505. Test istotności

Znacie ten moment kiedy przekręca Wam się licznik?

Ta sytuacja kiedy trzy dni śpicie po dwie godziny, macie przed sobą trudny dzień w pracy i nagle okazuje się, że nie macie już sił się nawet stresować?

Albo kiedy wiesz, że gonią Cię terminy i masz sucho w ustach jak o tym myślisz. Wtedy właśnie życie daje zasadza Ci ciężkiego kopa w zadek. Lądujesz niefortunnie na stopie. Boli Cie tak, że śmiejesz się bo płacz za bardzo boli. W tym momencie okazuje się, że to wcale nie były poważne problemy. 
Tylko jakieś pierdoły, które zaśmiecają Ci głowę i zasłaniają rzeczy ważne.

Wiem, że to frazes. Przecież każdy wie, że zdrowie jak ważne.
Najważniejsze.
Trzeba o nie dbać, chodzić do znachora, uważać na siebie, ciepło się ubierać, zwracać uwagę na to co pijemy i jemy.
Jak przychodzi jednak co do czego to jesteśmy jak ten dzieciak, który nie znosi szalika i czapki. Czeka więc by wyjść poza pole widoczności rodzica i ściąga z siebie wszystko. Przed lekcjami pozbywa się też kalesonów, albo fartuszka.
Boże, jak ja nienawidziłam chodzić w fartuszku do szkoły. Brrr. Też go zawsze ściągałam i wciskałam do tornistra. Rzecz w tym, że to ustrojswto się mięło więc babcia zawsze wiedziała, że w nim nie chodziłam.

Bo to siara, być ciepło ubranym. Dbać o siebie.

Wczoraj mi się tak licznik przekręcił.
Terminy? Konieczności? Musy? Stresy? Błagam Was.
Jak poruszasz się z gracją flaminga na kwasie; a boli Cie tak, że rozpoznajesz gwiazdozbiory nad głową; to nic nie jest ważne.

Liczy się wyłącznie to, żeby przestało boleć. A zaraz potem jest wiedza o tym, że nie zakują Cię; w leciutki jak beza; gips na kilka tygodni.
Żartem rzucasz, że pozbierasz wpisy na pamiątkę, ale w rzeczywistości płaczesz w duchu na myśl o tym z czym się te autografy będą łączyły. Drżącymi rękami otwierasz wynik badania i Twoja ulga ma dźwięk spadającego na marmur kowadła. To jednak to nie złamanie.

Co prawda chwilę później spadasz ze schodów i amortyzujesz się zbolałą nogą. Żeby nie zacząć wyć z bólu; jak dziecko w fazie „pokaże Ci na co stać moje płuca”, popadasz w histeryczny śmiech. Ale to nie jest ważne. Liczy się tylko to, że to tylko skręcenie. Za 290 zł (bo tyle kosztuje stabilizator –  żegnajcie oszczędności z tej wpłaty) masz komfort tego, że za trzy dni będziesz w miarę sprawie wchodził po schodach. Z ulgą również myślisz o melanżu w następnym tygodniu. Który nie będzie polegał na oglądaniu telewizji na kanapie z nogą w gipsowej skarpetce.

W bólu i poruszając się praralitycznym moonwalkiem, wracam do stresowania się rzeczami „ważnymi” już inaczej.

fot. Stanley Ipkiss Photography

Set:

Top, ledżajns – NewYorker/ Obuw – KollanaFashion/ UszyMyszy – pożyczone

Reklamy

5 comments

  1. Kasia · Luty 27, 2014

    Współczuję. Ale coś o tym wiem. Dwa lata temu podczas trudnej sesji letniej, zawalonej egzaminami na uczelni… zdrowie (a raczej jego brak) wykluczyły mnie z funkcjonowania na ponad dwa tygodnie. Te wszystkie „ważne ważności” się zawaliły, ale świat się przecież nie skończył. I patrząc z perspektywy czasu – stwierdzam, że nawet najokrutniejsze bóle zdrowotne nie dzieją się bez przyczyny. Priorytety się przekręciły, ale wszystko idzie w dobrym (jeśli nie najlepszym!) kierunku ;)

    Trzymaj się!

    p.s. tylko perturbacje zdrowotne ciągle powracają, ale cóż, widocznie taki urok żywota :D

    • erill · Marzec 3, 2014

      Obawiam się, że obecnie zyjemy w czasach w których nasza uwaga na to co jest naprawdę ważne idzie e kierunku związanym z pracą i samorozwojem w tym wymiarze. Jesteśmy chyba trochę rozpuszczelni, że są leki w zasadzie na wszystko i wystarczy tylko pójść do apteki, że trochę mniej dbamy o nasze zdrowie niż to robiły chociażby nasze mamy. I trzeba takiego liścia w twarz od życia żeby nam się uswiadomiło, że to tak wcale nie działa.

      Dzięki :))

  2. Aurora · Luty 28, 2014

    Otóż mnie dziś gonią paskudne terminy :// żeby w ogóle wczoraj zmrużyć oko, musiałam sobie wmawiać, że to wszystko pierdoły są. Bo są :)

    • erill · Marzec 3, 2014

      Ja też tak czasem robię. I coraz częsciej mi się udaje w to faktycznie uwierzyć :)

  3. noutmeg · Marzec 4, 2014

    ale dziwne, nigdy w życiu nie udało mi się niczego złamać/skręcić/wybić/przestawić, choć niejednokrotnie tak usilnie “próbowałam”! ;)
    żartuję. zdrowie to ciężki temat do ogarnięcia, wydaje się że człowiek dba o siebie, ubiera ciepło (no ja się ubieram zawsze ciepło bo ciepłolubna jestem wyjątkowo( nie wychodzi bez szalika, nie odkrywa się w nocy, nie chodzi gołymi stopami po zimnej podłodze, nie funduje szoków termicznych, myje ręce po wizycie w toalecie, nie je przeterminowanego, alkoholu w siebie nie wlewa za dużo, a tu się zaraz okazuje, że jak nie przeziębienie, zapalenie pęcherza, grypa, zapalenie płuc, angina, to kac albo zatrucie. albo dziura w zębie.
    i tak w kółko…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s