MUST WATCH czyli filmy, które Erillki oglądają wielokrotnie ;)

Innymi słowy filmy które obejrzeć trzeba, a do tego można wielokrotnie bo nie nudzą się nigdy.

Są takie filmy które obejrzysz po raz piętnasty i nie czujesz się nimi znudzona. Które znasz na pamięć z każdym gagiem czy dialogiem a mimo to z przyjemnością oglądasz i masz po prostu na płycie bo chcesz mieć. Nie wiem jak u Was ale ja mam kilka takich pozycji, które chciałabym Wam polecić. Których być może nie widzieliście albo które widzieliście ledwo raz, albo które chcieliście ale nie byliście pewni, albo ktoś wam mówił, że warto ale jeszcze się nie zdarzyło. Nie będę opisywała tego o czym są te filmy bo większość już dawno przeżyła etap swojej świeżości a co poniektóre występowały nawet na kasetach vhs.

1. Asterix i Obelix Misja Kleopatra czyli numero uno, czyli pierwsze i najważniejsze; biblia Erillowka. Jest więcej co prawda tych produkcji, całkiem niezłych; natomiast żadna nie zbliżyła się nawet poziomem do tego co oferuje Misja Kleopatra. Pierwszy raz byłam na tym w kinie. Obecnie jestem na etapie znajomości większości dialogów na pamięć i nie zmieniającego się wybuchu śmiechu na większość. Każdy kto zna mój profil wie, że w większości miejsc pojawiam się z nieśmiertelnym mottem o languście. Dlaczego warto? Bo to kawał dobrej, lekkiej, przyjemnej i świetnie zdubbingowanej rozrywki idealnie zlokalizowanej pod Polskę (innymi słowy, dowcipy są mocno pod polaka i większość ludzi jeszcze kuma dlaczego śmiesznym jest „Idea.. coś Ci przerywa”)., która bawi zawsze i o każdej porze. Nie ma znaczenia jaki jest dzień, miesiąc czy pora roku Misję Kleopatra ogląda się dobrze zawsze i trudno się nią znudzić. Tak więc jak chcecie się pośmiać, obejrzeć kilka lekkich ładnych obrazków, z dobrą obsadą to zdecydowanie warto sięgnąć po taką sprawdzoną pozycje.

2. Forrest Gump. Absolutny poprawiacz humoru. Zawsze. Nie ma dnia w którym nie nastroił by mnie pozytywnie. Wiadomo bajka, zwidy, american dream, mało realne sprawy. Ale umówmy się. Nikt tego filmu nie ogląda dla rzeczywistości tylko dla niesamowitego Toma Hanksa i jego prostolinijnej do granic tolerancji postaci, która swoim ciepłem i pozytywnością sprawia, że człowiekowi jakoś tak łatwiej się żyję. Poza tym stylówka Jenny z gorącego okresu lat 70 (scena na balkonie) i te buty sprawiają, że nawet dla samej tej sceny warto ten film obejrzeć ;) Oglądałam go chyba z dziesiąt razy i nigdy mi się nie nudzi. Po prostu można obejrzeć zawsze z gwarancją tego, że będzie się miało dobry kawałek kina ze świetnie wykreowanymi postaciami.

3. Spirited Away. Od lat jestem wierną fanką animacji Hayao Miyazakiego. Najpiękniejsze produkcje japońskiej kinematografii animacyjnej mym skromnym zdaniem wypłynęły spod rąk grafików studia Ghibli. I W Krainie Bogów (polski tytuł) jest jedną z tych pozycji która dobitnie nas o tym przekonuje. Niby nic wielkiego bo ot historia dziewczynki w jakimś tam zaczarowanym świecie ale wszystko to tchnące ciepłem, fajną i miłą historią oraz przyjemnością oglądania naprawdę świetnie wyrysowanych obrazków, do tego z muzyką Joe Hisashiego sprawia, że ten film można oglądać wielokrotnie bez uczucia znudzenia mimo znajomości go na pamięć. Najszczególniej polecam oryginalną wersje językową z napisami. Angielska ani Polska nie mają się w tym wypadku czym pochwalić. Jeśli ktoś z was nie oglądał bo to tylko „taka chińska bajeczka” polecam na zmianę zdania. Inne produkcje mogą aż tak nie zachęcić do zapoznania się z pozostałymi produkcjami tej ekipy.

4. Howl’s Moving Castle. Jak jesteśmy w klimacie animacji oraz studia Ghibli to kolejny mast łocz to zdecydowanie opowieść o naszym drogim narcyzie Howlu („jaki sens żyć skoro nie można być pięknym???”). Do tego ta urocza love story w tle i mamy wszystko co dziewczyny lubią najbardziej mimo, że żaden Rober Downy Jr. np. nie patrzy na nas z ekranu. Jak się okazuje można wzdychać też do kresek ;) Historia trochę mroczniejsza od tej wyżej ale wciąż dobrze się oglądająca.  Mnie się jeszcze nie znudziła mimo, że widziałam go wiele razy i w zasadzie w miesiącu oglądam go minimum raz. No i zamek jako ciekawostka steampunkowa o której kiedyś pisała tattwa warty bliższego zapoznania :)

5. Harry Potter. Kurczę no powiem wam, że nie da się znudzić tymi filmami. Fakt, nie wszystkimi. Bo na przykład uważam, że Komnata Tajemnic jest raczej słaba i widziałam ją najmniejsza ilość razy i też za Księciem Półkrwi nie przepadam ale jego ratuje wątek miłosny Rona, który jest uroczy i zabawny przy rosnącym mroku wokół postaci. Najbardziej lubię część trzecią, pierwszą i piątą. I też te widziałam najczęściej. Nie ma znaczenia, że w zasadzie to znam je na pamięć. Po prostu się to dobrze ogląda a zaczarowany świat to czasem naprawdę świetna odskocznia od zmęczonych tą samą tematyką oczu; które nawet po położeniu się spać nie są w stanie się zrelaksować. Najcześciej oglądam jak pracuje na kompie i sobie robię selekcje obrazków różnych. I dalej czekam na list z Hogwartu mimo, że lada moment przekroczę termin oczekiwania trzykrotnie ;) Poza tym umówmy się, dla Bellatrix można oglądać te filmy i sześćset razy ;)

6. Duma i Uprzedzenie. Nie jest chyba specjalnie trudno zauważyć, że jestem babą i babskie filmy też lubię oglądać. Szczególnie z kostiumami w tle i historią miłosną. Być może nie wyglądam, ale romantyczne, delikatne i zwiewne love story też bardzo lubię. A już jak ktoś patrzy na mnie z ekranu smutnymi, pełnymi wrażliwości oczami Matthew Macfadyen’a to trudno nie obejrzeć tego przynajmniej dwanaście razy ;) Do tego ukochana Keria w tle i nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba. Story jak to story, robią podchody, zakochują się i jest piękne, słodko i uroczo. Ale magnetyzm tych podchodów, osadzonych w ramach tamtych czasów oraz skupianie uwagi na drobnych gestach, które w naszym dzisiejszym świecie nie robią już na nikogo wrażenia sprawiają, że drga me serce i wewnętrzna nastolatka i z przyjemnością do tej pozycji wracam :)

7. Książe Persji Piaski Czasu. No dobra, każdy z nas chyba w swojej bibliotece taki film który generalnie jest mega słaby ale i tak lubi go oglądać i do niego wracać. Dla mnie takim filmem jest właśnie Książe Persji. Nie w nim ani grama ambicji, spójności z grą czy jakiegokolwiek z nią związku poza tytułem i jakimś nawiązaniem do czasu. No ale drogie panie gdy pan Jake Gyllenhaal wyskakuje w swoim perskim stroju i spogląda na Taminę swoim wzrokiem znad długich włosów to trudno tego filmu nie polubić ;) Poza tym to mało ambitna, dobrze zrealizowana historyjka, która nie wymaga specjalnie dużego wysiłku intelektualnego przy jej ogladaniu. Więc jak macie półtorej godziny na lekki, ładny film z miłym dla oka panem na ekranie to polecam ;)

8. Transformers. Kolejny produkt z cyklu bez historii ale za to z jakim tłem. Nie znam nikogo kto by oglądał ten film dla fabuły bo to jak chodzenie do nighclubu żeby przytulać się do pani która tam pracuje. Ale nie ukrywamy, że rozmach i efekty specjalnie w Transformersach są tak dobrze wykonane, że można to z przyjemnością oglądać w każdej chwili. Fakt, nie jest to Avatar czy życie PI ale jakoś tamte dwa filmy obejrzałam raz, bez potrzeby powtarzania tej wizualnej przyjemności. Zaś Transformersy odląda się dobrze zawsze. No i poza tym Bumblebee w wersji Camaro 1977 jest do zjedzenia i Erillek chętnie by się zamienił z Samem Witwicky na taki pierwszy pojazd. Przynajmniej żadna głupia dupa nie namówiłaby mnie na zmianę tego cudownego modelu na jakąś nową nie prezentującą się nawet w promilu tak dobrze puszkę ;)

9. K-PAX. Mój ukochany od lat film. Nie potrafię dokładnie sprecyzować dlaczego ale absolutnie go uwielbiam. Książka nie była nawet w połowie tak dobra jak film, a jak wiemy jest to niezwykła rzadkość. Gdyby nie Kevin Spacey i Jeff Bridges tego filmu by nie było. Na pierwszy rzut oka historia wydaje się być zwykła i banalna ale wystarczy obejrzeć go z trochę większą uwagą by zrozumieć, że ma wiele znaczeń i w dowolnym momencie można sobie wybrać to które akurat pasuje nam najbardziej. Nie będę Wam się rozwodziła nad tym ile jest torów jego interpretacji ale ogólne przesłanie „spójrz wiele razy zanim się zdecydujesz co widzisz” bardzo mi się podoba. Jak ktoś widział to jestem ciekawa zdania i kierunku w jakimś poszliście w jego interpretacji :)

10. Intouchables. Moja ostatnia miłość. To jest taki film który przyciąga Cię od pierwszej do ostatniej minuty. Mój małż podstępem mnie zmusił do jego obejrzenia, ale już pierwsza scena jest taka, że trudno oderwać oczy. Nie jest jakoś spektakularnie piękna ale za to magnetyczna i człowiek chce wiedzieć o co chodzi z tą historią. W miarę trwania filmu jest coraz lepiej. Ogromna porcja śmiechu, przezabawnych sytuacji wynikających z różnic międzykulturowych i mentalnych oraz niesamowita dawka takiego wzruszania tuż pod mostkiem powoduje, że nie da się od niego oderwać w trakcie oglądania. Jak również chętnie się do niego wraca by poprawić sobie nastrój. Generalnie daleko mi do bycia fanką francuskiego kina ale ten film jest absolutnie doskonały.

Macie jakieś swoje mast łocze? Albo często łocze? Napiszcie w komentach może poszerzę bibliotekę filmów z cyklu „wracaj często i tak się nie znudzą” :)

Reklamy

15 comments

  1. Pinot_Noir · Lipiec 30, 2013

    Twój nr 1, to mój nr 1! A w dodatku to film „branżowy” w moim zawodzie :) inżyniera …

  2. oczynamode · Lipiec 30, 2013

    Forest Gump – uwielbiam.

  3. Korson · Lipiec 30, 2013

    Bękarty wojny *.* Mój mast łocz i wery często łocz. :D Polecam! :)

    • erill · Sierpień 1, 2013

      Jezus, wstyd przyznać ale jeszcze nie obejrzałam tego filmu a wiem, że jest mast masów jeśli chodzi o łoczowanie

  4. aipmilo · Lipiec 30, 2013

    Serie Harrego czytam i oglądam na zmianę! :) Nietykalnych ubóstwiam, zaśmiewam się przy nich do łez. Teraz nie przychodzi mi do głowy żaden film, ale jest jeden serial, którego wszystkie sezony oglądałam już kilkanaście razy i co najmniej drugie tyle jeszcze obejrzę. A są to… PRZYJACIELE!! <3

    • erill · Sierpień 1, 2013

      Fakt! Przyjaciele dobrzy na wszystko :)

  5. moniezja · Lipiec 30, 2013

    Forrest, Intouchables i K-Pax – zgadzam się w 100%!:) Harry Potter absolutnie nie, ale Helena Bonham Carter to jedna z moich ulubionych aktorek:)

    • erill · Sierpień 1, 2013

      O łał pierwszy raz spotykam kogoś kto nie lubi HP :) Helena Bonham Carter jest niesamowita :))

  6. kayka · Lipiec 31, 2013

    Eryl kocham Cię, za pierwsze 5 pozycji i ostatnią. Ja dodałabym swojego mast łocza Pulp Fiction iiiiii koniecznie Titanica :D Ale ostatnio to Great Gatsby bo płakałam jak bóbr no i Leona Zawodowca bo tam to jest Niagara normalnie z oczu zawsze i mój ukochany Jean Reno.

    • erill · Sierpień 1, 2013

      hahahaha :D Ja z filmów Tarantino najbardziej kocham KillBilla i Cztery Pokoje ;) PulpFiction zawsze spoko ale prędzej puszcze tamte dwa niż PF. Nie widziałam jeszcze Gatsbiego :) Leon Zawodowiec zawsze spoko :D

  7. tattwa (@tattwa_channel) · Lipiec 31, 2013

    Rzadko wracam do raz obejrzanych filmów, ale “Piratów z Karaibów”, “Kill BIlla” i “Pulp fiction” mogę zawsze :D Moja siostra z uporem maniaka ogląda tak “Władcę pierścieni”. Częściej zdarzało mi się wracać do animacji – “Shreka”, “Madagaskar”, “Sezon na misia” (jeśli nie znasz, to koniecznie obejrzyj wszystkie 3 części), “Potwory i spółka”, od cholery tego jest – większość oglądałam po kilka raz, “Shreka” to może i kilkanaście.

    Pamiętam, że kiedy pierwszy raz obejrzałam “Dirty dancing” (miałam może z 11 lat) w sylwestra, wróciłam do domu i zażądałam, żeby mnie wieźć do wypożyczalni VHS po kasetę. Kaseta została nielegalnie skopiowana, a ja przez następne 3 dni oglądałam ten film w pętli, po skończeniu przewijając i puszczając od nowa. Wychodziło jakieś 6-7 razy dziennie minimum. Trzeciego dnia matka powiedziała, że jeszcze raz usłyszy tę melodię to się porzyga i tak się skończył mój związek z Patrickiem Swayze.

    [wklejam jeszcze raz, bo tamten ma błąd, a ja nie mogę na swoje błędy patrzeć jak już je dostrzegę]

  8. isaBELA · Lipiec 31, 2013

    Hehe ja tez tak mam ze ogladam niektore filmy po kilka razy, najwiecej to chyba TERMINATOR 2, ale tez BAD TEACHER, 27 DRESSES albo FASTER no i moj ulubiony horror ZEJŚCIE ;-)

  9. Aleksandra Pasoń · Lipiec 31, 2013

    Pierwsza pozycja – również uwielbiam! Do tego Intouchables.i Duma i uprzedzenie – wielokrotnie oglądane..
    Do babskich pozycji dodaję „PS. Kocham cię”- za nieoczywisty początek, śmiech przez łzy i szelmowski uśmiech Geralda Butlera :)

  10. noutmeg · Lipiec 31, 2013

    o mamo, ja się w 10 nie zmieszczę! ba, w 20!
    streszczając się, o pierwsze miejsce walczą: „Absolwent” (1967!!! ten film ma tyle lat ile moja mama – jeśli ktoś nie widział, to niech zobaczy. najlepiej zaraz.), „Shrek” (Hallelujah), „Bękarty wojny” (oh Brad) i… „Love actually” (guilty pleasure).
    uwielbiam wszystko Tarantino, Almodovara, Allena (cóż za spójność).
    chyba aż sama napiszę takie podsumowanie, chociaż będzie ciężko (patrz: pierwsze zdanie).

  11. Mo bloguje · Sierpień 2, 2013

    O, moje dwa ulubione filmy ze Studio Ghibli <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s