Tej miłej, uprzejmej gadki : „wiem, że jesteś zajęta, masz dużo pracy, trochę mi głupio ale chciałbym/chciałabym Cię prosić bo wiem, że tylko Ty to zrobisz dobrze”.
To są trzy zdania. Całe trzy zdania, które tak bardzo wiele zmieniają.
Tak samo jak te trzy które można powiedzieć po wszystkim: „Dziękuje. Cieszę się, że mi pomogłaś. Doceniam to co zrobiłaś”.

Ale nie. No gdzieżby tak kalać swoje święte języki i gębotwory. Lepiej wciąż tylko wymagać, wyrażać rozczarowanie i zdumienie, że ktoś o Ciebie nie dba. Mimo, że Ty masz go w rzyci bardziej niż Forrest miał kulę, którą dostał w Wietnamie.
Zamiast poczuć się do jakiejkolwiek wdzięczności za to, że ktoś Ci ratuje wiele razy dupę; lepiej mieć coraz większe wymagania. Rozwalać człowiekowi pracę, i jeszcze do tego bezczelnie kłamać narażając tą osobę na niemiłe konsekwencje.
Ale co tam, ja mam co chciałem.

O skali ludzkiego kurestwa mogłabym napisać epopeję.
Zaś o braku empatii u ludzi kolejną.

Może jestem z innej epoki?
Jak można tak źle obchodzić się z innymi ludźmi? Mając jednocześnie, porażające wysokie wymagania, wobec tego jak chce się być traktowanym przez innych.

Może skala tego zjawiska jest wprost proporcjonalna do tego jak bardzo ktoś ma ciśnienie na coś wielkiego? A jest karłem.

Karłem, który jeszcze maleje w powiększeniu.

Reklamy

2 comments

  1. M.Ortycja · Wrzesień 11, 2014

    ja już parę razy się przejechałam na ludziach, o których myślałam per „przyjaciele” i teraz ostrożniej podchodzę do takich kwestii, a gdy widzę, że ktoś mnie zwyczajnie wykorzystuje, to odcinam się od takiej osoby, polecam ten sposób, bo ludzie Ci na głowę wejdą, jak zobaczą, że mogą.
    trzymaj się i życzę Ci, żeby się humor poprawił!

    • Erill · Wrzesień 12, 2014

      Mnie się przekręca w którym momencie licznik. Któregoś dnia wstaje i już mnie to nie rusza, tak totalnie. Po prostu wrzucam kogoś do wora rzeczonej kurtyzany i nie ma takiej siły by ktoś z niego wyszedł.
      Bawi mnie tez fakt, że Ci ludzie najczęściej nie kumają, że tak się wydarza i im sier wydaje, że „położyłam naszą przyjaźń”. A mnie się już nawet nie chce tłumaczyć, że wykorzystywanie bez wzajemności to nie jest przyjaźń bo jeśli ktoś tego nie skumał przez czas trwania relacji to nie skuma jak mu to powiem.
      Nie mam złego humoru paradoksalnie :) Po prostu czasem mi opadają ręce :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s