417. Liceum, ach liceum.

Pare dni temu siedząc z mamą w McDonaldzie na kawie wpadła do owego grupa około gimnazjalna. Patrząc na te dwadzieściakilka twarzy zrozumiałam, że jeśli ktoś kiedyś będzie mne chciał ukarać to cofnie mnie do okresu mojego liceum. W opozycji do ogromu moich znajomych ja te czasy wspominam źle w kierunku w miarę ok dzięki przyjaźniom z tamtych lat i aurze około klasowej jaką miałam. Bycie kozłem ofiarnym bandy sfrustrowanych, często niespełnionych artystów jak się domyślacie nie jest szczególnie radosną rozrywką dla kształtującej siebie, swoją wartość oraz pewność siebie dość nieśmiałej nastolatki. Nie to, żeby każdy nauczyciel do tej ktegorii się wliczał. Było kilku takich, których do dzisiaj mimo dość specyficznych zachowań darzę ogromną sympatią oraz szacunkiem. Wielu z nich było całkiem transparentnych że dzisiaj w zasadzie już ich nie pamiętam oraz wyżej opisana grupka która jak to zwykle bywa swoim negatywnym jetejstwem wryła się wyraźnie w moją pamięć. Socjalnie było ok. Nigdy nie byłam „popularna” a w mojej tak zwanej artstycznej szkole w zasadzie ta kategoria się rozmywała podobnie jak róznice wieku i klas bo i tak każdy mniej lub bardziej znał każdego i miał się do kogo odezwać bez ryzyka spopielenia wzrokiem, ze niższa hierarcha ludzka odzywa się do wyższej. Swoją drogą zastanawiam się czy podziały popularności i jej braku istnieją faktycznie? Czy to mit szklanego ekranu rodem z amerykańskiego high school’a? Bo o ile w podstawówce ten podział faktycznie isniał to w okresie liceum był tylko legendą o której mało kto na korytarzach PLSP słyszał.

O faworyzowaniu nauczycielsko uczniowskim tutaj nie mówie bo gdyż bylo, istniało i wielokrotnie się o nim przekonywałam. Jako uczeń Erillki zaliczały się do kategorii tak zwany zdolny ino leniwy czyli robiący to co on chce nie zaś nauczyciel i mający swój system pracy który był daleki od prymusowskiego. Rzecz która mnie do dzisiaj napawa zdziwieniem i niezrozumieniem to wmuszanie w człowieka inspiracji. Że trzy rzeczy to było za mało i trzeba było mieć bogatą w kilkadziesiąt stron książke inspiracji oraz kilkanaśie wersji jednego projektu bo dwie to za mało. Nikt nigdy w zasadzie nie powiedział dlaczego dwa to za mało a pięć jest ok ale trzeba było działać ( działaj , moje ukochane słowo )wedle ustalonych reguł i odstępstwo od nich – bo wiedziało się od początku co chce się – robic traktowane było z ostracyzmem. Ocenowym najczęsciej. Nie żebym teraz miała genialne pomysły przy pierwszym podejsciu bo one często ewoluują w trakcie przygotowań i trafienia na jakąs niespodziewaną inspiracje, ale też nie odrzucam czegoś tylko dlatego, że widzę to na jeden sposob a nie na pięć. I też nie myślcie że bylam super zdolnym, pilnym uczniem. Raczej przeciętnym. Uczylam się najchetniej tego co mnie kręciło, nie lubiłam fizyki, nie zawsze rozumiałam chemię i robilam czeskie błędy na matematyce oraz pisałam elaboraty z błędami. Czasem nie doczytałam lektury, zamiast robić prace wolałam iśc spac, zamiast trafić na lekcje wolałam szlajać sie po mieśie robiąc zdjęcia. Jakkolwiek jakbym miała dzisiaj znów wstawać na 8 rano, tłumaczyć się czemu ściana jest zielona a nie pomarańczowa, robić coś wedle utartego schematu i spotykać sie z usilnym wprasowaniem w jeden słuszny schemat to ja naprawdę wolę pracować jeszcze więcej niż pracuje teraz i soać jeszcze mniej. Poza tym ten natłok myśli, rozważań, nieszczęsliwych platonicznych emocji i wyobrażeń oraz zawodów na miarę Wertera. Matko z córka. Nie. Pewnie czeka mnie powtorka z tejże rozrywki z własnymi pociechami ale tp na szczęście będzie za kilkanaśce lat więc mam sporo czasu by się oswoić z tym tematem ;) a wy jak wspominacie liceum?

fot. grymuzaPHOTOGRAPHY

Zestaw:

czapka, bluza – vintage/ Spodnie – H&M/ Buty – EMU/ biżut – MMM 4 H&M/ płaszcz – Auchan/ Torba – Fablou

Advertisements

20 comments

  1. sonia · Styczeń 24, 2013

    Moje wspomnienia? Masakra! Za zadne skarby i nigdy prze nigdy nie chcialabym wrocic do tamtych czasow i to zarowno dlatego, ze …. a zreszta, wszystko wtedy bylo do dupy i tyle. I dziwiesie dlaczego dorosli tak czesto mowia dzieciom, ze szkola to jest najlepszy okres w zyciu, gowno prawda! Dochodze do wniosku, ze to taka zmowa doroslych, taki niepisany pakt, zeby wkrecac te biedne dzieci z obawy ze sie zbuntuja i zrobia rewolte. Pewnie nie dlugo sama do tego paktu dolacze….

    • erill · Styczeń 25, 2013

      No ja też nie klaskałabym uszami jakby dane mi było tam wrócić. Całokształt tego okresu generalnie nie napawa zbytnim entuzjamem w szczególości jak się jest za dużo myślącą nastolaką która nie chodzi za często na imprezy tylko pisze pamiętniki ;)
      Znaczy ja myślę, że szkoła może być najlepszym okresem w życiu młodego człowieka. Tylko to czy będzie zależy od bardzo wielu czynników i u wielu ludzi te czynniki nie występują w skomasowanej wersji. U mnie wystąpił tylko czynnik socjalny bo miałam naprawdę fajną klasę, bardzo dobrze wspominam plenery, prowadziłam długogodzinne rozmowy z przyjaciólką i w efekcie skończyłam liceum na chilloucie ze świetnymi nauczycielami którzy byli pro uczniowszscy a nie pro udowodnie Ci gdzie Twoje miejsce gówniarzu (kończyłam liceum prywatnie i naprawdę chwała bogu za to). Tylko, że cztery lata źle wspminam pod względem nauczycielskim. :) Mam nadzieję, że mi się uda uniknąc wmawiania dziecku mimo jego widocznej nieszcześliwości że to najlepszy okres życia. Moim zdaniem jeden z trudniejszych

  2. A&M · Styczeń 24, 2013

    Ja jestem w liceum i powiem szczerze „dupy nie urywa”, wyobrażałam sobie, że będzie tak super jak w filmach, taka wolność, która nastaje po gimnazjum, można malować twarz i paznokcie i inne takie sprawy. Liczylam, że moi znajomi beda dojrzalsi. A tu klapa. Znajomi jak bahory, tylko gdzie iść na imprezę, a planów na przyszłość brak. Laski z makijazem i strojem przeginaja (czasem bym sie tak na ulice, szukajac klienta nie ubrala).
    Nie mówie, że sama nie imprezuje, ale nie jest to mój priorytet.
    Cofnelabym sie do gimnazjum, a liceum ominela :(
    Cale szczescie wlasnie koncze.

    • erill · Styczeń 25, 2013

      Mnie ominęło gimnazjum i nowa matura. Jak byłam w trzeciej klasie to w mojej szkole zrobili również gimnazjum i mój mózg i oczy bombardowane były dziwnym ludzkim tworem którzy jeszcze nie jest dorosły a już nie jest w podstawówce a muchy w nosie ma powyżej 4 piętra mojej szkoły. Dramat generalnie. Zal mi było tych dzieciaków. Rozbijanie podstawówki i liceum jeszcze jednym etapem szkoły wprowadziło wtedy bardzo wyraźny burdel w ich głowach. Co dot ej dojrzałości to ja liczyłam na jakąs u niektórcyh jeszcze na stsudiach a potem mi przeszło bo zrozumiałam, że wiek nie ma tutaj nic nie do rzeczy ;)

  3. noutmeg · Styczeń 24, 2013

    ja mam zgoła inne doświadczenia z liceum. gorzej z gimbazą i podstawówką. w liceum w sumie też, z pierwszą klasą, bo miałam ich aż dwie. te pierwsze lata nauczania – fatalne. byłam niewidzialna, źle się czułam wśród ludzi… mało lubiana, bez koleżanek (no, prawie), w brzydkich ciuchach (znaczy, nie żeby to było jakoś najważniejsze, ale inne dzieci potrafią być bezlitosne). później gimnazjum, dalej wycofana, bez koleżanek, bez… cycków (hehehe, serio miałam kompleksy z tego powodu, dzisiaj wiele bym dała, żeby moja klatka piersiowa została w takim stanie, jaki miałam w wieku lat… 13? 15?). początek liceum niewiele zmienił, nie było już TAK źle, ale dalej nie umiałam się zaaklimatyzować wśród obcych ludzi. dopiero ostatnie lata liceum zmieniły się na lepsze. jakoś nagle miałam koleżanki (to się da?!), zaczęłam chodzić na imprezy, baaa, zaczęłam przeginać z imprezami :) rozkręciłam się towarzysko, trochę intelektualnie (człowiek wiecznie wycofany i przeźroczysty nie ma raczej wiary we własny intelekt czy błyskotliwość…). na studiach zauważam tendencję odwrotną… smuci mnie to trochę, odrobinę martwi, ale przyczynę znam. zadziało się kilka złych rzeczy. liceum kojarzy mi się z beztroską, dlatego chętnie bym wróciła do tamtego czasu… te wszystkie egzaltowane weltszmerce, cierpienia na miarę Wertera – lepiej chyba mieć to przekonanie, że się zawojuje świat, niż dniem za dniem systematycznie się go pozbywać. tyłek trochę miększy wtedy, ale wolałabym taki, niż ten twardy który mam dzisiaj. teraz niestety, z każdym dniem coraz mniej mnie dziwi. i dlatego tęsknię za tamtymi czasami.

    • erill · Styczeń 25, 2013

      Taaaa. Dopadająca człowieka starość i wiedza jak będzie a jak z całą pewnością nie będzie. Wiem coś o tym.
      Aczkowiek powiem Ci, że mi się liceum nigdy nie kojarzyło z beztroską. Raczej z trochę innym poziomem odpowiedzialności ale beztroskę zakończyłam tak naprawdę w podstawówce. U mnie imprezy zaczęły się tak naprawdę na studiach dopiero. I to wcale nie jakaś spektakularna ich ilość. W czasach liceum moje imprezy były głównie z bratem, acz nie narzekam. Mam świetnego brata który miał naprawdę fajnych znajomych którzy nigdy nie dali mi odczuć, że jestem ciężarem dla nich jako młodsza siostra ich kumpla.
      Poza tym.. ja dalej mam przekonanie że mogę zwojować świat. Tylko, że podszyte realnymi obostrzeniami jak na pewno tego nie zrobię. A z tym dziwieniem się – fakt. Coś w tym jest. Z tymże nie wiem czy Ty też zauważasz ale mnie za każdym razem jak się wydaje, że w ludzkim zachowaniu już nic nie zdzwini to zawsze pojawia się coś co mi przypomina, że ludzka głupota jest nieskończona jak wszechświat..

      • noutmeg · Styczeń 27, 2013

        rzeczywiście, głupora jest nieskończona. może nie tyle, że mnie nie dziwi, ale po prostu chyba nawet jak dziwi… to nie rusza zbytnio?

      • erill · Styczeń 28, 2013

        No właśnie dokładnie o to chodzi. Sposób ukazywania swojego bezmiaru.

  4. Panna Ambrozja · Styczeń 25, 2013

    Ja na razie nie mam żadnych wspomnień, bo dopiero opuszczę jeden etap swojego nauczania – gimnazjum. Cieszę się niezmiernie, ale boję się co będzie dalej. Mimo braku akceptacji mojej osoby w szkole, mam wspaniałą klasę z którą mogę się pośmiać i pożartować. A tymczasem złe wspomnienia usunęłam z pamięci, bo poco zaśmiecać sobie głowę, czymś co nie jest kolorowe i przyjemne? ;)
    Co do zestawu to bardzo podoba mi się Twoja czapa! ;)

    • erill · Styczeń 25, 2013

      Zazdroszczę umiejętności skupiania się tylko na pozytywnych aspektach :) To bardzo cenne i nalezy to pielęgnować by nigdy nie się zatraciło w miarę zdobywania nowych bardzo różnych doświadczeń. Ja niestety wiem, że mam problem, że czesto skupiam się na jednej negatywnej rzeczy wobec kilku pozytywnych i chwilę mi zajmuje doporiwadzenie swojego podejścia do właściwego punktu. Wolałabym mieć tą zdolnośc naturalnie :) Także – dbaj o to :))
      Dzięki :)

  5. Rykoszetka · Styczeń 25, 2013

    Dla mnie liceum było właściwie przed chwilą i najbardziej tęsknie chyba za tym, że miało się grupkę fajnych ludzi, z którymi spędzało się dużo czasu w ciągu dnia i do tego wieczorami też się świetnie na imprezach dogadywaliśmy. Teraz na studiach każdy ciągle biega w swoją stronę i nie ma czasu.
    A Erillek na tych zdjęciach wyszedł wyjątkowo prześlicznie :D

    • erill · Styczeń 28, 2013

      No za regularnością kontaktów ja też tesknie. Od czasów liceum nie miałam szczerze mówiąc okazji spotykac się z ludzmi tak często. To było fajne. Nie ukrywam, że do szkoły ciągłęna mnie głównie możliwośc porozmawiania z ludzmi a szczególnie z moja przyjaciółką :)
      Dziękuje :)

  6. kfiatkowa · Styczeń 25, 2013

    Etap średniej szkoły wspominam z dużym dystansem. Spędziłam tam 4 lata z racji tego, że ukończyłam technikum logistyczne. Nigdy nie żałuję spędzonych tam chwil, i tego, że moja edukacja trwała o rok dłużej niż licealistów. Wiele dobrego wyniosłam z tego etapu pomimo, że tak jak Ty nie byłam prymusem. ;) Wiele ludzi poznałam, i tylko z niektórymi mam do dziś kontakt. Podział o którym wspominasz w poście nie dotyczył zbytnio mojej klasy. Fakt chłopcy często byli na etapie podśmiewania się z innych, myśląc, że takie zachowanie powoduje, że są bardziej „męscy” i zdobędą tym popularność.. Lecz zawsze damską cześć grupy nie popierała tego typu zachowań, i uchodziło to bez aprobaty w stosunku do chłopców.
    Pomimo, iż jestem na początku studiów, wiem, że ten czas będę lepiej wspominać.
    I nie zamieniała bym go na powrót do szkoły.
    Wczesne wstawanie, by zdążyć na 8 do szkoły. Plan tygodnia od poniedziałku do piątku, zajęcia…

    • erill · Styczeń 28, 2013

      Moje liceum też trwało o rok dłużej :) NIe żałuje tego roku w szkole. Generalnie nie żałuje tych lat, ja po prostu za żadne skarby nie chciałabym tam wracać. No chyba, że z tym poziomem samoświadomości jaki mam teraz co w czasach nastoletnich z racji samego wieku i poziomu dojrzałości na jaki da się maksymalnie w tych latach wskoczyć jest nierealne ;)
      Nienawidzę porannego wstawania i przymusu siedzenia w ławce i słuchania wykładów bez mozliwosci dyskutowania o własnych przemysleniach jak to jest na studiach.

  7. Ki · Styczeń 25, 2013

    Boszszsz daj spokój. Liceum to syf :D Wyparłam ten czas. Nic nie pamiętam i nie chcę pamiętać. Zostały mi z tamtych czasów przyjaźnie, które podejrzewam przetrwają do śmierci, wspomnienia dzikich jazd, które odstawialiśmy z grupą przyjaciół (ja byłam bardzo nieposłusznym nastolatkiem, przez co gabinet dyrektora znałam jak własną kieszeń ;)) – ale sama szkoła – bleeeeeeeeeee. Najlepsze jest to, że do tej pory (a wiemy ile mam lat, tak?) śni mi się, że uciekam z w-fu i grozi mi powtarzanie klasy z tego tytułu, czy z matmy mam same jedynki (to żadna nowość) i budzę się z krzykiem, ale za chwilę oddycham z uuuulgą. Bardzo będę przeżywać szkoły moich dzieci. Wiem to.
    A fotki i ałtfit rewelka Gabi.

    • erill · Styczeń 28, 2013

      hahahah, kilka dni temu rozmawiałam z Grymuzę o szkole i snach i opowiadała mi, że czasem jej się sni, że ma pisać maturę z polskiego ale w snie pamięta, że bardzo dawno nie była na lekcji polskiego :D Mi się szkoła nie sni już od dawna. Może dlatego, że swiadomie ją czasem sobie przypominam i mózg nie musi tego robić noca? ;)
      Ja się obawiam, że jesli moje dzieci trafią na podobnej klasy nauczyieli będzie mi cięzki z nimi nie walczyć na ciężkiej amunicji :D
      Dziękować :D

  8. ladysport · Styczeń 27, 2013

    Połączenie wzorów (sweterek i czapa) MEGA:)!

    • erill · Styczeń 28, 2013

      Dzięki :)

  9. Madzia · Styczeń 27, 2013

    Ja obecnie jestem w liceum (klasa maturalna, o tak), więc ciężko mi ocenić… Ale mam nadzieję, że będę je wspominać raczej pozytywnie… Chociaż… No nic, zobaczy się ;)
    Kolor szminki jest przegenialny i wyjątkowo Ci pasuje!

    • erill · Styczeń 28, 2013

      Wiesz wszystko zależy od konkretnej osoby. Ja w liceum byłam bardzo skryta i wiele rzeczy trzymałam w sobie i pewnie ma to wpływ na to jak to zapamiętalam. Z czasów studiów pamaiętam już tylko fajne rzeczy a wiem, że zdarzałuy się też gorsze tylko że pamiętac mi się o tym już nie chce :)
      Dzięki ;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s