Sprzęt to Twój wróg.

20131115-190504.jpg

Ewentualnie jesteś kosmitą; albo ofiarą tegowoż i dlatego w Twojej obecności one nie działają.

Jak na przykład ja. 

Bo to jest tak, że jak mam dużo czasu, długie terminy to mój komputer działa absolutnie bezbłędnie. Wręcz do stopnia swoistej złośliwości. Nie wyliczy czegoś w siedem minut tylko w siedem sekund, więc nawet nie zdążę wstać po piętnastą z kolei kawę.

Ale, jeśli tylko pojawia się konkretny termin realizacji, na przykład o dziesiątej wieczorem wiem, że coś musi być rano; to z dokładnością pojawienia się rano ekipy emeryckiej w poczekalni przychodni; wiem, że coś się wywali. 

Drukarka wykaże brak tuszu, albo błąd druku nie rozwiązywalny inaczej niż przez wyłączenie jej z prądu. Siedem razy. Albo ktoś ów prąd w ogóle wyłączy. Na szczęście od niedawna ten problem; przez pierwsze 30 minut jego braku; martwi mnie mniej więcej tak jak fakt, że mój barek nie mieści już wódki. 
Nie rzadko zdarza się również, że moja obecność w okolicy komputera i drukarki sprawia, że działający sprzęt nagle odmawia współpracy (true story, pani z Ikea transport to potwierdzi).

Komputer będzie renderował i eksportował plik sześć godzin mimo, że ten sam; dzień wcześniej – gdy nie było zawału czasowego; zrobił w czterdzieści minut. W miedzy czasie pięć razy się zwiesi i trzeba będzie go oszukać, że plik będący tostem z serem jest tak naprawdę kawiorem. 

Oczywiście dodać do tego należy zakupienie aparatu z wadą fabryczną, dysk który postanawia przestać działać w samym środku zlecenia w którym masz wszystkie karty zagrane a także auto, które nie działa tylko wtedy gdy ty włączasz kluczyk. Tak oto buduje się pełny obraz tego jaka bardzo kochają mnie sprzęty.

W zasadzie mogłabym z tym żyć, gdyby nie fakt, że moja praca głównie polega na obcowaniu ze sprzętem i operowaniu na nim. Z drugiej strony ma to pewną zaletę. Coraz mniej mnie zaskakuje i coraz rzadziej jestem wobec tych problemów bezradna. Mechanikiem nie jestem ale ze shizofrenicznym komputerem sobie poradzę ;)

20131116-212440.jpg

Reklamy

2 comments

  1. Ewelina · Listopad 15, 2013

    Mam tak samo! Przy komputerze spędzam średnio 12 godzin dziennie i wszystko działa perfect. Ale jak tylko pojawi się pilny termin… kaput!

    • erill · Grudzień 10, 2013

      One wyczuwają strach. Jestem pewna :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s