Co robić w trakcie choroby

KeepCalmNie wiem jak wy; ale ja zawsze potwornie się męczę gdy choruje. I to bynajmniej nie z powodu dolegliwości. Chodzi o ograniczenie aktywności. Leżenie jest fajne. Ale tylko wtedy gdy śpi albo robi sexy. Ewentualnie grzeje Cię słońce, metr od stóp znajduje się basen a w tle, przy pomocy delikatnej bryzy, porusza się palma. W innym wypadku to zwyczajnie marnowanie czasu.

Dlatego, żeby nie oszaleć przez te kilka razy w ciągu roku, ciocia Erill przygotowała wam kilka wskazówek co można robić gdy te zarazki już Was położą.

1. WYŚPIJ SIĘ.
Tak, wiem. To oczywistość. Ale na serio. Weź się wyśpij. Połóż się do swojego wyra, załóż ukochaną piżamę, naszprycuj się lekami, wyłącz telefon albo przynajmniej wycisz – wibracje też! – i porządnie się wyśpij. Nie wiem jak Ty, ale ja na nadmiar snu nie narzekam. Kiedy więc jest szansa, to korzystam z tego, że te braki mogę nadrobić. Twój organizm i tak doskonale wie ile snu mu brakowało. Musisz mu tylko pozwolić wypocząć a nie chwytać się milarda rzeczy; takich jak zmywanie, sprzątnie, praca której nie zdążyłeś zrobić; a teraz masz chwilę wolnego, więc to wykorzystasz.

2. WYPOCZNIJ.
Jak już się wyśpisz i poczujesz odrobinę lepiej; nie szpanuj tylko idź na kanapie i rób nic. Gap się w sufit, licz dziury na firance, odmierzaj czas przy pomocy promieni słonecznych przesuwających się po pokoju. Graj w głupie gry na telefonie, patrz się w telewizor, baw się w tapping. Leż i dochodź do zdrowia. Maile poczekają, terminy, telefony i ludzie „potrzebuje pilnie” też mogą chwilę poczekać. Twoje kilka dni rekonwalestencji nie sprawią, że świat się zawali. Sprawią aż to, że wyzdrowiejesz. I przy okazji odpoczniesz.

3. NADRABIAJ.
Ale tylko zaległości związane z przyjemnością i relaksem. Nie miałeś czasu na obejrzenie ostatniego sezonu serialu – teraz masz doskonały pretekst żeby to zrobić. I to bez wyrzutów sumienia na dodatek. Dawno nie czytałeś książki a twoja głowa nie przypomina już sklepu? Czytaj. Masz flow żeby pisać? Pisz. Masz zaległości w blogach? Nadrabiaj je do woli. Skoro i tak już leżysz w tym wyrze, tudzież kwitniesz na kanapie; to niech choć trochę będzie Ci przyjemnie pośród tej sterty chusteczek i szeleszczących listków z lekami.

4. UPORZĄDKUJ.
Na przykład swoją skrzynkę mailową. Jeśli wcześniej nie miałeś okazji. Ja się pozbyłam kilku tysięcy stron ze spamem w ostatnich dniach. Albo z newsletterami i powiadomieniami o których zapominasz 30 sekund po tym jak już je przeczytasz.

5. GRAJ.
Nieopisywalną przyjemność sprawia mi granie w durne gry z cyklu zbij wszystkie kulki, połącz diamenty żeby się skasowały albo krzyżówki matematyczno słowne. Te dwie ostatnie mają podwójne zalety bo nie dość, że się człowiek przy nich świetnie bawi to jeszcze buduje się w nim poczucie, że nawet w gorączce daje sobie nieźle radę. EXP do samooceny plus dobre 30 punktów. Szczególnie w sytuacji, kiedy potrafisz się przestraszyć własnego odbicia w lustrze; bo wyglądasz jakbyś się urwał z planu The Walking Dead.

6. ROZMAWIAJ.
Żyjemy w czasach permanentnego braku czasu na wszystko. Potrzeba ekstremalnych sytuacji by nas zatrzymać. Choroba to świetny moment na to, żeby pogadać z ludźmi; z którymi nie utrzymujemy tak częstego kontaktu jak byśmy chcieli. Jasne, że jak masz zapalenie gardła rozmowa nie jest super pomysłem, ale hej. Jest facebook, jest mail, skype i smsy. Napisz do znajomego, zapytaj jak się czuje i co u niego słychać. Tylko nie jęcz mu, że Cię życie boli bo masz katarowego globusa. Nim czy też Nią się zainteresuj. Poczuj jakie to fajne. Oni też niech to poczują. Może to sprawi, że będziesz pamiętał by rozmawiać z nimi częściej niż tylko z kompresem na głowie.

Choroba nie jest specjalnie przyjemnym okresem. Mocy brak, mózg nie wyrabia i stres co Cię będzie czekało po powrocie. Szczególnie kiedy jesteś freelancerem.
Skoro jednak Twój organizm dał Ci znać, że potrzebuje wypoczynku bądź tak dobry i go posłuchaj. Zyskasz na tym i Ty i on.

Po prostu uprzyjemnij sobie ten okres.

Advertisements

3 comments

  1. Favtrav · Luty 10, 2014

    Ja jak choruję to mam taką zasadę, że wszystkim muszę to obwieścić, wtedy jakoś szybciej mi to chorowanie mija :D

    • erill · Luty 10, 2014

      Ja mam wraźenie, że jak już powiem, ze choruje to nagle dzueje się wszystko po dwoch tygodniach mega ciszy ;)) poza tym wypowiedzenie na głos „jestem chora”, sprawia iż trzeba się mierzyć z tym, ze to nie przemęczenie ;)

  2. Podnadruk · Luty 10, 2014

    Świetny post, świetne wnioski! Podpisuje się pod wszystkim co zostało tutaj opisane;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s