508. Mój kwadrat

Trasę od swojego domu do przyjaciółki pokonywałam w pięć minut i czterdzieści sekund. Jeden utwór o długości 5’07 i niecałe 30 sekund kolejnego.
Szłam najpierw ulicą a potem skręcałam koło pętli, gdzie był sklep i kiosk. Mijałam budynek z wielkim napisem Texaco i kierowałam się do niskiej zabudowy mieszkalnej.

Na spacer; czy to pieszo czy rowerem; jechałam do parku. Na tamę. Albo górkę żołnierza, bo z niej można było lekkimi serpentynami zjechać w dół. Zachowawczo trzymając jednak nogę na hamulcu. Albo rękę. W zależności od roku i roweru.

Kiedyś też chodziło się na basen w którym w późniejszych latach dało się tylko topić marzannę. A na rolki szło się na ulicę równoległą do mieszkań. Tam był prosty asfalt. Z okien pokoju przyglądało się wielkiemu, z lekka mrocznemu budynkowi, ukrytemu za tajemniczym, starym i zarośniętym ogrodem.

Każdy z nas ma takie miejsca. Zna je na pamięć.
W które trafi z zamkniętymi oczami, w środku nocy albo po pijaku. Wychowaliśmy się w ich rejonie. Znaliśmy je tak samo dobrze jak każdy kat w swoim pokoju.

To tam pierwszy raz trzymaliśmy za rękę z chłopakiem, prowadziliśmy poważne rozmowy o życiu i popularnej Kaśce czy innej Baśce. Leżeliśmy na trawie i patrzyliśmy w niebo. Uciekaliśmy na wagary. Tam poznaliśmy smak nalewki czekoladowej, bawiliśmy się w podchody i chadzaliśmy większą grupą na stację. Po ciastka.

Żyjemy w przekonaniu ale też nadziei, że te miejsca się nie zmienią. Będą naszym wehikułem czasu, który w dowolnym; wybranym przez nas; momencie przeniesie nas do kiedyś. Dom będzie stał na swoim miejscu, ścieżka rowerowa będzie miała dziury w zapamiętanych punkach. A tama będzie chowała wypisany nastoletnią drżącą ręką sekret z wyznaniem miłości chłopakowi z innej szkoły.

Któregoś razu, spontanicznie powtarzamy swoje trasy.

Kiosk jest nieczynny od lat, w miejscu tajemniczego ogrodu stoi nowo wybudowany dom. Dawny krawiec jest już tylko kawałkiem podjazdu na którym parkuje się auto. Nagle budynek z greckimi tralkami na balkonie i schodach wygląda groteskowo a nie familiarnie. Na domach wiszą wielkie ogłoszenia sprzedam. Innych budynków już nie ma. Została tylko porośnięta rachitycznym chwastem dziura.

Potrzebujemy wiary w to, że pewne rzeczy będą trwały niezmiennie. Że wystarczy przemieścić się te kilka ulic w znany sobie rejon by było jak dawniej.
Mimo, że w minionych piętnastu latach życia zmieniło się tam niemal wszystko.

Łącznie z nami samymi.

zdjęcia SOKAYKA

Set:

Płaszcz, koszula – sh/ spodzień – Cubus/ Obuw, szelki, torba – noname/

 

Reklamy

6 comments

  1. Kayka Sadowska · Marzec 30, 2014

    będę mało skromna ale MEGA podobają mi się zdjęcia haha ;-))
    taak, sentymentalne trasy! ;-) ja mam parę takich, nawet parokilometrowych i ZAWSZE musi mi towarzyszyć muzyka, każda piosenka to już jest jakaś trasa w moim życiu i sytuacja, któa do niej pasuje :-)

  2. erill · Marzec 31, 2014

    hahhaah no raczej bo sa bardzo dobre :D
    Mnie poza muzą to jeszcze zapachy mocno przenoszą w różne miejsca :)

  3. Madzia · Marzec 31, 2014

    dawno tu nie zaglądałam, teraz to zrobiłam i cieszę się, że zobaczyłam to, co zobaczyłam – rozwój.
    kwitniesz Erill, piszesz coraz lepiej, piękniej, tak bardzo prawdziwie, a i outfity coraz bardziej do mnie przemawiają, super!
    widzę, że sesja w okolicach mojej uczelni – odkąd tylko przeprowadziłam się do Wrocławia liczę na to, że kiedyś na siebie wpadniemy, że minę Cię na ulicy i pomyślę „kurczę, to na pewno była ona!”.
    może któregoś dnia…

  4. erill · Marzec 31, 2014

    Cześć Madzia,
    Jejku bardzo Ci dziękuję za tak piękny komentarz :))) Zawsze jak czytam takie słowa to czuje się jeszcze bardziej zmotywowana do robienia tego co robię jeszcze bardziej :)
    Jeśli jesteś nocnym stworzeniem albo bywasz w weekendy w mieście to myślę, że na bank któregoś razu na siebie wpadniemy :)
    pozdrawiam Cię serdecznie :)

  5. Morel · Kwiecień 1, 2014

    Dla mnie problematyczne jest to, że mam więcej niż jeden kwadrat. A smutne jest to, że ostatnio, jak zrobiłem przelotówkę – praktycznie nic nie zostało z żadneg. Zapłakałem, bo w słuchawkach była muza z tamtych lat. Tylko znajomych brakowało obok. I piwa. I piłki. I aparatu, żeby zestawić stare zdjęcia z tym jak to teraz wygląda. Dzięki za wpis – przeniosłem się do czasów ogólniaka. ;)

    • erill · Kwiecień 1, 2014

      Chyba w sumie każdy z nas ma kilka. Ja mam ze trzy tak w sumie. Ten o którym piszę jednak, jest tym najpierwszym. Takim najbardziej wrytym w pamięć bo od niego zaczynałam poznawanie świata tak naprawdę.
      Powiem Ci, że mi też się zrobiło trochę smutno i nostalgicznie jak dotarło do mnie jak wiele się zmieniło. Cieszę się, że zostało cokolwiek, taki zarys tamtego momentu, ale smutek mnie ogarnia, że tak wielu rzeczy już nie poznaję mimo, że były dla mnie właściwie domem.
      Proszę bardzo :) Polecam się ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s