337. Jak poprawnie należy popełnić seppuku?

Przepis jest bardzo prosty. Do właściwego wykonania potrzebujemy:

- człowieka o mentalności komunisty, wychowanego w myśl zasad “nalezy składać donosy bo gdyż jest to jedyna słuszna ścieżka Jedi”

- Człowieka normalnego który nawyknięty do normalnych ludzi z którymi współpracuje postanawia nawiązać współpracę z wyżej wymienionym

- Postawy “upominanie nas mailem nie jest dla nas istotne wszkaże maile mogą nie dochodzić i nalezy je ignorować jeśli ktoś nie piszę ody o naszej wspaniałości”

- Fejsbuka oraz rzeszy myślących ludzi.

Gdy zmiksujemy razem wszystkie składniki nalezy doparwić je brakiem klasy, wypomineniem ilości “prezentów” wliczając w to nawet te które nie są od nas, totalnym brakiem znajomości jakichkolwiek zachowań przetrwania w branży internetowo-PRowej a na koniec podać na talerzu z groźbą o złożenie donosu w Urzędzie Skarbowym. Ot, Polska. Schaffashoes gratulujemy klasy i poziomu, z paczką popcornu i butelką piwa obserwujemy co stanie się dalej.

Z Walla facebookowego nadawała dla Was w programie na żywo ciocia Erill.

336. Złota panterka :>

Ja nie wiem o co tym ludziom chodzi. Człowiek idzie sobie zrobić fotki do parku a tam kawałka wolnej przestrzeni. Dominacja grillów, namiotów, małych rowerów i kilogramów koców sprawia, że się zastanawiam “ludzież, cożesz z Wami?! Czemuż nie spacerujecie wokoło witryn sklepowych, toć niedziela jest?!” Otóż stało się to że padać zaprzestało i powróciło lato. Uff.. Rok szkolny się skończył, tłumy Don Kichotów wypłyneły na wody internetu niczym Columb niosąc dobrą nowinę jedynego słusznego poglądu na życie jakim jest ich własny. I tak się nagle okazuje, że juz nie tylko gorszy fakt widocznych krągłości ale moralnie sprzeczne zdaje się być korzystanie z uroków zycia sobotnio nocnego a już tym bardziej obwieszczenie skutków owego na swym blogu. Cóż drogie dzieci, nie próbujcie tego w domu, ciocia Erill dobrze Wam radzi. Najlepiej jest zamieszczać piękne fotki Waszych meblościanek (konicznie w kolorze white tudzież ajwory lub inne bielopodobne, każda faszjonistka wszakże wie, że biel jest mast hef nie tylko na ciuchach), biurek, zbioru super gazet za paręnaście złotych które swoją merytorykę pozostawiły w minionej epoce, albo kawałka makaronu czy truskawki jaką raczyście się na chustawce w ogrodzie ucząc się do sesji na studiach. Następnie należy wyciągnąć swój super miejski rower koniecznie z białym oponem opiując swoją wielką miłość do jednoślada o którym nikt nigdy wcześniej nie słyszał i nawet z rowerem Was nie kojarzy i gestami uprzejmego wrzasku frustracji objechać najbliższego kierowce który ciut wolniej niż się spodziewaliaście zahamował na rondzie bez złego słowa na ustach. Tak. Niedziela.

Zestaw:

bluzka, torebka – sh/ Spodzień – stradivarius/ obuw – DeeZee/ zegarek - nodo

Media Moda Wizerunek – czyli o spotkaniach które uświadamiają Ci jak niewiele wiesz ;)

Nigdy dotąd nie złożyło mi się trafić na jakąkolwiek konferencje związaną albo z modą albo z blogowaniem. Czasem za daleko i termin nie pasuje (blog forum Gdańsk mam nadzieję, że w tym roku bedziecie w terminie dogodnym bym mogła się w końcu pojawić :P), czasem zwyczajnie brak czasu albo nie ten klimat. Media Moda Wizerunek miały na tyle ekspansywną reklamę na fejsie, że chcąc nie chcąc wiedziałam, gdzie, kiedy i co ma się odbyć i mimo początkowego nastawienia “e tam, po co, na co i dlaczego lepiej poszwędać się po sh, popracować albo odespać” zdecydowałam, że jednak pójdę. Nie ukrywam, że przekonały mnie znane naziwska pojawiające się wsród prelegentów (były szef tak na przykład, kilka obecnych “współpracowników”, oraz nazwiska znane z innych wydarzeń modowych). To nic, że nie zdążyłam na żadną z porannych prelekcji osób które mnie najbardziej zachęciły do przybycia na tą imprezę ale i tak nie żałuje żadnej z minut jakie spędziłam na terenie Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

To zdjęcie znalazłam na gazecie.pl. Przypadkiem załapałam się w kadrze. Tak, tak pani wgapiona w swój telefon to ja ;P

Przyznam szczerze, że z przyjemnością słuchałam prelekcji Maji Lewickiej o produkcji sesji zdjęciowej. Wielki szacun za to, że wiedzę którą można liczyć w latach udało jej się zmieścić w 20 minutach. Wierzcie mi, jako, że znam to od podszewki wiem jak trudno było wyciągnąc kwintesencje i przekazać ją tak by była zrozumiała i pokazywała, że sesja zdjęciowa to nie tylko ładne foteczki. Jak ważny jest brief, jak ważne są inspiracje by klient mógł zdecydować o co mu chodzi  - jak to powiedziała Maja; co się wcale tak rzadko zdarza; klient na ogół chce zdjęcie seksownej pięknej dziewczęcej naturalej dziewczyny w ostrym miękkim świetle, jak ważny jest casting na żywo a nie poprzez maila i czego pozwala uniknąc oraz ile elementów składa się na sesje – makijaże, stylizacje, bieganie po sklepach, maile do projektantów, briefowanie klienta, załatwienie studia/pleneru, dogadanie się z fotografem po wyborze go na podstawie estetyki zdjęc która pasuje do koncepji, załatwienie rekwizytów i milion innych rzeczy o których przecięty śmiertelnik nie wie patrząc na zdjęcie w gazecie czy billboardzie.

Majeczka.

Przykładowa kampania materacy o której mówiła Majka.

Kolejną prelekcją która otworzyła mi oczy i przekazała całkiem sporą wiedzę nie tylko o nazwiskach kojarzonych z Fashion Weeka była prelekcja Orsay. Dopiero z MMW dowiedziałam się (tak, tak moja ignorancja modowa nie zna granic jak widać), że Berenika Czarnota której kolekcje można było oglądać na Faszjon Łiku jest projektantką w Orsay. Jeśli się w ostatnim czasie zaczęliście zastanawiać jak to się stało, że Orsay całkiem dobrze wygląda pod wzgledem designu i spokojnie można tam kupować naprawdę fajne ciuchy to zdaje się, że odpowiedzią jest nazwisko Bereniki. Tak myślę. Dziewczyny mówiły o tym jak wygląda w ogóle cały proces od rysunku aż do momentu trafienia do sklepu. Przyznam szczerze, że gdzieś tam pojęcie miałam, że to nie jest takie hop siup ale skala, międzynarodowość i naprawdę dobrze prezentujące się warunki pracy w chińskiej fabryce bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły jesli chodzi o wizerunek marki. Fajnie jest zobaczyć od kuchni jak od kawałka kartki i kilku kresek, poprzez dobór materiałów, pierwowzór mierzony na modelkach, wykaz materiałów (jakie nici, jakie guziki, jakie materiały), ogromnie połacie szwalni i ludzi przy maszynach powstaje coś co kupujemy w sklepie.

Jeśli chodzi o moją małą prywatę to najszczególniej przypadła mi do gustu prelekcja Dagmary Płoszajskiej z Think’a. Dagmara mówiła o marce, o tym jak się ją tworzy, o tym co ją tworzy o tym co buduje jej siłę i rozpoznawalność. Ten wykład wzięłam dużo mocniej do serca niż inne bo dał mi do myślenia pod kątem zawodowym i firmy którą prowadzę. Szalenie podobało mi się wielokrotnie powtórzone, że najlepsze marki to te które są tożsame z jej założycielami, którzy w marce przekazują swoje przekonania, poglądy i swoje ja. Takie marki się czuje. Przykładem Dagmary było Virgin, ale dla mnie bliża jest marka Apple bo dla mnie Apple to był Steve Jobs i czytając z nim wywiady wiem, że on tworzył coś co sam chciałby używać. Niby rozumie się fenomen takich marek ale jak wprost ktoś jasno nie powie jak to się nazywa to nie do końca potrafimy sami sobie powiedzieć co nas przekonuje do jednej marki a do drugiej jednak nie. Bardzo pouczający wykład i słodki bo w nagrodzie za zgadnięcie która marka jest najbardziej rozpoznawalna wygrała redakcja WOWa czyli red. naczelna Beata Łańcuchowska i ja :D btw. Think ma fenomenalne logo!!

Ostatnią prelekcją na którą dotarła była prelekcja o inspiracjach sztuką w modzie którą prowadziła Sylwia Siekierska. Każdy kto choć trochę zna mojego bloga wie, że modę często traktuję po macoszemu. Nie mam szerokiej wiedzy o tym w którym roku była jaka kolekcja, który projektant był bardziej, który mnie, który zawsze szokował. Cieszę się, że mogłam się choć odrobinę dowiedzieć o Alexandrze McQuenie, o tym kto się czym inspiruje i jak dosłownie. Po tej prelekcji mieliśmy również panel dyskusyjny na którym dostarło do mnie jaka jestem niewykształcona. Serio, nie żebym skończyła edukacje na podstawówce bo i studia udało mi się praktycznie skończyć ale ilość wiedzy jaką mieli inni w sali sprawiła, że mi się zrobiło trochę nieswojo, że jestem zwyczajnie nieobyta z niczym. Mało komfortowy moment. Z drugiej strony takie panele pozwalają wielu rzeczy się dowiedzieć, przedyskutować i poszerzyć swoje horyzonty. Przyznaję, że mam spory dylemat żeby jasno określić co najbardziej mi się podobało, czy prelekcje czy te panele. Oba fantastyczne :)

Mam nadzieję, że to nie pierwsza i ostatnia taka inicjatywa. Czekam na więcej ze strony Agencji PR Avando (nie wiem czy wiecie, ale Avando jest jedyną agencją na rynku Wrocławskim zajmującą się modą) oraz Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Strasznie fajnie jest dowiadywać się więcej, obcować z oczytanymi ludźmi którzy mają większą i inną wiedzę niż Ty :)

Jako jedyne minusy jeśli miałabym coś wymieniać to fakt, że momentami brakowało krzeseł (ilość chętnych chyba zaskoczyła samych organizatorów co jest dobrym znakiem, bo widocznie ludzie chcą i potrzebują takich wydarzeń), oraz fakt, że w zasadzie nigdzie w mieście czy chociażby w okolicy siedziby Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej nie było choćby jednego banneru mówiącego, że to tu. A tak poza tym nie mogę złego słowa powiedzieć o całości, no chyba, że o tym, że w Hotelu Śląsk nie było klimatyzacji gdzie odbywał się pokaz i niestety przy światłach się to czuło. Ale generalnie pokaz wyszedł świetnie, kolekcja Miss Sixty kupiła mnie koralowym kombinezonem i butami a Ne Comme Ca sukienką finałową i otwierającym pokaz płaszczem :) Zdjęć z pokazów i ałtfitów nie mam, ale gdzieś poznajdowałam na gazecie i u gefanki na blogu dwie fotki gdzie widać mnie “całą na biało” w rogu kadru :P (ja to ta z butem ze srebrnym czubkiem ;) )

 Czego nie widać ale miałam na sobie białe gorseto-body, białą marynarkę z sh, białe spodnie mojego projektu uszyte przez krawcową i buty DeeZee.

335. Szajing piggy ;)

Aura cofnęła się w rozwoju i czasie. Miast przekładać kozak z sandałem zastanawiam się czy nie okrywać się kołdrą przed wyjściem z domu. Otwarte okno w aucie i zabijanie okolicznych much oraz przechodniów swoim fałszem do Lany z radia zastąpiłam ogrzewaniem i burczeniem na kierowców którzy są zbyt ślamazarni i jakby nie dospani sama pociskając całe 63 km/h myśląc, że zaraz najem się much z tej prędkości. Zgłaszam otwartą reklamacje do tego co się dzieję i faktu, że w połowie maja musze spać w polarowej piżamie by nie zamarznąć jakbym była przynajmniej na biegunie. No ja się pytam o co kaman? Ja rozumiem, że w górach to się może zmieniać i zachód słońca równa się zmiana lata na środek zimy w głębokiej syberii ale my do diaska jesteśmy w mikroklimacie więc gdzie się podziały temperatury powyżej 10 stopni?! Ja wiem, tematyka pogodowa jest nudna, oklepana i świadczy o tym, że jestem absolutnie przekonana, że nie macie okien, termometrów i nie wychodzicie z domu ale wcale nie byłabym zaskoczona gdyby się okazało, że większość z Was zakopała się w jaskini kołdrowej na zimowy sen i czeka na lepsze czasy. Sama bym chętnie tak zrobiła.. ale nudzi mi się to jednym dniu więc cóż..

Zestaw:

Bluzka – sh/ Spodzień, biżut – Cubus/ Ramoneska – no name/ Obuw – Bershka/

334. Przy okazji Zakopane

Rzec należy iż Zakopiec to magiczna jest kraina. Wita Cię słonecznie i serdecznie, żegnać potrafi mroźnie i deszczowo. I to zaledwie na przestrzeni kilku godzin. Nie zmienia to na szczęście smaku placka ziemniaczanego na Krupówkach wielkosci największej patelni jaką mam w kuchni ani pączka czy rogaliczka którym wykarmić dałoby się całą grupę w przedszkolu, ani widoku z Gubałówki. Jedyne co zmienia to fakt, że wyglądasz jak żywy trup a na rosół paczysz z miłością dozgonną, grzańca zaś z miodem wypijasz z wyrazem ekstazy samej Teresy pędzla Berniniego.

W odcinku następnym bliżej geograficzne opiszę wydarzeń który wywarł na mnie ogromne wrażenie zwany Medią Modą Wizerunkiem konferencją która niezwykle mnie podbudowała, gdzie spotkałam kilka mniej lub bardziej znanych twarzy, nasłuchałam się naprawdę fanastycznych wykładów i prelekcji i wymieniłam zdanie z bardzo różnymi ludźmi na panelu dyskusyjnym :)

Placki moje love <3

Z zakopiańskiego na polskie ;))

Tambyłka odcinek 1.

Tambyłka grupowa odcinek 2.

Tambyłka odcinek 3.

Uwaga, nisko zadowolone Erilllki – przed podejściem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, ewentualnie zawartością szklanki napoju spirytusowego.

A tą foteczkę se można w osonym okienku paczeć, hej !

Zestaw:

Bluza – sh/ Kurtka – F&F/ Torba – no name/ Spodzień – Cubus/ obuw – Lidl (tak, ten dyskont)

333. Kripsy !

Czyli rzecz o naleśnikach. A także kolorach, farbowaniu ąbre czyli cieniowaniu a także dopasowaniu bez gustu czy w jego poszukiwaniu. Rzecz się dzieje dnia pańskiego sobotniego gdy to Erillek sobie wstaje i jego oko widzi piękny poranek godziny piętnastej zasłoneczniający pół pokoju. Sobie myśli – lato ! A jak lato to i szorty a jak szorty to wiadomo że im krótsze to tym lepsze a jak są vintydż i to jeszcze farbowane na zacieniowanie czy inne walorowanie to już w ogóle szczyt “czuj się modnie”. Ale co dalej. Ciepło jest bardzo, czy nie bardzo. No jest całkiem, więc odziać można lekki koszulek, ale nie dość by wygogolić jak na plażę. Jeszcze komuś przypadkiem przyjdzie do głowy, że mając szorty długości sznurkowatego bikini coś mi się pomyliło i w maju robie conajmniej czerwiec albo i lipiec na włoskiej rivierze. Jako, że mimo ciężkich i usilnych starań i wysilania komórki szarej w liczbie jeden dalej lustro ukazuje szczyt wakacji należy je czymś przytłumić a jak wiemy najlepsze do tego są czarne rajty. Ale nie byle jakie bo koniecznie z wzorkiem coby być trędi i taka pod prąd i koniecznie z najbrzydszym i najbardziej oczowalącym w kolorze obuwem jakie tylko wytworzyły chińskie rączki zwanym przed mnie pieszczotliwie pomarańczowymi kołkami od fortepianiu. Tak oto powstaje dumnie twór w którym można dumnie kroczyć po ulicach chowając się w ciemnych załukłach żeby przypadkiem nikt nie zrobił Ci fotki i nie pokazał jej za piętnaście lat przy dzieciach którym z dumną opowiadasz o tym jaka zawsze byłaś stylowa ;)

UPotęgą swej wiedzy uprzedzam pytania – nie, szorty nie są za małe, na mnie się taki fason tak układa zawsze, od zawsze i na zawsze. Tak, buty są o dziwo wygodne. Tak, wiem te rajty to za dużo. Tak wiem, wszystkiego jest tu za dużo ale… ;)

Zestaw:

Szortens – Priscilla gallery/ top, rajt – F&F/ obuw – Czas na Buty