300. Czysta!

Dis is Spaaartaaaaa!!! :P

Myślałam sobie, że na czysta wpisów to Was czymś zaskoczę, jakimś faszjon mułwi czy czymś innym w tym kliamcie. No niestety.. Faszjon mułwi nie ma, ale mówić Erillek będzie, nie do kamery a do pana redaktora, nie o modzie a o sztuce.

Miałam krótki przebłysk nadzieji, że mnie nikt nie rozpozna, że uda mi się udać, że ja to nie ja i to nie mój kozak zobaczyło rano pół polski, ale czujne oczy paczące zorientowały się w mym kamuflarzu i wrzuciły na walla, że ja to ja i nawet w komciu na blogasku więc pozostaje mi jedynie się ujawnić. Nic więcej nie powiem, wszystkiego dowiecie się z linka który tu zaraz wrzucę. Ale.. żeby nie było tak nudno, nieciekawe i żeby tradycji zastygłych obrazków stała się zadość mam tez i tradyszjonal wpis. Co prawda nie w ałtficie z linka, bo w innym ale ten kiedyś też pewnie sfocę, jak bedzie czas bo był fajny choć prosty i mocno casualwy a rolę największą grał i tak zegarek którego i tak nie widać, yay! :D

LINK 

Zestaw:

Spodzien – Zara/ Kamizelek – terranova/ But – DeeZee/ Pasek – F&F

299. Słów kilka o pozowaniu fashion

Czyli jak na zdjęciach wyglądać jak olśniona blaskiem wyższej świadomości bytu nad niebytem deliberującego czy teraz jest pora na kostkę czekolady czy lody o smaku białej czekolady. Wyraz mej jakżesz pięknej i szalenie symetrycznej (co widać najszczególniej przy brwiach) twarzy przedstawia wybitną głębie mej osobowości, okraszonej nadzwyczaj wysokim intelektem charakteryzującym się możliwością wyczytania z każdego kolejnego zdjęcia zupełnie innej emocji; oraz bogatego wykształcenia na poziomie habilitowanego profesora specjalizującego się w rozpoznawaniu rodzaju i stopnia dyplomu po zdjęciach mieśni brzucha zamieszczonych w internecie. Umiecie tak? No nie. Ale spoko, naumiem Was. Rad kilka na początek.

1. Pamiętaj by ust twych koral nigdy się nie domykał. Nie od dziś wszak wiadomo, że by prezentować się najbardziej faszyn niczym sama Anja Rubik należy usta mieć lekko, przypadkiem zupełnym rozchylone. Gdy Cię zapytają czemu otwierasz swój paszcz ukazując uzębienie godne trybun po ataku kiboli odpowiadaj iż tak pewnie fotograf wybrał. To nic, że sama siedzisz po nocach zgłębiając się w skomplikowane meandry obróbki zdjęć na picas’ie tudzież innym picnic’u, pamiętaj – Ty masz fotoszopa i fotografa który ogarnia Twoje fotki za Ciebie.

2. Poza faszyn musi być faszyn, im bardziej bliska naturalnej z cyklu „hasam sobie poprzez łączki niczym tur śpiwając piosnki” tym lepiej. Dynamika spojrzenia musi się wszakże odzwierciedlać się i w ciele. Każda faszyn gerl wie przecież iż stawanie jest passe i należy koniecznie jedną ręką przez prawe kolanko trzymać gustownie toreb prosto z butiku Tesco, nogę zaś finezyjnie i w pełni naturalności należy pod kątem prostym trzymać na ziemią reką drugą. Oczywiste, czyż nie?

3. Pamiętaj też iż toreb, but, szalik, czapka, pięć warstw wszystkiego co masz najlepsze w szafie i postanowiłaś właśnie dzisiaj dla wyjątku od wczoraj, przedwczoraj, trzy dni temu, etc., też musi być widoczny na twych naturalnych foteczkach. Koniecznie zatem trzymaj wszystko naraz w wyrazie uprzejmego zaskoczenia iż w tym normalnym odruchu prosto z wybiegu – och zobaczcie a tu niesfornie lok się na mej twarzy pojawił, jakiż on podstępny! ledwo od świtu go układałam, by w końcu po godzinie od wyjścia z domu zechciał szekszownie opaść na me oko, powodując chwilową zaćmę i pomylenie nóg z uszami – ukazać wszystkie spójnie zgrane elementy swego dzisiejszego ałtiftu.

Proste, nie?

foto. Agata Grymuza

Zestaw:

Spodnie – TK Maxx/ Koszula – vintage/ Kożuszek – prezent/ Toreb – F&F/ Obuw – DeeZee

298. Azteckie piksele !

Na blogach zapanowała zima. Wiekszość zamieszcza zdjęcia w pięknych krajobrazach zimowych, z padającymi na włosy i twarz romantycznie rozmywającymi się płatkami śniegu. Istny romantyzm w wydaniu królowej śniegu z Narnii. U mnie uparcie jednak zima jest w nocy, w dzień zaś panuje jesień. Nie wiem na czym polega fenomen zjawiska pogodowego i niszy lokalnej, że w ciągu 24 godzin przechodzimy przez te obie pory roku. Jakkolwiek, nie zamierzam na to narzekać. Dzięki temu mogłam sobie przetesować swoje papciowe lordsy. Wiem. Obuw ów wzbudza skrajne emocje, podobnież jak kozak ze szpilką mam tylko 25 metrów. Jedni uważają, że są zaczepiste, inni że to zwykły bambosz i ktoś zapomniał przed wyjściem z domu nałożyć normalny but, a jeszcze inni wzdrygają się na widok tych pięknot. Moje uczucia na ich temat oscylowały na początku miedzy „beeeeznadziejne, jak można chodzić w tych paskudztwach” a „no w sumie te ćwieki w ostateczności nawet byłabym w stanie znieść”. Skończyło się na tym, że jak sie pojawiły w sklepie to kompulsywnie klikłam niczym myśliwy czekający pół poranka na jedną zbłodzoną sarenkę, aby je złowić i mieć. Byłam jedną z kilkudziesięciu zdaje się osób którym się wydawało, że będą oryginalne posiadając jako jedna z niewielu te buty, a już na pewno będę jedną z nielicznych blogerek która wpadnie na to by właśnie te buty kupić. Aha.. jasne. Nic to. Niezniechęcona swym rażącym brakiem trendsetterstwa w tej kwestii postanowiłam i tak je pokazać ;)

Ach, tytuł. Tytuł wziął się z printu na bluzo swetrze ;)

Zdjęcia ponownie zawdzięczam boskiej Agat Dżi.

Zestaw:

Bluza – vintage/ Szorty – terranova/ Rajstop – missmarlin/ obuw – DeeZee / smok – Allegro