Pracuję w nightclubie.

Erillek pogromca mitów powraca. Tym razem temat modny, trędi i na topie czyli słów kilka o tym czym poledance nie jest na pewno.

1. Tańczysz na rurze…? Po pierwsze i najważniejsze. Jakie tańczysz? Tańczy to się na parkiecie na weselu albo na dyskotece. Poledance wbrew drugiej części swej nazwy; nie polega na tancu owijańcu. Niczym jakaś panna z policyjnych filmów w nocnym klubie czynnym od rana do nocy, do którego w godzinach przedpołudniowych wpadają bohaterowie przepytać bossa narkotykowego o mord na ósmej przecznicy. Poledance to ćwiczenia. Ćwiczenia wymagające budowanych miesiącami mięśni, zaufania im, oraz doskonalonej koordynacji ruchowej.

2. Chcesz dorobić w najtclubie? Tak, z całą pewnością nie mam innych ambicji i zapisałam się na te zajęcia bo od dziecka chciałam, żeby ktoś mi wkładał dolary za majtki. Obudźcie się. To nie amerykański film o bohaterach ze stali którzy mają oko Legolasa a ich przeciwnicy zawsze gdy do nich strzelają mają atak epilepsji. Laski w najklubach potrafią zrobić co najwyżej trzy figury, które da się opanować w dwa miesiące ćwiczeń. Nieszczególnie intensywnych. Wiem, bo sprawdzałam. Zanim zamknęli jedyny we Wrocku lokal w którym kobiety mogły wejść. W pozostałych panuje niezrozumiała dla mnie dyskryminacja.

3. A tak to takie tam owijanie się w około rury. Każdy to potrafi. Każdy również potrafi rozdzielić atom, przeszczepić twarz i zbudować silnik mercedesa. Prawda? To nie jest tak, że wchodzisz, chwytasz rurę i nagle jesteś jak Demi Moore w Striptease. Obrócenie się wokół własnej osi dotykając ruły wymaga sporej dawki koordynacji a co dopiero figur które polegają na utrzymaniu się na samych rękach, kilka centymetrów nad ziemią. O bardziej skomplikowanych to nawet nie wspominam.

4. Ja się nie zapiszę bo nie mam mięśni rąk. Naturalnie; nikt się też nie zapisuje tenisa bo przecież nie umie grać. Moje mięśnie poza prawą dłonią która obsługuje myszkę były wręcz wklęsłe gdy zaczynałam swoją przygodę z poledance. Po pierwszych zajęciach miałam takie zakwasy, że nie byłam w stanie się nawet ubrać. True story. Przez pierwsze dwa tygodnie dowiedziałam się, organoleptycznie, co to znaczy, że człowiek zbudowany jest z mięśni. W kolejnych miesiącach poszerzyłam swoją wiedzę z zakresu miejsc w jakich pojawiać się mogą siniaki. W między czasie również przekonałam niektóre kości, że są tak naprawdę z gumy.

5. Ej, nagraj jakiś filmik jak te laski z internetów. Po pierwsze. Laski z internetów to najczęściej panie, które biorą, brały lub zamierzają brać udział w zawodach sportowych. Ćwiczą intensywnie po kilka godzin dziennie, przynajmniej pięć dni w tygodniu. Ich występy to wielomiesięcznie układana i ćwiczona choreografia. Na zajęciach z rury rzadko kiedy wykonuje się pełne układy (chyba, że grupa sobie tak życzy). Na ogól polega to na nauce poszczególnych figur, opanowywaniu ich do bezproblemowego wykonywania a następnie ćwiczenia przejść między figurami (to te najfajniejsze elementy show kiedy laska najpierw wisi głową w dół i nogami do góry a potem nagle jest w szpagacie metr nad ziemią).

6. Bo ja pewnie spadnę z tej rury i umrę na śmierć. Tak, tak wiem. YouTube jest pełen filmików o tym jak to panny spadają z tych rur jak liście z drzew na jesień. Jakby im się jednak dokładnie przyjrzeć; to okaże się, że główną przyczyną upadków jest źle zamontowana rura rozporowa. Z rury można się; i owszem, ześlizgnąć. Jak owa ma swój dzień i ma przyczepność lodowiska. Jakkolwiek by spaść i zrobić sobie poważną krzywdę, to trzeba się dobrze postarać. Brak instruktora, albo posiadanie nieprofesjonalnego, brak materaca pod rurą, słabe napięcie mięśni, niezrozumienie zasad wykonania figury, posmarowanie się oliwką, wyjątkowy pech. Przy spełnieniu wszystkich tych warunków jest spora szansa, że zrobicie sobie krzywdę. W innym wypadku co najwyżej trochę się obijecie przy mało wdzięcznym lądowaniu. Ja przy ponad półtorarocznym ćwiczeniu spadłam z rury raz. Na materac. Nie miałam nawet siniaka.

Na zdjęciach we wpisie znajduję we własnej osobie ja. Wykonane były na przestrzeni ostatniego półrocza, gdyż jako człowiek posiadający ogromne pokłady wolnego czasu, nie wystrugałam wolnej chwili by zrobić sesje z bardziej bieżących efektów ćwiczeń. Jakkolwiek jest szansa, że do tego tematu będę jeszcze wracała :>

Reklamy

16 comments

  1. mandyrynka · Grudzień 23, 2013

    Eril czy wszystkie laski tam chodzą w takich portach krótkich ? Mam trochę kompleksów więc czy leggins by się nadał ?

    • erill · Grudzień 23, 2013

      Mandarynko, legginsy (takie max po pół łydki) mogą być spoko tylko na samiutkim początku, kiedy uczy się figur obrotowych. Potem żeby utrzymać się w pozycjach w których należy się zaczepić nogami nie da rady w ciuchu. Musi być goła skóra, ewentualnie skórzany spodzień. Ja mam straszny kompleks na swój brzuch który jest brzydki, odstający i mi się nie podoba ale wiem, że muszę mieć do odsłoniętego bo są figury w których jednym z punktów zaparcia się jest talia.

      • mandyrynka · Styczeń 16, 2014

        Erillu, tak sie złożyło, że mam napisać tekst do pewnej gazetki internetowej Veronique.com.pl na temat pole dance’u – mogłabym zacytować Twoje wypowiedzi (i oczywiście źródło czyli Twój blog)?

        • erill · Styczeń 17, 2014

          Jasne :)

          • mandyrynka · Styczeń 17, 2014

            Dziękuję:) gazeta pojawi sie chyba w marcu na stronie jeśli byłabyś zainteresowana

  2. M.Ortycja · Grudzień 23, 2013

    wow, szacuneczek!

  3. agoodbuy · Grudzień 23, 2013

    Na to czekałam! NARESZCIE! :D

  4. Ewa · Grudzień 23, 2013

    tylko do Cocomo na rynku nie wejdziesz, do pozostałym kobiety są wpuszczane, w la sekrecie pracuje jedna profesjonalistka jej ‚pseudonim artystyczny’ to Berenika – polecam

    • erill · Grudzień 23, 2013

      A co jest w dawnym Alibi? Bo tam też nie udało mi się wejść. Tylko Pruderia nie robiła takich problemów, ale zbankrutowała. A Berenika była dawno, dawno temu instruktorką w mojej szkole ;) Znam jej wyczyny :>

  5. Kayka Sadowska · Grudzień 24, 2013

    ERYL! Idę na rurę! Te zdjęcia mi to mówią totalnie!

    • erill · Grudzień 24, 2013

      Dawaj! :D

  6. lonikai · Grudzień 24, 2013

    Eril jestes rewelacyjna!!!

  7. PatrycjaAntonina · Grudzień 25, 2013

    Szacun. Mnie po prostu wystarczy siłownia. Każdy dopiera sobie zajęcia dla niego dostosowane, jak ktoś się boi spaść z rury to niech idzie na jogę. Choć fakt w każdej „niestandardowej” aktywności są tak głupie stereotypy, że osoba uprawiająca taką aktywność musi mieć poranny wyrzyg takimi głupotami. Powodzenia w dalszej aktywności.

  8. Agu · Grudzień 28, 2013

    Eee tam, ja się boję spaść z rury, ale chodzę dalej i przezwyciężam strach. A jaka satysfakcja po każdej zrobionej figurze :) Do invertów jeszcze nie dotarłam, ale jak już dotrę, to znów będą nowe wyzwania. I o to chodzi :D
    Super zdjęcia, Erill!

    • erill · Grudzień 28, 2013

      Ja się często boję na początku przy uczeniu się nowych rzeczy, jak nie do końca wiem jak to działa i jak się poukładac, żeby nie spaść. A potem, pełen chill, duma i pewność :))) Za to kocham ten sport

  9. Agata Ucińska · Grudzień 31, 2013

    Uwielbiam pole dance. Dla mnie wszystko do góry nogami jest trudne, więc szacun! Za każdym razem jak zawisnę głową w dół mam wrażenie, że nie czuję dobrze ciała. Ale jak się coś uda jaka satysfakcja ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s