Geek Girl Alert

GNAZ futerału wyciągam czerwone słuchawki. Przypinam kabel, który jest osobno. Drugą końcówkę wpinam w komputer. Otwieram notatnik, który synchronizuje się z kilkoma innymi urządzeniami na których go zainstalowałam. W każdym momencie mogę coś zapisać i będę miała do tego dostęp. Bez względu na to; na czym w danej chwili ten notatnik włączę. Telefon, tablet, komputer. Ważne jest tylko podpięcie pod wi-fi.

Uruchamiam aplikacje, która daje mi; niemalże nieograniczony; dostęp do muzycznych zasobów na całym świecie. Ją też mam na kilku urządzeniach. By nie musieć się rozstawać ze swoimi playlistami na dłużej niż moment przepięcia słuchawek.

Na ręce mam zegarek, który co jakiś czas wibracją daje mi znać o kolejnym mailu, powiadomieniu na twarzoksiążce czy próbie połączenia. Nim też mogę sterować muzykę.
Bo dlaczego nie.
To bardzo wygodne. Zwłaszcza na rowerze.

Gdy nie mam drobnych na parking uruchamiam specjalną aplikację na której mam środki i trzema którymi ruchami zapewniam sobie brak mandatu w centrum miasta. Nie tylko mojego. Każdego, które owa aplikacja obsługuje.
Podobnie gdy raz na rok przemieszczam się komunikacją miejską. Jeśli akurat nie płace kartą.
Dotykowo.

Kiedy w lokalu słyszę jakiś utwór nie muszę przeciskać się do DJ’a i błagać go o podanie tytułu. Od tego też mam aplikacje. Może nie trafia zawsze, bo nie ma biblioteki wszystkich remiksów. Ale i tak to ułatwia życie.

Przy pomocy pilota reguluję poziom światła w domu. A to coś kolorowego, a to z tyłu w kuchni, a to przy telewizorze. Nawet nie muszę wstawać ze swojej wygodnej kanapy.

Uwielbiam moment w którym technologia pozwala mi na lepsze funkcjonowanie.

Naprawdę lubię obecne czasy.
Gdy odpowiedzi na pytania znaleźć można przy kilku ruchach na klawiaturze. Świat dostarcza wciąż nowych i poprawionych rozwiązań problemów, które do tej pory kończyły wątki dwoma najbardziej nielubianymi słowami „any ideas??”

Techologia pędzi do przodu ze sprawnością kierowcy formuły jeden.

Czekam aż wstawi za mnie pranie (w zasadzie mogłaby też rozwiesić bo często o tym zapominam), włączy zmywarkę i wyeksportuje plik bez mojego udziału. I od razu nagra płytę albo umieści w sieci. Póki co zadowalam się tym, że jestem w stanie zdalnie sprawdzić czy to zrobił siedząc na kanapie. I zlecić mu dalsze działanie.

Tak.

Fajnie jest być geekiem.

Reklamy

12 comments

  1. Justyna Czot · Kwiecień 1, 2014

    Moja Mamusia bez przerwy zadaje mi pytanie dlaczego ten telefon się świeci choć zobacz, bo przecież ty to wiesz… ;-)

    • erill · Kwiecień 2, 2014

      Moja mnie na ogół pyta o to co się dzieje z jej komputerem i czy mogę to przez telefon naprawić ;))

  2. tattwa (@tattwa_channel) · Kwiecień 2, 2014

    Aż tak jeszcze nie jestem skomputeryzowana, ale czuję się mocno uzależniona od wszystkich tych zabawek. Najlepsze, że w ogóle mi to uzależnienie nie przeszkadza. I nie mam też większego problemu, żeby na kilka dni odłączyć się i wyjechać, kiedy chcę. Tyle, że nie chcę :D

    • erill · Kwiecień 2, 2014

      Ja w sumie sama dokładnie nie wiem jak to się stało, że otaczają mnie te „sprzety” i życioułatwiacze ;) Ale przyznaję, że tez obecnie czuję się od nich uzależniona. Zawsze jak przychodzę z jakąś kolejną nowiną i aplikacją albo sprzętem do swojej ekipy to oni na mnie tak dziwnie patrzą, że po pierwsze coś takiego jest, a po drugie ktokolwiek potrzebuje tego używać ;)
      Ja chyba tak do końca nie umiem się wyłączyć. Bo jeden telefon mam wciąż ze sobą i zegarek tez mam ciągle ze sobą. Obawiam się, że jestem już tak stechnologizowana że jest to dla mnie tak naturale jak picie kawy czy wdychanie powietrza ;))

  3. Gówniarz · Kwiecień 2, 2014

    Ja wciąż ograniczam się do laptopa i staruśkiego telefonu (z klawiaturką – so hipsta) i jakoś nie czuję potrzeby wydawania pieniędzy, których nie mam, na najzwyklejsze w świecie zabawki. Wolę zainwestować w siebie lub odłożyć na jakiś ciekawy wyjazd, który dostarczy mi więcej rozrywki i pozwoli na przemyślenie kilku spraw z dala od cyfrowego świata. :)

    • erill · Kwiecień 3, 2014

      O rany telefon z klawiaturą. Lubiłam ta starą technologię. Pozwalała na pisanie smsów z liczenia wciśnięć klawisza bez potrzeby patrzenia na ekran ;)
      Wiesz co ja pracuję z technologią; więc z tym wydawaniem pieniędzy też jest trochę inaczej kiedy takie „zabawki” pozwalają Ci na sprawniejsze wykonywanie zadań. A poza tym, kurczę, zabawki są fajne. Nie że gorsze od wyjazdu, bo wyjeżdzać też uwielbiam, ale równie fajne. Raz wydam na gadżet, innym razem na wyjazd :) Grunt to zachować sobie komfort i równowagę w swoich rozrywkach :)

  4. Gówniarz · Kwiecień 2, 2014

    PS. W tytułach wpisów zbędna jest kropka na końcu. Kropka jest nawet niepożądana. Ot, takie zasady i podstawy. ;)

    • erill · Kwiecień 3, 2014

      Kropka się kopiowała z notatnika. Taki detal na który nie zwróciłam szczególnej uwagi :)

      • Gówniarz · Kwiecień 3, 2014

        No chyba, że tak. Wybaczam. ;)

  5. qbanez · Styczeń 28, 2016

    To ja jestem geek boy w takim razie :P No nic, dodam tylko że bardzo podoba mi się to zdjęcie, które jest w tym wpisie :) Miłe dla oka :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s