48. New Year Eve Party i trochę lajfstajlu ;)

Zaczne szafowo.. Strój na impreze sylwestrową z założenia był całkiem inny. Miała to być kiecka, śliwkowa, z czegoś podobnego do aksamitu, do tego srebrne buty i bolerko.. aleeeeee.. W ostatniej chwili jednak, pakując bety do autka chwyciłam swoją cekinową tunikę, wet look leggins miałam zapakowane więc w razie jakby mi się odwidziała kiecka to bedę miała opcję B. I owa opcja B stała sie opcją A gdy okazało sie, że początkiem naszej imprezy na Harendzie jest pieczony na ognisku świniak. Na zywo, na dworze u stóp gór.. No magia ;D Jedyne czego w zestawie załowałam i zmieniłabym to buty bo bardziej pasowałyby mi moje ukochane czarne ale, że było do nich daleko zostało na srebrnych które w sumie aż tak źle nie wygladały?

Wiem, że zdjęcia nie są najlepszej jakości, wielkości ale robiliśmy je już po imprezie, warunki u Heli do mieszkania są swietne ale już do zdjęć nie koniecznie ale mam nadzieję, że wybaczycie ;)

Jeśli chodzi o detale to buty zakupiłam okazyjnie na allegro i są idealne do własnie wieczorowych sukienek żeby je odciążyć i ulegencić, że sobie pozwolę na takie słowotwórstwo ;) Zaś torebka.. jest pożyczona od mej mami. Ma jakieś ponad 10 lat, prawie nigdy nie noszona, przywieziona ze Stanów razem z butami o identycznym kolorze, strukturze i zdobieniach.  :)

Makijażu niestety nie widać tak dobrze jakbym chciała ale generalnie był w stylu smokey eye tylko, że z fioletem dominującym a nie czernią i szarościami :)

Zestaw:

Tunika, bransoletka – H&M %/ Legginsy – TakkoFashion/ Buty – allegro/ Torebka – od Mami/ kolczyki – forever jeans.

LAJFSTAJL Z ZAKOPCA ;)

A teraz trochę mniej szafowo ;)

Pierwszego dnia (tego widnego bo jako nocne marki odprawilismy pierwszy spacerniak ciemna noca ;) ) tak nam sie dobrze szło przed sie, że doszlismy aż pod Gubałówkę  a że stamtąd można pojechać wyżej tośmy pojechali ;)

I kolejke wieczorem w wariacji „z mieczem świetlnym” ;)

śniegu w Zakopanem tak szczerze mówiąc nie było do ostatniego dnia, gdy to zostały zrobione te powyższe zdjęcia. Wtedy sypało tak, że ledwo mozna było zobaczyć drogę przez sobą i marzyło się o wycieraczkach na oczach ;) Bo generalnie pogoda paradoksalnie (bo ja ani Fijansej nie jesteśmy nartowi) nam dopisała. Gdyby nie taka jaka była nie zobaczylibyśmy takiego szlaku na Giewont..

Wnioski ciuchowe z tego wyjazdu sa takie, że:

– Kożuszek to genialna sprawa, ciepły, fajny, wygodny i bosko wygląda ;)

– Emu okazały się być wygodne, szczelne i cieplutkie. A to podróba.. to co dopiero oryginal?

– Moja czapurka z house’a sprawiła się doskonale :)

Reklamy

2 comments

  1. Blue Note · Styczeń 4, 2010

    fajnie to wszystko wygląda na tobie.
    http://ridewiththemoon.blogspot.com/

  2. zieluka · Styczeń 5, 2010

    b.fajnie
    ”sylwestrowo” mi się podoba ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s