Instaluję Pakiet „Relacja”.

20140211-055851.jpg

Kino Nowe Horyzonty nad rozpieszcza. Ponownie dali nam możliwość obejrzenia przedpremierowo filmu, który dopiero za kilka dni wejdzie do repertuaru. W Walentynki film o budowaniu relacji. Przedni pomysł.

Problem w tym, że to nie jest komedia romantyczna.

W zasadzie to nie problem. To zaleta. Nie jest to kolejny ciąg obrazków o motylach w brzuchu, szumie w uszach i dreszczach przy pierwszym dotyku. To film o tym co jest potem. Tematyka zgrabnie pomijana przez filmowców. Kto przecież chce oglądać docieranie się jednostek. Lubimy mamić się narkotycznym stanem zakochania. Jego intensywnością, nasaturowanymi barwami emocjami. Nikt nie ma ochoty śledzić bajki o tym co się dzieje, gdy ta pierwsza fascynujaca burza mija.

Pierwsze kilka minut oplata nas pięknymi słowami. Uczucia, drgający głos, niemalże odręczne pismo. Prawie jak przemowa na weselu. Lub pogrzebie. Szkliste spojrzenie, lekko ochrypły głos. Emocje. Ukryte za okularami, wypowiadane pod wąsem, wydobywające się z klatki piersiowej oplecionej koszulą.

A potem rysujący się obraz odcinającego się od ludzi człowieka. Zbyt wrażliwego dla nowoczesnego i ztechnologizowanego świata. Wegetującego między pisanymi pięknym językiem listami a grą z nieuprzejmym, obraźliwym stworkiem; tak bardzo przypominającym Ted’a.
Wtedy pojawia się tytułowa ona. Samantha. Jest systemem. Tak. Ciągiem algorytmów o kobiecym głosie. To ona przypomi mu co to znaczy słuchać, nastawić się na drugą osobę, śmiać się. Zakochać. Ale też rozczarować, złościć, wycofać.
Dojrzeć.

Mam ogromną słabość do oglądania ewoluowania bohatera na ekranie. Obserwowania jego zmian, poznawania go coraz lepiej. W końcu przywiązania i współodczuwania.
A gdy opowieść o tym rysują piękne obrazy i przemyślanie prowadzona kamera czuję, że trafiam na senas doskonały.

Her nie jest idealny. Bywa przydługi, czasem trochę przegadany. Spokojnie można byłoby mu uciąć z 40 minut i nic by nie stracił. Nawet zyskał na takim skondensowaniu treści.
Jednak daje do myślenia. Wyrywa się wszelkim schematom.
Zostawia człowieka z niewyraźnym uczuciem, że w zasadzie to nie wiadomo czy był pozytywny czy jednak dołujący.

Z jednej strony pięknie poprowadzona, w nastroju bohatera, narracja. Od neurotycznej ucieczki od ludzi do stopniowego powrotu na łono normalnych realacji. Nie nacechowanych podstawową uprzejmością, tak by nie wyjść na chama.
Z drugiej rysujący się z wolna druzgocący obraz społeczeństwa, które tak bardzo kieruje się twarzą i sercą w komputer, że przestaje utrzymywać realacje z drugim człowiekiem.

Najbardziej uderzająca scena w filmie dla mnie to ta, gdy bohater rozmawia z Samanthą na schodach do metra. O jej życiu, które prowadzi jednocześnie i widok ludzi którzy bardziej są zajęci swoim IOSem niż tym, że są wsród innych. Tak skupieni na słuchawce i kawałku składanego metalu. Nieobecni dla siebie nawzajem. Poczułam się zdołowana i mimo chęci zaprzeczenia, że na szczęście u nas tak nie ma, musiałam zmierzyć się z tym, że jesteśmy bliżej tego obrazu niż chcielibyśmy przyznać.

To film który daje do myślenia. Piękne opowiedziana historia o dynamice związku w której dojrzewają zarówno obie strony jak i sama relacja.
Czy warto? Zdecydowanie tak.
Nawet jeśli nigdy więcej już go nie obejrzysz i będzie ciut przydługi.
Być może jest taki po to byś miał czas na refleksje w trakcie jego oglądania. A także po.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s