Fashion Week Poland czyli elaboratu część pierwsza.

Czyli pojedź odsapnąć, nie spij po 20 godzin, badź chora i wypoczywaj w letniej aurze cieknącego na wybieg śniegu.

Generalnie mi się podobało. Wbrew taniom sensacjom, pojedyńczym sztukom pokemonów, kolekcjom których dzisiaj już nawet nie pamiętam, oraz żenującym brakiem wyobraźni przy przynoszeniu wystraszonych zwierząt lub znudzonych dzieci na taką imprezę. Mam swoich kilku faworytów pokazowychktórzy zafundowali mi i widowni piękne szoł, z fajną muzą i świetnymi projektami wykonanymi na światowym poziomie, mam kilka takich których bytności nie rozumiem w ogóle, jedno odkrycie które wykupiłabym z miejsca jakbym znalazła stoisko oraz modelkę która fundowała mi estetyczno oczny orgazm za każdym razem gdy pojawiała się na wybiegu. Rudy dominował. Relacja będzie długa i intensywnie literkowa.

DESIGNER AVENUE PIĄTEK

Jako, że w piątek ruszaliśmy przed południem nie udało mi się dotrzeć na żadne offy ani pierwsze pokazy i dopiero na szybko, na stojaka zobaczyłam w ostatniej chwili od samego początku pokaz Piotra Drzała. Estetyka pokazu była tak bardzo obok mojej, że jedyne co zapamiętałam to gumowotaśmowe konktrukcje na twarzach modelek, dziwne kiście z włosów na głowach modeli i oklualry przeciwsłoneczne które to w zasadzie elementy w żaden sposób nie definują kolekcji.

Następny w kolejce pojawił się Solar. Przyznam szczerze, że mnie się osobiście to się nawet podoba przemieszanie kolekcji autorskich z typowo komercyjnymi jesli wyglądają jak ta z Solaru. Piekne materiały, płynące, fanastycznie się układające, warstwy, szale, kaptury i wszystko w kolorystycze beżokremów do których ja osobiście mam ogromną słabość.

Moja ukochana sylwetka z tego pokazu.

O Orsay wypada wspomnieć chociaż jak dla mnie istniał tylko wybieg w trawie w tej kolekcji. Nie znalazłam w wiosennych propozychacj niczego co by mnie zatrzymało na dłużej. W porównaniu do naprzykład propozycji na jesien kolecja była tak żadna że aż przykro było patrzeć. Opatrzone wzory, fasony które mi osobiście przejadły się w połowie lata i totaly brak jakiegkolwiek szaleństwa w niczym. Szkoda. Oczekiwałam chociaż jednego fajnego elementu. A dostałam modelkę której ktoś chyba na złość do jej sylwetki dopasował ultra krótki top, za krórka marynarkę i bardzo źle leżące na niej biodrówki które zrobiły z niej tłustą karykaturę miast zgrabną dziewczynę. Naprawdę nie było nikogo innego kto by wyglądał lepiej w tym secie? Trudno mi w to uwierzyć.

Mój faworty piątku czyli Łukasz Jemioł. Mimo bardzo negatywnego odzewu w mediach, karykaturalnych gratluacji dla Kupisza i pojazdu po cenach kolekcji ja z pokazu wyszłam szalenie zadowolona, spełniona estetycznie, muzycznie, widowiskowo i jak dla mnie był to najlepszy pokaz piątkowych kolekcji. Cała sztucznie nadmuchana afera kto kogo kopiuje i dlaczego tak okrutnie wywołuje we mnie pusty smiech bo nijak nie dosłyszałam się by ktokolwiek Victroii Secret gratulował pokazów Kupisza. A opcja zróbmy na wybiegu radośc, chill i dobrą zabawę naprawdę nie została przez nikogo opatentowana. Tylko nasz kraj jest taki radosny by usilnie dopatrywać się kopiowania innych i to naturalnie rodzinych klimatów, wszakże patrzenie poza granice naszego kraju do wielu ekspertów staje się dziedziną zbyt trudną (chyba, że mówimy o inspiracjach muzycznych to wtedy zawsze jest rihanna, albo beyonce). Gratluować pozostaje horyznów i wiedzy oraz jarania się tym, że można po kimś pojechać jak nie o to szoł to o ceny. Dla mnie generalnie ocena pokazu i kolekcji na nim zaprezentowanym a ocena wartości materialych jakie projektant do nich przypisał to dwie odrębne kwestie i nie rozumiem podważania mojego zachwytu bo coś jest drogie. Prada tez jest droga a wiele jej elementów mi się podoba.

SHOWROOMY I INNE LUDZKIE BACKSTAGE

Czyli meet crew z którą spedziałm ten intensywny weekend. Wydawać by się mogło, że na Faszjon Łiku można odpocząć. Nie ma potrzeby włącznia kompa, przeglądania mteriałów, renderowania i standardowego naleśnikownia swojej czterych liter. Cóż.. gdy człowiek próbuje zobaczyć każdy pokaz, przejśc się po offach, zobaczyć co się dzieje na showrommach to nagle się okazuje po 10 godzinach, że nie było kiedy zjeść, wypić czy skorzystać z toalety bo na przykład by zdązyć na kolejny pokaz i nie siedzieć 5 kilometrów od wybiegu mimo posiadania wejściówki na media trzeba było stać po wejściem już na 20 minut przed pokazem, na sali kolejny kwadrans, a potem pokaz i w zasadzie można wyjść, przewietrzyć się i już trzeba wracać.

Swoją droga to co się działo przed pokazem Jemioła, dzikie tłumy napierające od tyłu i pani która opieprzyła mnie która ledwo stałam na nogach bo się płachy wszystkie muły które nie rozumieją, że popychanie się nawzajem naprawde nie sprawi, że wejdą szybciej było przykre i żenujące. Może trzeba by wprowadzić testy na zbydlecenie przed wpuszczaniem na pokazy? Bo ja generalnie może jestem jakaś inna ale ani nie szczególnie czuje potrzebę ukazywania swojej wyższości ochrzaniając osoby które mnie pchają bo za nimi stoi setka innych które napierają ani tym bardziej nie mam ochoty gdziekolwiek się pchać tylko chce stać i poczekać aż mnie wpuszczą. A tu niby prestiż impreza a bydło jak na polach. Porażka niestety. Ale to ujma dla tych ludzi a nie organizatorów bo jedynym rozwiązaniem mogłyby być tylko kolejki ustawione wedle słupków na lotniskach. Wtedy nikt nie miałby się jak pchać. Tylko że miejsca tyle nie ma.

Z rzeczy miłych i przyjemnych skoro podkresliłam te dziwne rzec muszę że pakowanie się na takie wyjazdy większą ekipą jest naprawdę świetne i zwiedzanie Faszjon Łika z wrocławską ekipą uważam za bardzo udane :))) Pozdro wielkie dla Meri Wild, Jay’a Wild, WroStreetFashion zwane Małaszyńskimteam :P, Mullanstyle, mojej the best giętkiflexi współlokatorki Kayce, oraz Loisowi za umilenie nam podrózy opowieściami o krwawych pokazach oraz Honce za ciąganie mnie na aftery które były intensywnie międzyludzkie i ultra pozytywna energie oraz chec do robienia czegokolwiek poza siedzeniem w pokoju :) Nocne rozmowy w toku przy piwach winach i innych muzykach też uznaję za bardzo udane :))

Tacznij trochę luksusu czyli ADR na mym nosie, ociekam złotym blaskiem ;)

Find Erill ;)

MaciejMałszyński w pracy czyli WroStreetFashion atakuje ;)

Advertisements

10 comments

  1. kayka · Październik 30, 2012

    czekaj czekaj, bo to dopiero pierwszy dzień, a co z resztą? :D

    • erill · Listopad 2, 2012

      No przecież że będzie ;) Dawkuję ilośc litereków na raz ;P

  2. FashionGirl · Październik 30, 2012

    jestem zachwycona 3 pierwszymi zdjęciami :)

    • erill · Listopad 2, 2012

      Dziękuje :)

  3. Oczynamode · Październik 30, 2012

    bardzo interesująca relacja, piszesz w bardzo ciekawy sposób :)

    • erill · Listopad 2, 2012

      Dzięki :)))

  4. yoschimoto · Październik 31, 2012

    Zabawna i ciekawa relacja, podoba mi się Twój krytyczny stosunek do co poniektórych zjawisk międzyludzkich ;)

    • erill · Listopad 2, 2012

      Dzięki, strasznie miło mi to czytać :)

  5. grymuza · Listopad 2, 2012

    szkoda ze mje nie było :(

    • erill · Listopad 2, 2012

      No szkoda, szkoda ;(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s