Nie zależy mi

_MG_4959Lubię otaczać się ludźmi. 
Spędzać z nimi czas, poznawać i poszerzać dzięki nim swoje horyzonty. Ciągnie mnie do osobowości, charyzmatycznych postaci i osób które mają w sobie ten błyskotliwy rodzaj intelektu.

Dlatego czasem starałam się za bardzo.

Wiecie, to ten stan w którym budujesz relacje za dwie strony. Wydaje Ci się, że masz z kimś dobry kontakt, wszystko się układa, rozmowy się kleją. Ale co jakiś czas pojawia się ten specyficzny zgrzyt, który sugeruje, że Twoje zaangażowanie w jakąś znajomość jest większe.
Dużo większe.

To są drobne rzeczy.
A to w momencie gdy jesteście w jednej przestrzeni ten ktoś z Tobą nie rozmawia, albo przejeżdża obok Ciebie i nie mówi cześć, bo Cię nie zauważa. Albo przybywa do Twojego miasta i dowiadujesz się o tym po fakcie. Albo nawet w trakcie jego trwania, tylko ta osoba po prostu nie chce Cię poznać.
Robisz imprezę w swoim domu i ludziom nie chce się na nią przychodzić, potrzebujesz przy czymś pomocy i nagle wszyscy są zajęci i nie odbierają telefonów.

Było dużo takich chwil kiedy miałam z tego powodu gulę w gardle. Bo mam fajną chatę, ładny balkon a na nim hamak i robię pyszną kawę; zawsze jestem chętna by pomóc czy wesprzeć. Odbierałam sobie wartości bo ktoś się do mnie nie pofatygował. Bo ja chciałam kogoś poznać ale ta potrzeba była nieodwzajemniona z drugiej strony.
Do mnie często było za daleko, za bardzo poza centrum albo u babci w domu i nie można czuć się swobodnie, albo klima nie działała; albo znajomych tylko trójka i lepiej iść tam gdzie jest piętnaścioro (pozdro Rompo Mansion). To ja chodziłam, jeździłam, dzwoniłam i zabiegałam, proponowałam spotkania.

Jakiś czas temu przestałam.
Wyłączyłam przycisk „bardzo mi zależy” w mojej głowie.

Nie chcesz do mnie przyjechać – Spoko, nie przyjeżdżaj.
Nie chcesz się ze mną spotkać – Spoko, nie musisz.
Poznawać mnie też nie musisz. Nic nie musisz.

Podobnie jak ja.

Jeśli nie masz dla mnie czasu, to ja również nie będę go tracić na Ciebie.
Bo to jest strata czasu. Najzwyczajniej w świecie. Nie ma tu żadnego głębokiego, filozoficznego dna.
Jeśli ktoś nie chce mnie poznać, to i ja nie mam już ochoty o to zabiegać. Kiedyś potrafiło mi być przykro, że ludzie wolą siedzieć w domu, poznawać kogoś innego, przestają ze mną rozmawiać.
A dzisiaj; mam to, kolokwialnie mówiąc, w miejscu na którym siedzę pracując przy biurku.
Staram się tylko o te relacje, które charakteryzują się wzajemnością.

Tak jest lepiej. 
Dla mnie.
Któregoś dnia po prostu przestało mnie to ruszać.
Teraz mam za wiele lat na karku i doświadczeń na tyłku, żeby zajmować się takimi pierdołami.

Wolę spędzić czas z osobami na których mi zależy i którym zależy na mnie. Które są ze mną, nawet jeśli jest to siedzenie na kanapie i oglądanie filmików z Prypeci na YouTube. Z którymi mogę wspólnie milczeć i jest to oznaką uczucia pełnego komfortu w swoim towarzystwie. Z którymi spędzam czas, nawet jeśli każdy z nas robi coś swojego.
Wolę poświęcić uwagę i czas na osoby, które mnie zauważają. I wiedzą, że warto ze mną spędzać czas.
Wolę spotkać się z kimś kogo nie widziałam od lat, miast jechać i spotkać ludzi, którym w zasadzie jestem obojętna. Którzy nie poświęcili mi nawet kawałka tego czasu, który ja w pewnym momencie potrafiłam poświęcić im.

W którymś momencie dojrzewa się do tego, że pewnych ludzi, zdarzenia i okoliczności należy, po prostu, olać.

Bo życie jest za krótkie by skupiać uwagę nad rzeczami, które nie są jej warte.

Reklamy

13 comments

  1. martienna · Lipiec 27, 2014

    przyjaźnie są ważne ale czasami każdy potrzebuje samotności :)

  2. kaO · Lipiec 27, 2014

    Ooo tak.. świetnie napisane. Co prawda .. ja chyba jeszcze nie do końca do tego dojrzałam bo czesto ta gula w gardle się jeszcze pojawia ale mam nadzieję ,że też do tego dojdę!

    • erill · Lipiec 28, 2014

      Jesli Cię to pocieszy mnie się przestawiło dopiero kilka miesięcy temu. Bardzo długo to trwało i trzeba było bardzo mocnego zadka. Musi się po prostu przekręcić licznik, bo póki tak się nie stanie to mimo tłumaczeń dalej to dotyka.

      • mmmka · Lipiec 28, 2014

        ja powoli dojrzewam. czasami trzeba, by ta gula stała się zbyt duża i bolesna, by móc sobie na nią pozwalać

        • erill · Lipiec 28, 2014

          Dokładnie tak. To jest to przekręcenie licznika. Taki newralgiczny moment po którym jest wielka przepaść wypełniona obojętnością. I mimo, że to trochę przykre to jednak w takich sytuacjach lepiej dla nas samych (a czasem naprawdę warto myślec tez o sobie a nie tylko ciągle o innych) w nią wpaść.

  3. Sernik z pieprzem · Lipiec 27, 2014

    Jezzu, jak ja się z Tobą zgadzam. Bardzo prawdziwe i dosyć…smutne. Pozdrawiam!

    • erill · Lipiec 28, 2014

      Trochę smutne a trochę pocieszające. Że można w tym znaleźć coś dla siebie co nas wzmacnia :) I tego się trzymam :)

  4. K. · Lipiec 28, 2014

    Liczy się jakość, nie ilość. Każdy to wie, nieliczni pamiętają i robią użytek. Luz i podejście ‘nie musisz-both sides’ jest bezcenną sztuką życia.
    Pozdr Erillku
    ps. Nota bene, ja bym Cię chętnie odwiedziła. Bo masz fajną chatę, kawę i hamak:P

    • erill · Lipiec 28, 2014

      Nielicznym się udaje nie tylko tak mówić ale myśleć i czuć :)
      hahahah, to zapraszam jakby co ;))

  5. JestemKasia · Lipiec 28, 2014

    Właśnie mam ochotę zadzwonić do… kogoś kogo lubię.. tak po prostu. Dzięki :)

  6. Thoughts Blender · Sierpień 7, 2014

    Mam bardzo podobnie. Też już o tym pisałam.
    Zgadzam się, że jest łatwiej, bo widzisz jasno kto jest faktycznie zaangażowany w relacje, a kto nie. Ale jest też trudniej czasami, bo okazuje się, że z wianuszka znajomych zostały ledwie dwie osoby, którym naprawdę zależy i czujesz się jak przegrany, bo tyle lat poświęciłeś dla innych i nie otrzymałeś wzajemności.
    Nie chcę, żeby do zabrzmiało pesymistycznie, bo tak nie jest. Jakość znajomych jest zawsze ważniejsza i lepsza od ich ilości.

    • erill · Sierpień 7, 2014

      Fakt, zderzenie się ze śwadomością iż my włożyliśmy więcej energii i sił w jakąś relacje, która nie jest odwzajemniona a co więcej mocno przeceniona nigdy nie jest łatwa. Ale na tym m.in polega weryfikowanie związków z ludźmi. Ja się już chyba przyzwyczaiłam, że co jakiś czas okazuje się, że trochę się z czymś zapędziłam i relacja nie polega na wzajemności, tylko na moim staraniu i czyimś jego braku. Co więcej i ważniej, przekonałam się, że to nie wynika ze złej woli. Tylko z niektórymi ludźmi mamy chemię i łapiemy relacje, a z niektórymi mimo chemii już nie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s