Własne

20140820_191825~2Jestem trochę bałaganiarą. 
Nigdy nie zbratałam się z pedantycznym porządkiem. Wiecie, artystyczna dusza, panowanie nad chaosem, te sprawy. 

Kiedy wynajmowałam mieszkania, pokoje lub kawałki podłogi, porządek ograniczał się do nie lepiącej się podłogi, braku plaży w korytarzu lub sprzątania po sobie łazienki.
Brud w szafce, niewyszorowany piekarnik, kamień w zlewie; zawsze było, że ktoś ogarnie. Magiczny niezidentyfikowany ktoś, zwany innym słowami „nie mną”.

Dużo rzeczy potrafiło mi nie przeszkadzać. Trzy zamoczone talerze, z dwoma kubkami i szklanką i kilkoma sztućcami mogły leżeć i trzy dni w zlewie; a ja nie czułam się tym jakoś specjalnie poruszona. Kuchenkę myłam siłą rozpędu, jak już potrzebowałam zaparzarki do kawy, która była w zlewie gdzieś na dnie garnka. Spienione mleko do porannej kawy to wszakże podstawa.
Zakamieniony kubek do zębów myłam tylko wtedy, gdy akurat byłam dość przytomna by go zauważyć. Na ogół zęby myłam półprzytomnie po pracy, lub tuż przed nią. Ostrość widzenia była więc ograniczona do widoczności wody w kranie.

Sądziłam, że tak mam. Po prostu.
Niektórzy się już tacy rodzą i im zostaje w głowach. Zasada porządku i estetyki w zgodzie z teorią ogarnianego chaosu.

Myliłam się.

Tak naprawdę wystarczyło zmienić przedrostek mieszkania. Z wynajmowanego na własne.

Teraz jak mam naczynia w zlewie to słyszę jak do mnie mówią, mimo, że jestem w drugim pokoju. Okruchy na konewniku tak donośnie szeleszczą, że nie słyszę ani muzyki ani głosów. A kurz opadający z grzejnika w łazience codziennie śmieje mi się w twarz.
Zachlapane czerwone kubki w łazience szyderczo wystawiają swoje zakamienione wodą uśmiechy; dając mi do zrozumienia, że mogę je myć codziennie a one i tak się będą szczerzyć.

Nie ma u mnie porządku od linijki. Takim jestem typem. Użyteczność mieszkania ponad jego kompulsywnym sprzątaniem by osiągnąć laboratoryjną czystość.

Ale nie ma też przechodniego syfu, na który; w nieswoim miejscu; miałam szeroki zakres tolerancji. 

Reklamy

4 comments

  1. yoschimoto · Sierpień 21, 2014

    U mnie z nieporządkiem było podobnie, do czasu kiedy przyszło mi mieszkać z moim obecnym mężem, który jest skrajnym pedantem i do odkurzania każdego mebla ma osobną końcówkę do odkurzacza :P Niestety, trochę skomplikowałam mu jego porządnickie życie wprowadzając się z moim kotem, który sierść ma jak z waty i roznosi ją wszędzie z prędkością światła ;)
    P.S. świetnie się Twoja kotka komponuje na tle jasnych mebli <3

  2. qbanez · Styczeń 28, 2016

    Ja się wypowiem na temat zdjęcia, bo to mi się mega podoba, ten koteł zarąbisty i ogólnie zdjęcie fajowe :D Pozdrawiam :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s