Modelki są głupie.

Otwieram nowy cykl na blogu. Erillek pogromca mitów.

Dzisiaj na tapecie prosty, łatwy i przyjemny zawód dla głupich lasek. Czyli jak bardzo TapMadl jest zgodne z prawdą.

1. Modelki zarabiajo miliony monet.
Nooo… jest faktycznie kilka których to stwierdzenie bezpośrednio dotyczy. Cała pozostała reszta, czyli około 90% lasek jeżdżących po całym świecie (najszczególniej do Azji) zarabia od zera do kilku (nastu) tysięcy na miesiąc. Niektóre nie wyciągają nawet tyle, co na etacie w korporacji, ma średniej klasy specjalista. Innym trafia się dobry flow i zarabiają kilkakrotnie więcej.

2. Modelki dostajo ciuchy za darmo.
Nie wiem które i jakie te ciuchy ale generalnie jeśli któraś o to prosi to najpewniej długo nie popracuje. Modelki nie dostają ciuchów, chyba, że nazywają się Anja Rubik i idą się zaprezentować na czerwonym dywanie. A ponieważ Anja, Kasia, czy Gisele to te 10% o których pisałam wyżej mogę z pewnością Wam powiedzieć, że modelki ciuchów nie dostają. Więcej gratisów wyciągnie początkująca blogerka modowa na banner niż modelka na sesji do katalogu. O ciuchach do kampanii to nawet nie wspominam.

3. Modelki nie jedzo.
No dobra; krążą urban legend o tych co zmarły na atak serca z zagłodzenia albo takie co jadły waciki nasączone octem. To wyjątki. Najczęściej modelki jedzą normalnie w kierunku mają niezwykłe szczęście mieć fantastyczną przemianę materii i spożywają tyle co rosły kulturysta. Znana wszystkim Kasia Struss każdego piątku (wtedy dostawałyśmy kieszonkowe) w Grecji lądowała ze mną na największym zestawie w makszicie i nie robiło to jej figurze absolutnie nic. Ale tak bardzo nic, że rozmiar 34 wciąż na niej wisiał. Cóż. łaskawa natura.

4. Modelki znajo znanych ludzi.
Powracamy do 10% z punktu pierwszego. Tak, one tak. Pozostała reszta nie, w kierunku to one są znane więc kluby płacąc darmowym chlaniem podnoszą sobie prestiż robiąc imprezy z modelkami. W Europie są od tego agenci, którzy zgarniają modelki autami, zawożą do lokalu jedzeniowego a potem tańcowego i odwożą do domów. W Azji jest lista klubów do której udać się można metrem (Japonia), piechotą albo taksówką (Tajlandia) w kilka osób.

5. Modelki się puszczajo.
Poręczy chyba. Jak już za dużo wypiją.
To podobnie jak z jedzeniem. Jest kilka ekstremalnych przypadków, które sądziły, że sypiając z technicznym, asystentem czy oświetleniowcem, albo szefem agencji wyrobią sobie ekspresową drogę do kariery. Działało. Na chwilę. Na ogól laska z takim podejściem ląduje na konkretnej półce z której nigdy już nie wyjdzie. A środowisko jest o tyle złośliwe, że pamiętliwe i potrafi po dwóch latach pamiętać, że to ta „co dawała szefowi i dlatego pracowała”. I jej nie zatrudniać.

6. Modelki som głupie.
No niektóre niestety tak. Pozostała kumata reszta zginęła by w tym świecie jakby nie miała mózgu i sprytu. Są oczywiście ładne komety co to po prostu są ładne, mają piękne ciało i można z nimi pracować, ale generalnie rzecz biorąc drugą Giselle, Kate czy Anją to nie zostaną. Nie sztuką jest ładnie wychodzić na fotach, sztuką jest tez sprawić, by ludzie z chcieli Cię ponownie zatrudniać. A do tego trzeba czegoś więcej niż głupi uśmiech i sznurek który trzyma uszy przy buzi.

7. Modelka – to taki prosty job.
Z boku; dla każdego. I jeszcze przyjemny. Takie tam ciuszków ubieranie, foteczki ze znanymi nazwiskami, czerwone dywany, te darmowe ciuchy. No tak te 5% pracy modelki znają wszyscy. Pozostałe 95% to:
a) Doskonale opanowana mimika twarzy, ponad przecięta świadomość własnego ciała, wiedza na temat tego jak układa się perspektywa przez szkło w aparacie, wiedza na temat kierunku światła i póz w których ciało wygląda najlepiej.
b) Całodzienne „spacery” wzdłuż i szerz miasta aby dotrzeć na castingi by dostać jakąś pracę. Przed fashion weekiem castigów może być kilkanaście.Średnio wychodzi około siedmiu – ośmiu w ciągu dnia. Od około 9 rano czasem i do 22 jeśli na jakimś bardzo komercyjnym castingu zwołuje się wszystkich z każdej agencji. W jednym mieście (w dużych pokroju Mediolan, Paryż, Tokio, Bangkok) agencji jest najmniej trzy, w kierunku do siedmiu albo i dziesięciu.
c) Wielogodzinne oczekiwanie na pokaz. To, że widzimy modelkę o 21 wychodzącą na wybieg w pełnym makijażu oraz fryzurze nie oznacza, że przyszła na backstage dwie godziny wcześniej. Przed pokazem najczęściej o 10 jesteś już na miejscu. W między czasie kolejne przymiarki, makijaże, próby, fryzury, dopasowanie butów, nagłe zmiany oraz czekanie. Modeling to sport dla cierpliwych i osób spoza kręgów jeczybuł.
d) Katalog składający się z 50 setów ciuchów? Proszę bardzo. Zaczynamy o 7 rano kończymy o 23, w między czasie jedna pięciominutowa przerwa na siku i jeść. Tak, dzię dobry mówi nam komfort pracy w Korei.
e) Radosne warunki – kostiumy kąpielowe w styczniu na Islandii; kampania wełnianych płaszczy w Bangkoku gdzie stopi jest 35 a wilgotność na poziomie 90%; tarzanie się w toksycznych piaskach, wdychanie 30 letniego chloru, tarzanie się w śniegu, moczenie w zimnym morzu, jedwabne sukienki na szczycie Tatr. Fotki to nie tylko piękne i ciepłe Karaiby albo wygodne i miękkie studio. Najlepsze powstają tak naprawdę w lokalizacjach które nawet w promilu nie przekazują tego jak mogło się je tworzyć.
f) Dbałośc o figurę, cerę, zdrowie. Żaden inny zawód nie wymaga tak naprawdę tak ogromnego nakładu sił i energii na zachowanie tych trzech czynników na najwyższym poziomie. Można mieć geny, można mieć przemianę ale mimo wszystko codziennie jeść schabowego większość nie może i ma ustalone posiłki z dietetykiem. Spora część modelek regularnie ćwiczy, inna leczy skórę (nie każdy urodził się z cerą śnieżki). Zaś zdrowe, ładne i proste zęby to jedna z podstaw zaraz po wymiarach i proporcjach ogólnych którą modelka musi spełniać.

To nie jest zawód od którego zależy ludzkie życie. Nie wymaga on również wiedzy którą mają konstruktorzy mostów czy budynków mieszkalnych. Ale to nie jest tak, że zawód opierający się na wizualnej stronie człowieka jest lekki i może go wykonywać każdy. Spełnienie warunku wzrostu, proporcji i nawet interesującej buzi nie jest żadnym gwarantem sukcesu. Jest tym czym ukończona uczelnia. Mgr. ma dużo osób ale wiele z nich wciąż pracuje w zawodach które o studia nawet nie pytają.

Zdjęcia ze wpisu są dziełem GrymyzaPhotography, Bigs Vatcharasith, Marta Zbieroń, pozostałe są efektem współpracy Harper’s Bazaar Thailnad z artystami, których nazwisk już nie pamiętam niestety.

* Ciekawostka – drugie zdjęcie pochodzi z sesji w której stylistą był Gok Wan.

Reklamy

9 comments

  1. noutmeg · Grudzień 9, 2013

    bożyczku jakie Ty masz piękne zdjęcia!!! <3

  2. Kayka Sadowska · Grudzień 9, 2013

    Ale zajebiesty wpis, no bo właśnie jak się nie zna realiów pracy w takim świecie to potem są mity i kity i w ogóle wydaje się, że jest wszystko łątwo miło i przyjemnie….. super, że o tym napisałaś! :)

    • erill · Grudzień 10, 2013

      Dzięki :)

  3. grymuza · Grudzień 9, 2013

    dobrze prawi wódki jej dać

    • erill · Grudzień 10, 2013

      Ciepłego sztoka. Koniecznie

  4. Fashion Split Personality · Grudzień 12, 2013

    Piękne zdjęcia ! Bardzo ciekawie to wszystko ujęłaś – o pewnych rzeczach trzeba wciąż mówić i uświadamiać społeczeństwo, że stereotypy już dawno przestały być modne ;-)

  5. Alex · Styczeń 22, 2014

    swietny tekst, piekne zdjecia. <3

  6. Aleks · Styczeń 23, 2014

    Bardzo dobrze powiedziane, może kilka dusz wreszcie zrozumie że modeling ale nawet i blogowanie to czasami cięzki orzech

  7. Pingback: 4 RZECZY, KTÓRE ZMIENIAJĄ | ERILL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s