Grzechy gościa weselnego

Zrzut ekranu 2014-06-29 o 8.37.18 PMSezon ogórkowy w pełni. 
Wszelkie czerwce, sierpnie i i wrześnie i inne r miesiące nadchodzą. A wraz z nimi metry tafty, brokatu, koszul z krótkim rękawem i butów w trumienkę.

O tym jakie potrafią być Panny Młode, rodzice, teściowe pisać można encyklopedie. Wątków o tym jak leczyć welonikowe zapalenie mózgu jest tak dużo, jak tych z cyklu „Czy jestem w ciąży gdyż oglądałam porno i tam facet wytrysnął do kamery”.
Mało kto skupia się na gościach, ponieważ powyższe opisy, powstają głównie dzięki uczestnikom wesel. Owi są tak skupieni na grzeszkach swoich gospodarzy, że wydają się być ślepi na swoje własne.
Wśród nich najbardziej upierdliwym jest

 

GOŚĆ „FOTOGRAF”

 

O ile jestem w stanie wykrzesać z siebie, całkiem sporą, dawkę wyrozumiałości dla potrzebny zrobienia zdjęcia; tak nie mam jej w ogóle gdy zaczyna ona przekraczać granice przyzwoitości. Gość fotograf zdaje się mieć bezkrytyczne podejście do swoich umiejętności zrobienia zdjęcia nokią 3310 lub aparatem, który ma rozdzielczość kalkulatora. Jego przekonanie o własnym, zajebistym, talencie są tak ogromne, że przeszkadza profesjonalistom w wykonywaniu ich pracy. 
Co tam jakiś pan z lustrzanką, ja zrobię lepsze zdjęcia tabletem. Dlatego zasłonie sobą tort, stanę przed kamerzystą w trakcie oczepin (co on tam wie, nierób jeden) albo zafunduję dyskotekę z lampy błyskowej w Kościele.
Zdarzały mi się sytuacje kiedy jakiś pan wujek podpatrywał gdzie się ustawiam i stawał centralnie przede mną.  Ten sam zasłaniający wujek, kuzyn, cioteczna siostra potrafią pogardliwie prychać i głośno komentować; gdy profesjonalista wykonuje swoją pracę. Bo mu zasłania, bo po co tak blisko w trakcie przysięgi, bo ich za dużo, albo za mało, albo nie widzę ich na każdym kroku, więc są nierobami.

A propo detalistów i wszystko widzących gości, kolejnym typem jest

 

GOŚĆ „SZERSZENIE OKO”

 

Widzi wszystko. Nawet najdrobniejszą rysę na talerzu, czy krzywo ustawioną serwetkę. Zna się na wszystkim. Na nagłośnieniu, oświetleniu, pracy fotografa, szybkości podawania dania, ułożenia stołów oraz czcionki na zaproszeniu.
Zatrzyma kelnerkę bo jego zdaniem, widelec jest brudny. Nie da sobie wytłumaczyć, że to cień z bukietu. Swoją drogą ten bukiet ma nieświeże kwiaty. Powinny być soczyście zielone liście a są ciemne. Na pewno zaraz obeschną i wpadną do zupy. Najlepiej je zabrać. A poza tym dlaczego są w tych wysokich wazonach. U ciotki Julki, która jest stryjeczną siostrą kuzyna naszej sprzątaczki; były w małych, niskich doniczkach. Szerszenie oko nie był na tym weselu. Ale sąsiada kolega z pracy był osobą towarzyszącą, to mówił.
Jak już skarci kelnerów, pójdzie do zespołu, że za krótko grają. Mimo, że poprzedni set taneczny trwał godzinę. Przy okazji doda kilka słów reprymendy fotografom, że siedzą na swoich leniwych zadkach. Powinni przecież stać na sali cały czas. Kawa, herbata, posiłek?? Przecież są w pracy. Tu nie ma czasy na przerwę.
W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, pójdą napić się wódki.
Chłodnej.
Tylko chłodna?! Gdzie jest świadek?!?!?!

 

GOŚĆ „SKORY DO ZABAW”

 

To ten, który startuje w każdym konkursie. Trzeba tańczyć w podwinięta nogawką – na pewno on o zrobi. Trzeba żonglować wódką, on tez potrafi. Jak trzeba się rozebrać do majtek; to on też chętnie. Nawet jak go nikt nie prosi. 
To ten sam, który przychodzi do zespołu z zapytaniem o „Majteczki w kropeczki” i skargą, że mało jest zabaw. A gdzie przebieranki? A czemu nie ma dmuchania balonika. Jak to, oczepiny bez wałka między kolanami? Strasznie pruderyjne to wesele.
Na całe szczęście ma na podorędziu garść cierpkich, wulgarnych sucharów, które z zapałem opowiada współtowarzyszom ze stołu. Nawet jak nie słuchają.
Gdy Ci się przenoszą do innych stolików, to szuka kolejnych słuchaczy. Nie ma gości? Nic nie szkodzi. Zawsze jest jeszcze ekipa, która siedzi przy swoim stole.

 

Z uwagi na to, że o gustach się nie dyskutuje; pomijam celowo wątek wyglądowy i tego jak wiele osób zdaje się mieć za nic pewne zasady.
Czy to odpowiedniego stroju do kościoła, czy też faktu, kiedy błyszcząca tkanina jest fajna. Dla niewtajemniczonych – wyłącznie wtedy, gdy jest z niej uszyta narzutka na łóżko. Sukienka, garsonka ani tym bardziej garnitur, nie znajdują się w tej kategorii.
O nagminnych próbach wzbudzania sobą większego zainteresowania niż Pani Młoda, to nawet nie wspominam.

Advertisements

16 comments

  1. Agnieszka · Czerwiec 29, 2014

    Pracowałam parę ładnych latek w branży weselnej jako kelnerka i napatrzylam się na różnych gości, z tej perspektywy to dopiero się zdarzają indywidua ;) najgorsze są podstarzałe pociotki, co się na wszystkim najlepiej znają i ciągle narzekają. A to zupa za zimna, a to mięso za gorące, a to przeciąg w sali albo muzyka za głośno. Zdarzało się, że do 10 w myślach liczyłam, żeby język się nie rozwiązał :)

    • erill · Czerwiec 29, 2014

      No ja właśnie z branży.
      Zawsze staram się zostawić ogrom uwag dla siebie. Ale czasem, kiedy czyjeś zachowanie naprawdę utrudnia pracę, chyba lepiej jest coś powiedzieć. Generalnie im większe skupisko ludzkie, tym większa szansa napotania bardzo różnorodnych jednostek.
      Chwała Bogu z biegem lat, na wiele takich historii, człowiek się uodpornia :)

  2. Aleksandra Pasoń · Czerwiec 29, 2014

    Genialne ale czuję niedosyt. Proszę o part2 to może i siebie tam znajdę ;)

    • erill · Czerwiec 29, 2014

      Hahaha, nie sądze byś miała się zmieścić w jakichkolwiek kategoryzacjach o tym brzmieniu :)
      Nie wydaje mi się, również, bym miała tworzyć część kolejną, związaną strike z weselami. Wymienione trzy typy są tymi, które ja najwyraźniej dostrzegam, i które często utrudniają mi pracę. I to pomimo grzecznych próśb o nieprzeszkadzanie. Zdarzają się nawet tacy, którzy mimo uprzejmej prośby, stoją gdzie stali, a jak ich wymijasz to wyminą Cię i będą dalej zasłaniać.
      Jestem mega ciekawa z czego wynika taka motywacja..

  3. gosia · Czerwiec 29, 2014

    hahaha
    ja mam w lato 2 wesela,masakra jakaś ,tak nudnej imprezy to świat nie widział!
    nie wiadomo,które gorsze ,te na wsi z ich zwyczajami i zabobonami,czy miastowe ę,ą…

    • erill · Czerwiec 29, 2014

      Ja lubię wesela :)
      Większość ludzi się ze mnie śmieje, również tych, którzy tam pracują. A ja to lubię :)
      I nie każde wioskowe jest zabobonne a miejskie ąę :) Wszystko, jak zawsze, jest kwestią ludzi. Dlatego nie generalizuje, że wszyscy goście. Tylko konkretne typy :)
      Poza tym nuda jest kwestia towarzystwa na takiej imprezie a nie samej imprezy :)

    • mysiaaaaaa · Październik 27, 2014

      widac malo wiesz o weselach na wsi,u mnie jest swietny klimat i w najwiekszych palacach bym niechciala

  4. fashiondoll.pl · Czerwiec 30, 2014

    genialny wpis!!! szczera prawda

    Pozdrawiam,
    Ola

  5. kasiekaaaaa · Lipiec 22, 2014

    wpis super- sama prawda!

  6. Nuśka Sz · Lipiec 22, 2014

    miejskie czy też miastowe ąę to jeszcze nic :D zdarzają się wsiowe ĄĘ – te to wiedzą wszystko najlepiej :)

    • erill · Lipiec 23, 2014

      O, to ten typ którego chwała panu, doświadczenie mi poskąpiło ;) Ale rozumiem, że z samego jego można by pisać obfite tomy :D

  7. ona · Lipiec 22, 2014

    dobre

  8. Białe Pomysły · Lipiec 30, 2014

    Oh, jakie to prawdziwe hahaha. Dodała bym jeszcze gości, którzy nie umieją powiedzieć” Stop! Wódka!”

  9. isaBela · Maj 13, 2015

    Hihi jesteś genialna :)

  10. Marta · Maj 29, 2015

    Ja do grzechów gości dodałabym ten, który z racji tego, że w sierpniu wychodzę za mąż mnie irytuję najbardziej ” a mogę przyjść z dzieckiem/koleżanka/ chomikiem?” tudzież innym nie umieszczonym na zaproszeniu. Osobiście uważam, że zaproszenia są dość wyraźną formą przekazu, na którym imiennie jest zanotowane kogo zapraszamy na uroczystość. Jeżeli ktoś z jakiś względów się na nim nie znalazł jest dla mnie oczywiste, że nie został zaproszony. Myślę, że jakakolwiek nie byłaby decyzja młodych – gość ma obowiązek ją uszanować, w końcu to Ich święto i uważam, że każdy komentarz jest nie na miejscu.

    pozdrawiam,
    Twoja nowa czytelniczka – Marta

    • Erill · Czerwiec 10, 2015

      Cześć Marta :)

      Zgadzam się z Tobą. Niestety bardzo często goście jakby dostają amnezji jak to jest liczyć się z kosztami albo podjąć konkretną decyzję dotyczącą obecności konkretnych osób na swoim przyjęciu.
      To, że ludzie się bardzo często obrażają za to, że nie ma ujętych dzieci jest dla mnie sporą zagadką tak naprawdę. Umówmy się, ma się jeden z tych niewielu momentów w których można na chwilę pobyć we dwójkę a jednak chce się zabierać pociechy żeby mieć je na oku cały praktycznie czas, nie mogąc ani spokojnie pogadać, ani się pobawić ani nawet napić. Osobiście mi dzieci na weselach nie przeszkadzają, ale wiem tez że potrafią krzyczeć akurat w momencie przysięgi, albo biegać po kościele, albo wbiegać pod nogi przy pierwszym tańcu. Jeśli ktoś nie podjął się chociażby kącika animacyjnego wpraszanie się z innymi, nie zaproszonymi jest po prostu w złym tonie. A mimo to bardziej negatywnie postrzega się to, że to Młodzi nie zaprosili dzieci a nie to, że się ktoś obraził o to, że zaproszenie jest na ograniczoną ilość ludzi.

      pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s