PEBBLE !

Kiedy małż wręczył mi pudełko zawierające w sobie zegarek na miarę Jamesa Bonda, przyznam, że sceptycyzm był jedną z lżejszych emocji jakie się pojawiły. No bo co to za akcja, żeby zegarek, czasomierz, dodatek czyli generalnie coś co pokazuje czas, w wersji wypasionej może i datę i ciśnienie; miałby niby obwieszczać ci na ręce, że masz maila, że ktoś dzwoni, pisze czy coś chce. No zupełnie nie pojęte i całkiem zbytecznie podpowiedział mi mój mózg no ale prezent to prezent więc założyłam biały gumoplastik na rękę i się zaczęło.

Najpierw czeka nas ściąganie oprogramowania (ach te aplikacje do aplikacji by działały aplikacje i by nasze życie stało się proste i jeszcze mniej ludzko zależne). Do obsługi Pebble mamy specialnie utworzoną ku temu aplikacje o wdzięcznej i jakże nieoczywistej nazwie „Pebble”. Pozwala nam ona przejść przez etap podłączenia zegarka przy pomocy bluetooth’a, ustawienia powiadomień a także, jak już się wkręcimy, ustawić sobie swoją własną tapetę, poza trzema defoult’owymi jakie nam zegarek sam z siebie oferuje. Zaznaczyć przy tym należy, że trzech wgranych nie da się wykasować. Oprócz tego można Pebble uposażyć w osiem dodatkowych albo aplikacji (np. gra w tetris) albo watchface’ów. Ja mam obecnie Keep Calm it’s only który jest idealnym odzwierciedleniem mojego podejścia do czasu. Przykre acz prawdziwe, dlatego zegarek chodzi o pięc minut za szybko jak w zasadzie 90% czasoodmierzaczy jakie mam wokoło siebie ;)

Ustawienie swojej tapety w tym urządzeniu to tylko mały procent jego przydatności. Najważniejszym jest informowanie Cie o aktywności Twojego telefonu. W przypadku ios (ja jestem posiadaczką iphone 4) otrzymamy komfort powiadomień o mailu, smsie oraz o nadchodzących połączeniu lub przegapieniu takiego. Przyznaję, że moja częstotliwość odbierania połączeń w ciągu ostatnich dni (pebble mam od ponad tygodnia) zdecydowanie wzrosła. I to nie dzięki podgłośnieniu dzwona w telefonie ;) Zegarek po prostu nam zaczyna wibrować ktoś do nas dzwoni, co sugeruje nam kobietom, że to jest czas na odkopanie z meandrów torebki telefonu. Bardzo wygodna jest również opcja czytania smsów przy pomocy zegarka w trakcie jazdy samochodem. Powierzchnia zegarka zajmuje o wiele mniej uwagi niż telefon. No chyba, że mamy problemy ze wzrokiem to wtedy już tak łatwo nie jest. Kolejną przyjemną opcją Pebbla jest możliwość przełączania muzyki zegarkiem. O ile przy trzymaniu telefonu przy sobie nie robi to żadnego wrażenia, tak w przypadku jazdy na rowerze, gdy twój telefon znajduje się poza łatwym zasięgiem Twojej ręki, opcja przesuwania utworu do przodu, tyłu lub pauzowania jest istnym zbawieniem. Ja wiem, że na niektórych może to nie robić żadnego wrażenia ale na mnie, muzykoholiku, który lubi słuchać utworu po kilkanaście razy w kółko, robi wielkie.

W przypadku ios mamy niewielkie pole do popisu jeśli chodzi o przypisanie funkcji i powiadomień jednak w przypadku androida (którego posiada moja lepsza połowa) tych opcji jest tak dużo, że moja ich rejestracja zakończyła się na możliwości otrzymywania powiadomień z messengera facebookowego, vibera, facebooka oraz możliwości wykonania zdjęć przez pebble które wykonuje aparat w telefonie. Co więcej pebble jest w stanie na swoim niewielkim monitorku próbować to zdjęcie nam pokazać. Wygląda to mniej więcej tak jak tapeta w noki 3310 ;) Niestety w tym wypadku, drogi panie Jobs, pozostał pan daleko w tyle, gdyż android daje możlwiość podpięcia tak naprawdę każdej aplikacji dającej powiadomienia do pebbla podczas gdy użyszkodnik iphone’a zadowala się tylko tymi podstawowymi. Nie znaczy to, że czuje się przez to specjalnie gorzej ale warto wiedzieć jak się układają te możliwości. Poza powiadomieniami i sterowaniem muzyki ja mam zainstalowaną na telefonie aplikacje Pebble Step, która zlicza mi kroki jakie wykonuję w trakcie dnia. To takie drobne pocieszenie, że nie przykleiłam się do krzesła i spalam te kilka kalorii kiedy spaceruję miedzy ekspresem do kawy a biurkiem ;) Co fajne w pebble step to fakt, że liczy w tle. Tylko trzeba pamiętać by zegarek był na ręce, bo niektórzy mają zakodowane zdejmowanie zegarka w tym samym prawie momencie co zdejmowanie butów po wejściu do domu. Jest jeszcze opcja budzika który zaczyna nam finezyjnie wibrować i mruczeć na poduszce czy pod kołdrą, w zależności gdzie akurat znajduje się nasza ręka gdy alarm się załącza, ale nie ukrywam, że nie podjęłam się testów tej opcji z uwagi na dyskomfort spania z czymś na ręce.

Jeśli chodzi o stronę estetyczno wyglądową. Spotkałam się w necie z głosami, że zegarek wygląda tanio za aż tyle pieniędzy. Bez urazy ale 150 dolarów to nie jest aż tyle pieniędzy, gdyż albowiem niektóre zegarki zaczynają się od 150 dolarów i poza tarczą i paskiem, ładnym designem nie mają w sobie nic niezwykłego. Pebble nie jest gadżetem który wygląda tylko takim który ma określoną fukcjonalność i cena zawiera głównie ją a nie wygląd na miarę Fossila na przykład. W naszym radosnym kraju panuje takie dziwne przekonanie, że jak coś kosztuje ponad 300 złotych to powinno być z wielokaratowego złota i najlepiej żeby miało rozpoznawalną do lansu metkę. Pebble jest ładny, estetyczny i dobrze się go nosi w upały mimo, że jest z gumowopodobnego czegoś na pasku. Poza tym jest wodoodporny a także dzięki specjalnej technice wyświetlania (którą możemy doświadczyć również w urządzeniach Kindle) odczytamy powiadomienia i czas nawet w pełnym słońcu. A jak jest za ciemno to wystarczy lekko wstrząsnąć reką i pebble się podświetli. Jego jedyną zauważalną przeze mnie wadą do tej pory jest fakt, że raz na dwa dni rozłącza mi się z bluetoothem co jest spowodowane nie tyle samym zegarkiem co specyfiką połączenia go konkretnie z iphone. Mój małż używający Nexusa 4 nie zauważa tego typu problemów częściej niż wynikałoby to z odległości jaką dzieli telefon i zegarek. Jeśli chodzi o baterie to moja trzymała póki co półtorej dnia, od odpakowania go z pudełka po podróży przez pół świata, oraz 6 pełnych dni użytkowania do od wstania do położenia się spać. Moja doba życia trwa na średnio 17 godzin. Poniżej macie kilka fotek urządzenia :) A na blogu wcześniej w setach mieliście okazje zapewne go dostrzec na mojej ręce.

Advertisements

2 comments

  1. Marta · Sierpień 18, 2013

    całkiem ciekawy zegarek ;)

  2. Pingback: Geek Girl Alert. | W poszukiwaniu stylu..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s