491. Tramwaju, kocham cię platonicznie.

Podziwiam ludzi jeżdżących mpk. Podziwiam ich determinację, granicę wytrzymałości i umiejętność dostosowania się do warunków panujących w tych pojazdach.

Też lubię tramwaje i autobusy. Czasem. Kiedy akurat jadę po auto do mechanika. Albo kiedy opłaca mi się dojechać na melanż do miasta. Potem i tak wracam taksówką.
Najbardziej jednak na świecie kocham swój żuczkowy pojazd w który wsiadam o każdej porze i mogę się nim przemieścić wszędzie gdzie, kiedy i którą drogą tylko chce.

Bez dwudziestominutowych spóźnień. Bez marznięcia. Bez odjeżdżania kiedy dobiegam do ostatnich drzwi.
Bez ludzkiego zaduchu. Bez wszy, formaliny, niestrawionego taniego wina. Ludzkiej frustracji, że stoję nie tam gdzie powinnam bo ktoś musi akurat tutaj przejść i zająć ostatni poziomy drążek, którego się trzymam. Bez uderzania mnie torbami z zakupami dając mi wymownie do zrozumienia że owe są zmęczone i chcą usiąść gdy ich właścicielka będzie ich pilnować w trakcie wygodnej przejażdżki.
Bez potępiających spojrzeń uczestników maratonu do krzesełka, że zajęłam miejsce siedzące. Bez sąsiada który ma tak wielkie jaja, że musi siedzieć w szpagacie. Pozbawiona uczucia, że jestem jednym z kilkunastu worków na kartofle, którymi można rzucać na każdą stronę autobusu bo ma się delikatność kierowania zbliżoną do rozszalałego orka, który próbuje nawlec nitkę na igłę.

Podziwiam was wszystkich dla których ta paleta woni i zachowań jest codziennością. I chwalę boga za to, że nie muszę w tym uczestniczyć.

Zestaw:

Płaszcz – @llegro/ top – noname/ spódnica – Mataln/ obuw – Deichman/ czapka – Hustla/ torba – Fablou

Advertisements

9 comments

  1. ah · Listopad 12, 2013

    To samo (choć inaczej) można powiedzieć o samochodach, braku kultury prowadzących te pojazdy, wpychaniu się na trzeciego, trąbieniu albo zamulaniu (zajeżdżaniu drogi przez pojazdy wyjeżdżające z bramy, parkowaniu na niedozwolonych miejscach ect.), powodowaniu wypadków tuż przed twoim domem, potrącaniu pieszych… cóż… z twoich opisów wnioskuję, że nie lubisz ludzi, ba! gardzisz nimi, tą „hołotą” która śmie śmierdzieć i cię trącać torbą z zakupami… :P już widzę twoją minę gdy z niesmakiem zerkasz na pospólstwo w tramwaju i jednocześnie nie chcesz być utożsamiana z nimi :D /btw/ przemieszczam się głównie autem (brak innego transportu w okolicy) ale tramwaje są spoko (zwłaszcza te w moim ukochanym Poznaniu…) podobnie jak rowery – to dwa najlepsze (i ekologiczne) środki transportu… i jeszcze jedno, wielu ludzi nie ma innego wyboru niż podróż tramwajem/busem, ale tu nie ma nic do podziwiania (wszak to podziw pełen ironii), człowiek potrafi przystosować się w zasadzie do wszystkiego ;) http://www.fotopedia.com/wiki/Public_transport#!/items/everlasting-i1WCRxZwsyA

    • erill · Listopad 14, 2013

      Oj o kierowcach mogę napisać jeszcze więcej ciepłych i serdecznych słów ;) Kilka wpisów niżej jest nawet dość świeży wpis na ten temat ;) I to nie jest tak, że nie lubię ludzi. Lubię ;) Ale czystych, umytych i szanujących to, że przebywają z innimi. Takie mam schorzenie by od innych oczekiwać tyle samo co od siebie ;) I skoro ja wsiadam do tramwaju i wchodzę w jego głąb żeby nie blokować wejścia, używam mydła, unikam formaliny i duszących perfum latem oraz nie sadzam swoich zakupów to spodziewam się (tak, to bardzo naiwne) tego samego ;)
      Wiem, że wielu ludzi nie ma wyboru. I to właśnie ich podziwiam najbardziej, że muszą znosić tych kosmicznych jednostek.

  2. Angua · Listopad 12, 2013

    Oj tam oj tam. Szybki tramwaj spod mojego domu jedzie na uniwerek w 32 minuty (przez całe miasto), i robi to w zasadzie niezależnie od korków, bo cwaniak jedzie własnymi torami. Transport autem własnym dobra rzecz,ale ostatnio, kiedy w porannym szczycie zepsuły się światła, przejechanie 200 m zabrało mi 20 minut, bo ogarniecie usterki przerosło służby miejskie (pewnie biedacy nie mogli dojechać, bo stali w korku).
    Na zatłoczenie pojazdów MPK i woń współpasażerów nie mam wpływu, owszem. Ale moge sobie za to poczytac, a umiem czytać nawet wisząc jedna ręka za uchwyt.
    A najlepiej i tak byłoby, gdyby zawsze świeciło słonce i wszyscy jeździli rowerkami.

    • erill · Listopad 14, 2013

      W jeżdzie żuczkiem najbardzien boli mnie niemożliwość czytania książki. Od kiedy przestałam poruszać się mpk ilość przeczytanek książek spadła drastycznie, bo z 4-5 w miesiący to dwóch na kwartał.

  3. imsokayka · Listopad 12, 2013

    A powiem Ci, że nie jest tak źle, tylko tłumy mnie irytują jedynie. Najgorzej jest w lecie, wtedy omijam MPK szerokim łukiem. :D Dobre zdjęcia!!

    • erill · Listopad 14, 2013

      Tłum, lato i mpk – witamy w piekle ;)

  4. Paola · Listopad 13, 2013

    Amazing pics!!!

  5. Julie Marie · Listopad 17, 2013

    Mi szczerze mówiąc jedyne co przeszkadza w komunikacji miejskiej to kultura (a raczej jej brak) współpasażerów. Aaa no i upalny letni dzień + tłum, taaaa…
    boska torebka!

    • erill · Listopad 18, 2013

      MNie też. Bo w kulturze zawieram nie tylko chamskie słowa czy wpychanie się na siedzenia ale również własną higienę czy poszanowanie innych współpasażerów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s